RÓŻNOŚCI

Work hard & be nice to people

Ten tekst chodzi po głowie od kilku dni, ale odsuwałam go od siebie, bo wiem, że będzie pożywką dla tych, którzy lubią się internetowo wyżyć. Że brak mi dystansu, że nie radzę sobie z krytyką i że to przecież dla mojego dobra i niemniej jednak pozdrawiam. Jednakowoż mam również ogromną nadzieje, że trafi również do tych, którzy nie pozamieniali się na rozumki z Kubusiem Puchatkiem i następnym razem dwa razy się zastanowią, zanim coś napiszą.

Zacznę od tego, że jestem bardzo przygnębiona ogólną kondycją zarówno mediów, jak i ich odbiorców. W związku z tym absolutnie  nie jestem orędowniczką pokoju za wszelką cenę i jak najbardziej popieram mówienie głośno o tym, co złe, tępienie głupoty i hipokryzji. Nie ma we mnie przyzwolenia na bylejakość i bezmyślność. Mam jednak wybór – mogę obejrzeć Rozmowy w Toku albo poczytać książkę, zatrzymać się na portalu plotkarskim albo ulubionym blogu. Wy również taki wybór macie.

Nie jestem tylko odbiorcą treści, sama je tworze i trafiam do coraz szerszego grona odbiorców. Życie to nie bajka i nie zawsze będą to ludzie, którzy mają podobny punkt widzenia i podejście do życia. Jednak to moje miejsce i tak jak w życiu realnym, nie mam ochoty obcować z osobami, które czerpią satysfakcję z wytykania innym słabości, tak samo tutaj nie mam ochoty tego robić. Nie wiem skąd w ludziach przekonanie, że mogą mówić innym jak powinni wyglądać, a co gorsza jak urządzać mieszkanie czy spędzać wolny czas. Chyba nikt nie uważa, że wstawiam swoje zdjęcia z myślą, że źle wyglądam i czekam na poradę jak to zmienić. O gustach się nie dyskutuje, a to czy ktoś sądzi, że dany fason czy kolor jest brzydki, naprawdę nie ma dla mnie znaczenia. Ja kreuję swoją rzeczywistość i jeżeli tylko będę miała ochotę, to ubiorę się w worek po ziemniakach i serio nic nikomu do tego. Nie tworzę tej strony po to, żeby zbierać oceny, nie pytam czy Zosia i Krysia wybrałyby do tej stylizacji inne buty – tworzę swój obraz, używając narzędzi, które aktualnie mi odpowiadają. To, że publikuję w sieci nie daje nikomu przyzwolenia, aby ten obraz zmieniać i dostosowywać do siebie, bo niestety głównym kryterium oceny ciągle jest to, czy ja bym się tak ubrała. Po to są katalogi, można obejrzeć i poszukać rzeczy dla siebie, blog to zupełnie inna sprawa. Daję Wam dostęp do mojego świata, ale nie po to, żebyście przyszli tu naśmiecić, ale po to, abyście miło spędzili czas i wyciągnęli z tego czasu coś dla siebie.

Krytyka jest potrzebna, bez niej trudno się rozwijać, ale sami wiecie, że najlepiej uczyć się na własnych błędach. Co innego kopniak na szczęście, a co innego niespodziewane popchnięcie, które sprawi, że się przewrócicie i podrzecie rajstopy w drodze do pracy, psując tym samym humor na resztę dnia. Co innego, gdy pytacie o poradę i oczekujecie szczerej odpowiedzi, a co innego jak cieszycie się z dobrze pojętej decyzji, a ktoś Wam powie, że chujowo wyszło. Możecie mnie oceniać, możecie myśleć, że jestem brzydka i fatalnie się ubieram, czerpać radość z przyklapniętych włosów i pryszcza na czole, ale to tylko o Was świadczy, nie o mnie. Ja mam odwagę pokazać się Wam taka jaka jestem, co więcej jestem z tego dumna. Nawet jak fryzura mi się nie układa, a spodnie nie są idealnie dopasowane.

Naoglądaliśmy się wyretuszowanych obrazków i oczekujemy, że skoro ktoś pokazuje się w necie, to musi być dopracowany, odprasowany i poprawny. Dlaczego? Nie tworzę stylizacji, mój wygląd jest nierozerwalnie związany z tym jaka jestem i jak spędzam czas. Mam lustro i zdaję sobie sprawę, że jak założę buty na obcasie, to nogi wyglądają lepiej, ale czy rzeczywiście chcielibyście, żebym na spacer szła w trampkach, a do zdjęcia wkładała stopę w szpilki? Nawet jeżeli odpowiecie że tak, to tego nie zrobię – kupcie sobie lepiej Glamour zamiast tu zaglądać.

