RÓŻNOŚCI

Przemyślenia / róbmy swoje

Róbmy swoje!
Pewne jest to jedno, że
Róbmy swoje,
póki jeszcze ciut się chce!

Przepiękny, prosty tekst, który w zależności od okoliczności można dopasować do każdej sytuacji. Mimo, że dłuższego czasu robię swoje i ostatnio nawet bardziej niż chociażby 2 lata temu, to i tak nadal nie jestem usatysfakcjonowana i nie mam przekonania, że to co robię, robię dobrze. Taki już los wrażliwca i perfekcjonisty, więc należy się z tym pogodzić i absolutnie nie zamierzam narzekać. Odwrotnie.

Nie wiem czy też macie czasami poczucie, że jesteście więźniami własnych ograniczeń. Hamujecie możliwości przez ramy, w które sami się włożyliście, chcąc dopasować się do maski, którą poniekąd również sami sobie założyliście. Brzmi to może nieco enigmatycznie, ale już tłumaczę. Przez większość dorosłego życia pracowałam na kierowniczym stanowisku, więc wypadało być poważną, rozsądną i odpowiedzialną. W międzyczasie zostałam mamą, więc poprzeczka jeszcze się podniosła. Do tego doszedł blog, który też mnie w jakiś sposób definiuje i weszłam do szufladki, z której nie tak łatwo się wydostać. Czy ktoś tego ode mnie wymagał? Nie sądzę, to moja ciasna głowa tak zadecydowała. Dojrzewam jednak i mam w sobie wystarczająco dużo siły i odwagi, aby trochę ściągnąć z siebie te gromadzone przez lata łatki i uwolnić potencjał, który na pewno we mnie jest. Bardzo w to wierzę.


Oczywiście warto mieć zasady i trzymać się wypracowanych reguł, ale jeżeli tylko czujesz, że zaczynają Cię uwierać, nie ma sensu kurczowo się ich trzymać. Postanowiłam sobie, że będę żyła z działalności internetowej i powoli ten plan wypełniam. Reaktywowałam sklep i wiem, że jeżeli tylko poświęcę mu wystarczająco dużo uwagi, to może być to miejsce, które da mi satysfakcję. No ale zostaje jeszcze blog, który jednak bardzo mnie absorbuje i w obecnej formie nie jest już wystarczający. Zawsze traktowałam go jako hobby, ale będąc mamą dwójki wymagających chłopców nie ma opcji, aby tyle czasu poświęcać na zainteresowania i działać tu tylko dla ambicji. Życie. Trzeba zejść na ziemię i jasno sobie powiedzieć, że aktualne tematy interesują tylko garstkę osób, co bardzo szanuję, ale pora iść dalej, bo zrobiło mi się niewygodnie. W związku z tym, że jestem już ukształtowanym człowiekiem, to bez obaw, nie w głowie mi recenzowanie środków do czyszczenia toalet, ale recenzja kosmetyków czy książki od czasu do czasu – czemu nie? Większa ilość przepisów kulinarnych też nie będzie żadną ujmą. Sama już teraz nie wiem, dlaczego tak długo trzymałam potencjał tego miejsca jak dżina w lampie. Żeby nikogo nie rozczarować? spełnić oczekiwania? Wiem na pewno, że trzeba się otworzyć, może nawet trochę nagiąć i nie iść wciąż pod prąd, ale robić swoje i dążyć do celu. To powiedziałam ja i będę się tego trzymać. Będziecie ze mną?

34 komentarze

  • Anita Iwaniak

    Trafiłam tu nie pamiętam jak i śledzę głównie na instagramie, czytam też większość postów, choć rzadko komentuję. Ja tu zaglądam głównie z powodu Twojego wyjątkowego wyczucia stylu, po dawkę inspiracji. Lubię to, że to nie jest kolejny głupkowaty bezsensowny blog-wylew z nadzieją na darmowe środki do czyszczenia toalet:) Ale wiem, że cokolwiek tu zrobisz będzie to ze smakiem i dobrym gustem, więc chętnie przeczytam jakie książki i jakie kosmetyki polecasz, a przepisy zapewne wypróbuję. Rób swoje! Kibicuję :)
    • Soie

