Sezonownik 2017

Nie przykładam zbyt dużej wagi do zmiany daty i jutrzejszy dzień nie jest dla mnie w żaden sposób wyjątkowy. Nie lubię sobie niczego narzucać, jeżeli nie czuję, że to akurat ten moment, w którym należałoby pewne sprawy przycisnąć. A że wszystkiego w jeden dzień przycisnąć się nie da, to wolę sobie oszczędzić  noworocznych rozczarowań. Warto za to zapisywać to co ważne albo mniej ważne, a trzeba pamiętać, a w tym celu idealnie sprawdzi się kalendarz. Tym przydługim wstępem chciałam zaprezentować mój wybór na rok 2017 – Sezonownik.

img_3990

Minimalna czarna oprawa skrywa w sobie samo dobro. Oprócz klasycznego podziału na dni, każdy miesiąc rozpoczyna się od spisu sezonowych roślin, lepiej korzystać z tego, co w danym okresie daje natura, a nie szpikować się chemią z nawożonych warzyw i owoców. Kończy natomiast opisem rośliny miesiąca i przepisem z jej udziałem. Mamy też kilka stron na notatki i niespodzianki w niektóre dni – ciekawostki, porady, receptury, warto codziennie zajrzeć. Całość doprawiona jest uroczymi ilustracjami Ewy Mączyńskiej.

img_3991 img_3992

Zatem w styczniu rozgrzewamy się cytrusowymi napojami i karmimy ziemniaczkiem, burakiem i porem, a na deser przegryzamy jabłuszka. Niech to będzie piękny rok, w zgodzie ze sobą i naturalnym rytmem. Bądźcie szczęśliwi!