Szanuję swój czas, a wkładam go w to miejsce dużo. Nie oczekuję zapłaty, niczego nie wymagam. To miejsce mnie rozwija i zmusza do poszukiwań. Podoba się Wam? Świetnie. Nie? Trudno, są inne miejsca dla Was. Proponuję wszystkim zacząć od siebie, niechciane porady schować głęboko w kieszeń i przyjmować ludzi takimi jakimi są, nie szukając w nich niedoskonałości. Wszyscy je mamy.

tumblr_ls8zhbMH4R1qczqexo1_500

Będę miła i powiem Wam, że zdjęcie pochodzi z tego tumblra i jest tam dużo więcej dobra.

P.S Włączam moderacje komentarzy. Mam nadzieję, że tylko tymczasowo.

 

47 komentarzy

  • Agata

    To hasło zawsze powtarzali mi rodzice:) dzięki nim mam to co mam a resztę w du…ie ściska… Pseudo krytycy widzą tylko efekt końcowy a i on jest dla nich zazwyczaj mało zadowalający, nie widza ile sieę trzeba napracować nocy zarwać etc. Z doświadczenia wiem ze krytykują Ci którzy sami niewiele osiągnęli…i w gruncie rzeczy straaaaasznie mi ich żal… Tak tak każdy powinien sobie zrobić solidny rachunek sumienia…ja sie strasznie ciesze jak sie komuś udało i lubię jak mnie inni po ramieniu klepną mówiąc… Fajnie Ci to wyszło…ZATEM JA CIEBIE KLEPIĘ PO RAMIENIU I MOWIĘ: WYCHODZI CI TO BARDZO DOBRZE!!!!!!! Buźka!!:)
  • Justyna

    Jak najbardziej się z Tobą zgadzam. Gratuluję ludziom, którzy swój cenny czas spędzają wchodząc na dane strony/ blogi, aby skrytykować i obrażać innych za ich pracę. To na prawdę „piękne”. Tak czy siak, regularnie odwiedzam twojego bloga od jakiegoś czasu i na prawdę podziwiam ;)
    Widzę, że twój styl ewoluuje, dodajesz nowe elementy, przekraczasz pewne granice i jeśli czujesz się w tym dobrze, to świetnie;) Mogą mi się nie podobać jakieś rzeczy, ale nie zamierzam z tego powodu Cię krytykować, to tylko moje zdanie:) A więc trzymaj się i olać ‚hejterów’.
  • pani.pasztetowa

    zgadzam sie w 100% :) i powiem Ci że ja po prostu kocham każdą stylizację, jaką wstawisz na bloga <3
  • Modenfer

    Oooo rany, miałam w przygotowaniu bardzo podobny tekst!! Co prawda nie bezpośrednio w odniesieniu do mojego bloga (odkąd wyłączyłam opcję dodawania anonimowych komentarzy, bo spamowały u mnie jakieś boty o kasynach/powiększaniu wacka/etc., to przy okazji zniknęły nieprzyjemne teksty – widać niesamowicie trudno podpisać się imieniem przy krytyce), ale tego, co obserwuję w moim otoczeniu, u znajomych. I zgadzam się z Tobą całkowicie! W ogóle smutno trochę, że są ludzie, którzy mają tak mało własnego życia, że nie szkoda im czasu na krytykowanie innych i wytykanie błędów… ich codzienność musi być bardzo pusta…
  • viosna