      Bardzo dziękuję, że napisałaś :) Nie chcę zmieniać klimatu tego miejsca, ale trzeba ruszyć z miejsca, bo blog daje wiele opcji, z których do tej pory nie korzystałam. Mam nadzieję, że uda się pogodzić moje przekonania i gust z możliwością zarobkowania, zobaczymy :)
  • Justyna

    Nie bój nic. Ja np. wpadam tu głównie w celach kulinarno – ‚lajfstajlowo’ – prentingowych, bo co tu kryć…stylówę mamy zupełnie różną. A że nie trawię słodko- pierdzących blogów, wpadłam na chwilę w czasie ciąży i już zostałam. ;-) Także ten…jak znam życie, takich jak ja jest tu więcej. Rób swoje i nie patrz na innych. Powodzenia
    • Soie

      No właśnie, jednak mój styl to nie jest coś, co porywa tłumy ;) Zmieniać go nie będę i nadal ciuchy będą jednym z tematów, ale staram się rozwijać na różnych płaszczyznach i czemu miałabym się tym nie dzielić. Wśród blogów parentingowych czy nawet lajfstajlowych nie znalazłam nic dla siebie, a z każdą próbą jeszcze bardziej się zniechęcam, ale jak widzę ile osób je czyta, to mnie krew zalewa. Mało jest dziewczyńskich miejsc, które nie oceniają i nie mają moralizatorskiego tonu i takie miejsce właśnie chciałabym stworzyć, bo sama nie jestem ideałem i mam wiele wątpliwości, a zawsze razem raźniej. Dziękuję, nie mam nic do stracenia :)
  • Karo

    Kochana, a kto miałby Ci robić wyrzuty, że gospodarzysz na swoim poletku?:) Nawet jeżeli będzie to pasta do zębów, czy proszek do prania, każdy pierze i myje zęby – taką mam nadzieję ;) wolę zachętę w formie reklamy od kogoś, kogo lubię odwiedzać wirtualnie niż od noł nejma :):)
    Płyń i nie ukrywaj się!
    • Soie

      Właśnie nikt, to tylko moje niepotrzebne ograniczenia :) Super, myślę nawet, że takie codzienne sprawy są dla czytelników najciekawsze, tylko trzeba je odpowiednio ograć. Postaram się to zrobić, bo czuję, że to odpowiedni moment, a razie co mam Was i wiem, że dacie znać, gdybym jednak za bardzo popłynęła ;) Dziękuję!
  • Weronika

    Wypusc dzina i niech spelnia Twoje zyczenia. Jestes madra dziewczyna wiec i zyczenia sa i beda madre. I jak mawial moj kolega: ciesz sie gzubie bo Cie lubie! Lubie tu zgladac i na Twoj insta. A w mojej glowie jestes zakotwiczona jako strasznie fajna dziewczyna, gdzies hen znad morza! Plyn!
    Ps. Jako mama dziewczynki (od niedawna) cieplo tez mysle o Twojej mamie, ze tak Cie uksztaltowala. Prekaz jej prosze szacun:)
  • Ada

    Magda, a po jakich jesteś studiach, że tak od razu pracowałaś na kierowniczym stanowisku?
    A co do zmian, to nie mogę się doczekać :)
    • Soie

      Nie skończyłam żadnych studiów. Po liceum na rok wyjechałam do Anglii, potem mieszkałam w Toruniu, gdzie zaczęłam zaocznie europeistykę (wow:D) i pracowałam w telemarketingu, gdzie bardzo szybko awansowałam na koordynatora, a miałam 20 lat. Rok później wróciłam w rodzinne strony z zamiarem podjęcia innej pracy i studiowania, ale dostałam pracę jako kierownik sklepu, która wymagała ode mnie dyspozycyjności, więc olałam naukę i tak się zasiedziałam do 2016. Dla mnie cenniejsze jest zbieranie doświadczeń, nigdy nie planowałam pracować w zawodzie, który wymaga papierka, ale pewnie moja droga dla wielu osób nie będzie dobra.
      • e.