    Jeszcze jakiś czas temu zaczęłabym polemizować. Głównie dlatego, że sama krytykę bardzo cenię i osobiście do niej zachęcam u siebie na blogu. Z tym, że ja ciągle nad sobą pracuję, nie czuję się jeszcze w pełni „ukształtowanym” pod względem stylu egzemplarzem. Wiem, co lubię, wiem, na co mogę sobie pozwolić, ale jednak ciągle poszukuję i krytykę traktuję jako dobrą radę. I zdecydowanie wolę, jeśli już komuś coś się nie spodoba, by napisał mi o tym, a nie przemilczał sprawę. Oczywiście dużo zależy od tego, kto krytykuje- jeżeli jest to osoba, której styl cenię, którą znam, lub chociaż mogę podpatrzeć, jak sama się nosi, to taką krytykę najprawdopodobniej przemyślę, wezmę sobie do serca. Gorzej, jak krytykują anonimy (i to myślę, że wcale nie anonimy nie mające konta na google czy na blogspocie, a te, które po prostu boją się pod swoimi słowami podpisać), których słowa nic nie wnoszą. Chociażby ostatnio u Ciebie to „okropny kolor”, czy inne niewybredne epitety, z którymi spotkałam się czy to siebie czy na innych blogach. No sorry, ale okropne to są cierpienia, obrzydliwe to bywają toytoye, a ohydne bywa zachowanie niektórych.
    Piszesz, że krytyka często jest przejawem subiektywnego podejścia- „ja bym tego nie założyła”, szczerze mówiąc, akurat takie uwagi mnie zupełnie nie rażą. Chyba samej zdarzyło mi się coś w tym stylu napisać, ale zawsze podkreślałam, że to tylko i wyłącznie kwestia mojej estetyki, figury, podejścia. Nie można oceniać innych przez pryzmat swojego stylu, nie mając na uwadze tego, jak się noszą inni.
    Zresztą i u Ciebie parę razy zdarzyło mi się napisać coś w tym stylu- że, choć siebie sobie w czymś nie wyobrażam, to podziwiam oryginalność i nietuzinkowość Twoich wyborów. I wiedz, że jak napiszę, że w danym zestawie postawiłabym na szpilki, to nie dlatego, że uważam, że Ty też powinnaś tak zrobić. Moje słowa to bardziej refleksja nad możliwościami zastosowania podobnego połączenia na moim gruncie, a nie próba zmuszenia Cię, byś zmieniła coś w sobie.
    Ogólnie, jak już ostatnio pisałam, jestem pod wrażeniem progresu, który dokonał się od początku istnienia Twojego bloga, wyjątkowo cenię Twoją kreatywność i styl. Ale i za podejście do życia- może tu posuwam się za daleko, bo się nie znamy, ale tak wnioskuję po tym skrawku prywatności, który nam tu przedstawiasz.

    PS. Rzadko ostatnio komentuję, bo zaglądam głównie z telefonu, ale dziś aż odpaliłam kompa, by napisać te parę słów. Pozdrawiam! I nie zmieniaj się:) (choć o to chyba mogę być spokojna:))

    • Soie

      Dziękuję Ci, że aż tyle miałaś ochotę napisać :) Baa, ja też nie jestem święta i kiedyś zdarzało mi się w dobrej wierze coś komuś w tym stylu napisać, ale jedną z najważniejszych rzeczy, których mnie życie nauczyło to milczenie jest złotem. Raz słowa, to tylko słowa, mogą być opatrznie zrozumiane, dwa niczemu to nie służy. Jeżeli ktoś zapyta zawsze odpowiem szczerze, bo tego ode mnie oczekuje, ale jeżeli nie pyta to nie odzywam się, jeżeli nie mam nic dobrego do powiedzenia. Niestety, ale trzeba się pogodzić z tym, że większości ludzi moje zdanie zupełnie nie obchodzi. To tak samo jakbyś sobie szła ulicą, a ktoś zatrzymałby Cię tylko po to, by skrytykować Twój strój – wyobrażasz sobie taką sytuację? No nie, a przecież wychodząc z domu również wystawiamy się na widok publiczny. Mi taka krytyka nie jest potrzebna, owszem można sobie podyskutować, ale takie dobre rady tylko mnie irytują i w żadnej mierze nie wpływają na wybory. Rozumiem, że ktoś może mieć potrzebę podzielenia się swoją wiedzą, rozszerzeniem tematu, który zahaczyłam albo daniem wskazówek w momencie, gdy coś planuje. Takie komentarze cenię i bardzo się cieszę, że mogę się czegoś nauczyć. Co do patrzenia przez swój pryzmat, to ja po prostu nie zaglądam w miejsca, które nie trafiają w mój gust, no bo po co.

      Pozdrowienia!

      • M

        Czyli, albo pochwalić, albo w ogóle się nie odzywać….? Dziwne, ja bym chciała znać zdanie, tak poglądowo, innych, nawet obcych i nieznanych, taki blog ma wtedy wartość – żyje cos się na nim dzieje toczy się dyskusja…. wiesz jak sztuka, film, teatr…. jest cała teoria dotycząca ;-) a to, co proponujesz to zdjęcia dla Twoich bliskich lub klakierów. Delikatna i jakaś nadwrażliwa chyba jesteś, ale jak pisałaś – Twój blog i Twoja sprawa – pozdrawiam. Maria.
        • Soie

          I nie prowadzisz jeszcze swojego bloga? Dziwne. Poruszam tu różne zagadnienia, o filmie też się coś trafi i jakoś nikt tak ochoczo nie komentuje, a naprawdę daję Wam szerokie pole do popisu. Tak, nie chcę czytać, że coś powinnam, że noszę brzydkie ciuchy i należałoby zmienić fryzurę, bo mnie to nie interesuje. Jak będę chciała tak merytorycznej oceny, jaką mi proponujesz, to się zgłoszę do Shopping Queen, może chociaż coś wygram.
  • iluminacje

    doskonale wiem o czym piszesz. nic mnie tak nie irytuje, jak komentarze w stylu, „bez tego było by lepiej”, albo ” te spodnie to nie najlepszy wybór”, lub „fajnie, ale mam wątpliwość czy to tu powinno być” wówczas odpowiadam, ” spoko, ja nie mam wątpliwości;)”
    Niektórym się wydaje, że ich gust jest najlepszy i mogą udzielać „dobrych rad”, a naprawdę tak nie jest.
    Ludziska pluralizm jest piękny, więc szanujmy wyczucie smaku innych. Amen:)
  • Anonim

    Przeczytałam wszystkie komentarze, które poczynili odwiedzający Twój blog. Nie wiem skąd Twój emocjonalny wpis, nikt nie zrobił niczego złego, skomentował – zaznaczam – skomentował Twój strój – zachęcam do odświeżenia/przypomnienia sobie co ów słowo oznacza. Zachowałaś się jak prowincjonalna, małoletnia dziewczynka, która jest na tyle młoda, że kiepsko znosi komentarze, które nie są jednoznacznie pochlebiające. Dorośnij, opanuj emocje i zacznij jeszcze raz.Bo naprawdę robisz problem z niczego.
  • Weronika

    Amen to that! Dobrze napisalas i choc pewnych typow nie zmienisz to moze odrobine refleksji u nich wywolasz. Ja jestem
    Pelna podziwu dla Twojej dojrzslosci tak estetycznej jak i emocjonalnej. Dzieki ze jest to Twoje miejsce bo lubie tu wpadac!
  • A

    Ja tam miło spędzam tu czas :) Jeśli coś mi się podoba to powiem to na głos, jeśli coś mi nie pasuje – przemilczę to. Dotyczy też i tego bloga. Nie mam nic dobrego do powiedzenia, to nie mówię. W życiu codziennym staram się być miła dla ludzi. Więc kiedy koleżanka użyje za dużo różu na policzkach (czytaj dwie ceglaste plamy:D) albo ubierze się w swój ulubiony, ale bardzo „zużyty” sweter, nic nie mówię, bo nie zdarza się jej to często, a każdy popełnia te błędy. Ja sama nie lubię, kiedy ktoś zwraca mi uwagę, bo lubię żyć po swojemu. Szczególnie jeśli tyczy się to wyglądu, ubrań, kosmetyków itd. Dlatego też nie udzielam się za często w internecie, choć śledzę wiele stron i blogów. Nie mam ochoty wdawać się w dyskusje i już. Lubię tu zaglądać i mam nadzieję, że ten mały procent komentarzy nie zniechęci Cię do dalszej pracy nad blogiem :)
    • Soie

      No i o to chodzi. Wiadomo, że nikt przed wyjściem z domu nie myśli sobie, aaaa pomaluję się dziś jak klaun i ubiorę najgorsze ciuchy, zdarza się. Jasne, że można poradzić koleżance, która żyje w niewiedzy, że może by spróbowała coś zrobić inaczej, lepiej, ale nie wtedy, gdy my musimy to z siebie wyrzucić, tylko wtedy gdy ona tego potrzebuje. Absolutnie, nie prowadzę bloga od wczoraj, więc się już trochę naczytałam, w życiu też nie zawsze jest lekko ;)
  • Agata

    Do Anonim… Prowincjoncjonalny jest Twój brak odwagi… Aby się podpisać. Wyjdź na spacer, pooddychaj, zrób cokolwiek dobrego Aha i pamiętaj odrobić lekcje..;)
  • Kasia

    Uwielbiam to miejsce. Masz świetny styl, choć ostatnio często nie trafia w mój gust, to i tak go doceniam. Głównie dlatego, że jest bardzo spójny, przemyślany, doskonale do Ciebie pasuje… Super :) Rozumiem, że czasem męczą Cie głosy niektórych ludzi, ale pamiętaj, że są tacy, dla których to jedno z najfajniejszych miejsc w sieci, a blogów jest miliony :) trzymaj się!
  • Marzena

    Nie będę Ci słodzić, żebyś nie pomyślała , ze chce Ci się podlizać.Absolutnie nie. Nie jestem takim typem człowieka. Wale zawsze prosto z mostu to co mi nie pasuje i co mi pasuje również. Obserwuje Cie od samego początku i muszę przyznać ze lubię ta Twoja „inność” w porównaniu z innymi blogerkami. Rob swoje, bądź sobą, nie zmieniaj się ;) A tak na zakończenie to podzielam Twoje zdanie iż krytyka jest potrzebna. Tylko ta krytyka musi być konstruktywna, a niestety w większości przypadków jest naszpikowana zazdrością, złością, zawiścią i przejawia się w formie wylewania żółci. Pozdrawiam :)
    • Soie

      Co dwie głowy, to nie jedna. Nasza perspektywa nie zawsze jest najlepsza i przyda się ktoś ze świeżym spojrzeniem, dzięki komu trafisz na nowe rozwiązanie. Jednak co innego jak ocenia Cię fachowiec bądź osoba, którą darzysz szacunkiem i zaufaniem, a nie obcy nołnejm. Dziękuję, pozdrowienia!
  • iga

    Cześć Soie! Zaglądam do Ciebie od bardzo dawna choć nigdy nie zostawiłam tu komentarza. W ogóle nigdy nigdzie go nie zostawiłam. Powtarzanie, że wszędzie jest masa frustratów i desperatów czerpiących radość z robienia przykrości innym, ludzi nie mających swojego życia i myślących, że mają prawo wpieprzać się w życie innych, nie ma sensu, doskonale to wiesz. Rób swoje kobieto bo robisz to świetnie. Masz styl, klasę, wyczucie. Jesteś konsekwentna, wyglądasz jak wyciągnięta z ulicy dużego europejskiego miasta, jesteś inspiracją, nie tylko estetyczną. Przede wszystkim jednak jesteś inteligentna, co przejawia się we wszystkim na tym blogu. Twój blog ma treść nie samą okładkę. Wiedz, że jest masa osób, które zaglądają tu często i cichutko obserwują przez szybkę. No i czekają na więcej. Pozdrawiam!
    • Soie

      Cześć :) Dziękuję i Tobie i wszystkim, którzy mają ochotę tu zaglądać i tak serdecznie o mnie myślą. W większości przypadków rzeczywiście to groch o ścianę albo argument, że jestem przewrażliwionym narcyzem, ale nie zawsze. Są takie osoby, które nie chcą źle, ale po prostu się nie zastanawiają i walą na lewo i prawo swoje mądrości, sądząc przy tym, że wyświadczają ci przysługę. Po tym wpisie być może się zastanowią. Jeszcze raz dzięki!
  • Jay

    Szczerze mówiąc, chyba poprzedniczki, które skomentowały Twój post ujęły w swych komentarzach wszystko co powinno być zawarte. Ale ja zawsze muszę dorzucić swoje trzy grosze. Kochana, niektórymi nie warto się przejmować, szczególnie tymi anonimowymi. Nie mają oni nawet tyle odwagi by podpisać się pod swoim własnym komentarzem! Jesteś wspaniała w tym co robisz bo jesteś autentyczna! Szczerze przyznam, że mnie też nie zawsze podoba się coś co masz na sobie (bo to przecież normalne) ale nie uważam tego za brzydkie, tylko nie w moim guście. Tak jak wspomniałaś, o gustach się nie dyskutuje.
    Wspominasz, że czasem masz pryszcza na czole czy przyklapnięte włosy na jakimś zdjęciu (czego nigdy nie zauważyłam). To właśnie jeszcze zwiększa Twoją autentyczność! Nie każdego dnia jesteśmy perfekcyjne, ale właśnie ten brak perfekcji sprawia, że jesteśmy ciekawsze, a wręcz piękniejsze w swej niedoskonałości.
    Do jednej rzeczy się tylko przyczepie, do stwierdzeń takich jak: „nie pytam czy Zosia i Krysia wybrałyby do tej stylizacji inne buty” oraz „To, że publikuję w sieci nie daje nikomu przyzwolenia, aby ten obraz zmieniać i dostosowywać do siebie, bo niestety głównym kryterium oceny ciągle jest to, czy ja bym się tak ubrała.” Czy jednym z powodów prowadzenia bloga nie jest inspirowanie innych? Czy inspirowanie nie działa właśnie w taki sposób, że oglądamy co ktoś inny zrobił i zmieniamy ten obraz, dostosowujemy do siebie? Ja często komentuję w taki sposób: ‚świetny look, z chęcią bym go założyła, dobrałabym jednak takie i takie buty’. Uważam, że jest to jak najbardziej pozytywny komentarz. Przecież jest to stwierdzenie, że 90% tego co masz na sobie się mi podoba, jednak dostosowałam bym to do swojego stylu, gustu, upodobania itd. A może moja opcja Ci się spodoba, że sama kiedyś spróbujesz takiego połączenia. Nie korzystasz nigdy z sugestii innych ludzi, zawartych w komentarzach? Uważam, że komentujący też mogą zainspirować :) szczególnie, że komentujący to czasem też blogerki, takie jak my :)
    Podsumowując, ja Cie uwielbiam taką jaką jesteś, nawet jak nosisz te białe kalosze, które tak bardzo mi się nie podobają, ale pasują do Ciebie! I to jest wspaniałe. Nawet czekam na więcej stylizacji z białymi kaloszami, bo może w końcu mnie przekonasz. Już wiele razy Ci się udało bo inspirujesz mnie co niemiara! Uwielbiam Cię Magda! Głowa do góry i nie daj się anonimom i negatywom!
    • Soie

      Specjalnie tak stanowczo napisałam, bo gdybym zaczęła wchodzić w wyjątki, to cały wątek by się rozmył. My się można powiedzieć, że znamy i lubimy, więc tu już zupełnie inna kwestia i sobie pisz co chcesz, wiem, że nie masz nic złego na myśli. Chodzi mi o komentarze w stylu, że coś nie pasuje czy jest brzydkie – skoro założyłam, a wcześniej wydałam na to ciężko zarobione pieniądze, to znaczy, że moim zdaniem pasuje, o czym tu gadać. Co innego jak bierzesz coś ode mnie, przekładasz na swoją kartkę i dorysowujesz resztę, a co innego jak mi ciapiesz po moim obrazku. Jasne, komentarz, że dany element Ci się podoba i uważasz że świetnie wyglądałby z tym czy z tamtym jest jak najbardziej wartościowy i inspirujący. Haha pogoda w sam raz na kalosze, nie będę Cię przekonywać, ale zwrócę na nie uwagę w najbliższym czasie ;)
  • lina

    Kochana, fajnie by bylo, gdyby to co napisalas ludzie stosowali w zyciu. Ja tez nienawidze porad, o ktore nie prosilam! :) I krytyki, ktora nie przynosi nic poza przykroscia. W ogole wielu rzeczy nie znosze, chyba jestem maruda. Ale do Ciebie bardzo lubie zagladac, bo sie nie sprzedalas i w ogole fajna z Ciebie babka. Trzymaj sie, moderuj komentarze i zostawiaj dla nas posty :) Cmok!
  • Ryfka

    Ja od zawsze powtarzam, że mój blog to nie tyle „Jak Wam się podoba?”, co „Mnie się tak podoba!” :)
    Nie wszyscy to rozumieją. Ostatnio miałam na blogu dyskusję w stylu:
    – Uważam, że to i to robisz bez sensu.
    – A ja tak lubię i uważam, że to ma sens.
    – No to gratuluję, że jesteś taka przekonana o swoich racjach. Widzę, że nie przyjmujesz żadnej krytyki, do widzenia.

    W sumie nie mam nic przeciwko komentarzom w stylu „ja bym to jednak inaczej” albo „moim zdaniem lepiej pasowałoby to i to”. Czasem ktoś podsunie mi dzięki temu fajny pomysł, na który sama bym nie wpadła. Czego nie mogę zrozumieć, to to, że ktoś krytykując, OCZEKUJE ode mnie, żebym coś zmieniła według jego widzimisię. No ale co zrobisz, nic nie zrobisz ;)

    A moderację mam od samego początku i bardzo sobie chwalę. Dzięki niej każdy spam, „zapraszam do mnie” i zwykle chamstwo idzie od razu do odstrzału, a na blogu jest porządek.

    Trzymaj się i nie pozwól popsuć sobie humoru. Nigdy nie zadowolisz wszystkich, ale najważniejsze, żebyś Ty była zadowolona. I mam nadzieję, że jesteś, bo to, co robisz, jest super! :)

    Podpisano: Twoja fanka

    • Soie

      No wiesz, faktycznie zero dystansu ;) Ty to w ogóle masz przerąbane, bo ciąży nad Tobą piętno pierwszej ‚szafiarki’, także powinności rosną. Niżej już właśnie wyjaśniłam kwestie dopasowywania innych elementów do mojego stroju, można mnie na swojej kartce przebierać. Sama często stawiam we wpisie pytania, bo może akurat to kogoś zachęci, żeby się wypowiedzieć, ale wcześniej nie było żadnych problemów ze zrozumieniem intencji. Komentarze to integralna część bloga i nie wyobrażam sobie, żeby nie było tu wymiany zdań – bez moderacji o tyle dobrze, że nawet jak nie jestem online, to można sobie pogadać i wymienić się poglądami. No ale jak nie, to nie, tak też będzie spoko :) Tak, ja jestem z siebie zadowolona, a jak Ryfka aprroved to nikt mi już nie podskoczy! Dziękuję :*
  • Martyna i Paulina Kwiatkowskie

    Zaczynając blogować, trzeba liczyć się z tym, że inni zaczną interesować się Twoim życiem. My np. dowiedziałyśmy się, że jesteśmy krezuskami, bo kupujemy herbatę w lokalu za 5 zł. Grunt to się nie przejmować tylko robić swoje :)
  • Karola

    Ja zaglądam do Ciebie od ponad roku. Przyznam się, że nawet regularnie. I nawet gdy nie mogę wejść i przeczytać co napisałaś to po jakimś czasie zaczynam od wpisu na którym skończyłam czytać. I robie to nie dla stylizacji które wrzucasz tylko dla treści jaką prezentujesz. Ubiór nie świadczy jakim jesteś człowiekiem. Można być niezwykle fajnym, a nie być fajnie ubranym. A z reszta co to znaczy fajnie? W tych czasach nie jesteśmy fajni, gdy nie mamy tipsów, tapety, dekoltu, szpilek i podróby torebek o i jeszcze butów tommiego hilfigera. Świat goni za forsą… trudno być orginalnym, a jak jesteś orginalna to jesteś odmieńcem którego trzeba zlinczować. Nie znam nikogo kto by nie gonił za $ i jestem smutnym człowiekiem bo wątpie żeby świat się zmienił. Moim przyjacielem niezmiennie pozostanie mój facet:)
    • Soie

      Nie bądź smutna! Mieć choć jednego prawdziwego przyjaciela to skarb. Ja wcale nie chcę się z każdym przyjaźnić i nie zależy mi by każdy mnie lubił, ale znam swoją wartość i nie ma dla mnie znaczenia zdanie nieprzychylnych mi osób, i tu i w życiu. Wiesz, forsa jest ważna, ciężko żyć jak się jest ciągle na minusie, ale jeżeli ktoś osądza Cię na podstawie tego jakiej marki nosisz ciuchy, to możesz mu powiedzieć, żeby spie…, na pewno nie jest fajny ;) Baaardzo mi miło i mam nadzieję, że ze mną zostaniesz.
  • Sandra

    Wpadam tu, patrze, podziwiam, inspiruje sie… wszyscy Ci, ktorzy krytykuja moga sie cmoknac w d… Badz soba, podazaj swoja sciezka, przelamuj schematy jak dotychczas. Tylko bycie soba ma sens! Nie ubralabym sie w polowe rzeczy, ktore Ty nosisz, ale nie o to chodzi, w koncu kazdego jara co innego. Te rzeczy pasuja do Ciebie idealnie, to jestes Ty. Wieeeelki szacun za bycie soba, w tych czasach jest to rzadko spotykana cecha. Bede tu wpadac, by ciagle miec nadzieje, ze tacy spoko ludzie sa jeszcze na tym swiecie!
  • lian

    Kobieto, pierwszy raz jak tu zajzalam bylam oczarowana do tego stopnia, ze przeczytalam caly blog :-) nastepnie znalazlam poprzedni Twoj blog i tez go przeczytalam :-). Brzmi jak wyznanie pieciolatki :-) . Masz wielka charyzme, zarowno jesli chodzi o ubior jak i `lajfstajl`. Teksty sa bardzo dobre. Jestes dla mniezrodlem wielu inspiracji. Pozdrawiam serdecznie.
    • Soie

      Tylko trochę psychofan :p Super, bardzo się cieszę i dziękuję. To najwspanialsze trafiać do osób, które nadają na podobnej częstotliwości :*
  • budyń

    a lubisz Pogodno i piosenkę : Pani w obuwniczym miała taki ruch, że aż jej się buty rozeszły :):) Papapani w obuwniczym:):):) miłego dnia ludziom pracy!
  • Dorota

    Nie mam swojej strony, ale dokładnie ujęłaś także moje poglądy. Wkurza mnie mylenie przez ludzi krytyki z nic nie wnoszącym wyrzywaniem się. A nazwij takiego hejterem, to powie, że jesteś przewrażliwiona. Smutne. Dlaczego w ogóle ludzie roszczą sobie prawo do oceniania innych? Kto i kiedy w ogóle stwierdził, że tworzenie bloga jest równoznaczne z akceptacją ‚dobrych rad’ obcych ludzi?
    Tak jak napisałaś – to jest Twój świat. I ten świat jest fajny taki jaki jest, właśnie dlatego, że jest Twój. Jest prawdziwy i szczery. Ja to cenię. I lubię pobyć u Ciebie, zainspirować się.
    Pozdrawiam i do ‚zobaczenia’.
  • Antyweszka

    Zaglądam do Ciebie odkąd skomentowałaś moje kolczyki – kreski (dzięki za zostawienie adresu). Od pierwszego wejścia ogarnęła mnie zazdrość o perfekcyjną kompozycję na zdjęciach i już zostałam. Polska Ivania Carpio, kolorowa wersja Love Aestethics. Takie skojarzenia budzisz we mnie do dziś. Ten post w ogóle nie jest Ci potrzebny, ale rozumiem, że wszechobecna cebula może doprowadzać do pasji. Popieram moderację komentarzy. To nie ma nic wspólnego z nieprzyjmowaniem krytyki, ale bardzo dużo z szacunkiem wobec Twojego oddanego czytelnika. Po prostu nie chce mi się patrzeć na rzygi jakiegoś frustrata i chyba nie jestem jedyna ;) Buziaki :*
    • Soie

      A ja głupia tak mało komentuję, zamiast ściągać do siebie więcej Antyweszek Jak niepotrzebny, zobacz jaki odzew. U mnie to jest luzik, ale tendencja do wystawiania ocen i oczekiwania wobec blogów i nie tylko to jakaś plaga. W ogóle jak można mieć jakieś oczekiwania w stosunku do obcej osoby, która za darmo udostępnia Ci swoje myśli i zamiast doceniać to co jest spoko, skupiać się na tym co akurat nam nie pasuje. No jak. Dziękuję, ta Ivania to duży komplement, ale mi do takiej estetycznej ascezy jednak daleko ;)
  • Ewa

    Magda, a Birkenstocki jak Ci się noszą? Przymierzam się do nich, tylko tej pianki się boję, że mi trzaśnie raz dwa. Też dla niektórych paskudy, a dla mnie piękne. W nosie mam co myślą o nich inni. Ale mi tego na ogół nie mówią…mrożę spojrzeniem…;) Dziewczyno, fajnie się ubierasz i fajna jesteś…nołnejm niech się odwalą :)
    • Soie

      Jaka pianka? Jeżeli chodzi o podeszwę to spokojnie, od zwykłego użytkowania nic się nie stanie :) Nie miałam zbyt wielu okazji, więc za wiele Ci nie powiem, ale na razie nie mam zastrzeżeń. Czaję się jeszcze na Zurich, ale to może w przyszłym roku.
  • Kamila

    Dużo mądrych wypowiedzi, cóż więcej dodać. Mam nadzieję, że już nie będziesz musiała denerwować się na durne komentarze.
    Ja na serio nie rozumiem do czego u Ciebie można się „przyczepić”?!?
    Dla mnie jesteś numer 1! :)
  • Marta

    O rany, wyjechałam na dwa tygodnie a tu taka afera :( Przykro mi, że ktoś sprawił Ci przykrość. Tak po prostu, tak po ludzku. Smutne jest to, że ludzie tracą czas i energię plując na innych.
    Wiem, że będziesz robić swoje i jestem o Ciebie spokojna. Bardzo Cię lubię, uwielbiam spędzać tutaj czas. I nawet jak to co nam pokażesz nie widzę w wyobraźni na sobie to i tak doceniam to co robisz.
    I bardzo dobrze, że każdemu podoba się coś innego. Ważne aby mieć swój gust i wybierać to co nam pasuje i w czym sami dobrze się czujemy na co dzień.

    Magda pozdrawiam Cię serdecznie i miłego dnia życzę :D

    • Soie

      Oj tam zaraz przykrość, po prostu chciałam zabrać głos, bo takich doradców i chętnych do wystawiania ocen mnóstwo i u mnie i wszędzie. Będę, będę, bo przecież dla siebie też to robię i nie zapowiada się, żeby miało mi się blogowanie znudzić :)

      Pozdrowienia!
      P.S To Tobie miałam paragon wysłać, bo noszę w portfelu, a nie mogę się do maila dokopać?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.