        Magdo,
        moja droga zawodowa i edukacyjna wygląda zupełnie inaczej niż Twoja. Nie ma nic złego w Twoich wyborach życiowych jeśli chodzi o pracę i studia. Jedyne, nad czym bym się zastanowiła (a co – mam wrażenie – umyka wielu naszym rówiesnikom) to to, jak Twoje wybory odnośnie do „braku papierka” wpłyną na Twoją sytuację zawodową za lat 30. Uważam, że papierek dla papierka jest kompletnie bez sensu, ale nie da się ukryć, że w Polsce niemal każdy jakiś „papierek” ma i jest on przepustką do awansu albo chociaż ratunkiem przed redukcją w pracy. Oczywiście zawsze można mieć swoją działalność i wtedy papierki niepotrzebne, ale rodzi to też pytanie, czy na pewno taką działalność dasz radę prowadzić do 70 roku życia (bo trzeba się liczyć z takim właśnie wiekiem emerytalnym).
        Nie odbierz mojego komentarza negatywnie czy moralizatorsko, bo nie taki miał być jego wydźwięk, raczej na zasadzie zachęty do przemyślenia planu na swoje życie zawodowe w naprawdę długiej perspektywie.
        • Soie

          Rozumiem, dlatego tylko przedstawiłam swoją ścieżkę, ale absolutnie nikogo nie nakłaniam, aby się na mnie wzorował. Tylko pomyśl czy jak będziesz miała nawet te 50-60 lat, to czy studia uchronią Cię przed wymianą na młodszy model? Nie sądzę. Mając działalność, która dobrze funkcjonuje, mogę w tym wieku leżeć na hamaku i zatrudnić kogoś do wykonywania obowiązków. Poza tym realnie patrzę na przyszłość i średnio wierzę w emeryturę, która da mi godne życie. Jasne, że fajnie mieć wykształcenie, ale w tym momencie nie widzę dla siebie takiego kierunku, który da mi super pracę i warto się dla niego poświęcić. Jeżeli mi się odmieni, to nie ma problemu by studia skończyć mając nawet te 40 lat, jak już dzieciaki podrosną i będzie więcej czasu. W co też jednak wątpię. Jestem wolnym duchem i nie chcę spędzić życia na stresowaniu się czy ktoś podejmie korzystne dla mnie decyzje, wolałabym sama decydować. Jak wyjdzie, zobaczymy, ale nie chcę żałować, że nie próbowałam.
  • Agata

    Ja zupelnie nie wiem o co chodzi (chyba to baby brain), ale jestem tu od lat Nie raz mnie zainspirowalas, pomoglas, lubie Cie czytac i ogladac Wasze zdjecia. Wlasciwie czytam juz tylko Twoj blog. Od dluzszego czasu nie wchodze na zadne inne, bo po prostu nie ma tam nic ciekawego. Temat samych szmatek i wyprzedazowych lupow srednio mnie interesuje
    • Soie

      Bardzo Ci za to dziękuję :) Chodzi o to, że nie mogę być dłużej frajerką. Mając dwoje dzieci muszę rozsądnie kierunkować energię i czas, a i nie stać mnie, żeby oddawać się hobby, bo mogłabym w tym czasie ogarnąć inne rzeczy. Za bardzo jednak lubię blogowanie, żeby to olać, więc muszę po prostu zmienić podejście, tak aby zacząć na tej stronie zarabiać ;) Wcześniej muszę jednak poszerzyć grono odbiorców i nauczyć się wychodzić z inicjatywą, a z tym ciągle mam problem.
  • dorota

    Magda ,wpadam tu od kilku lat i widze wspanialy rozwój Twojego bloga.Podaba mi się Twoj styl dla mnie taki niewymuszony i nie na pokaz,inspirujacy.Zycze dalszego rowoju,pozostan zawsze sobą.
    • Soie

      Dziękuję :) Taki mam zamiar, a jestem już na tyle pewna siebie i wyzbyłam się poczucia bycia od kogokolwiek gorszą, że mam ogromną nadzieję, że ta praca w końcu przyniesie plony.
  • Tynka

    Pewnie że tak – działaj! :) Ja osobiście jestem między młotem a kowadłem. Dorosłe życie wymusza na mnie decyzje które mnie martwią. Bo wymaga to rezygnacji z czegoś albo niesamowitej podzielności. Jako perfekcjonistka robię zawsze jedno na 100%, a teraz nagle mam się rozdwoić na dwie, trzy albo nawet cztery rzeczy. Nie wyobrażam sobie tego. Mam taki charakter że dość mało odważna ze mnie osoba, więc ciężko walczyć mi o swoje marzenia. Wydają się nierealne i skomplikowane, te odnośnie bloga też. Wierzę że los jeszcze się uśmiechnie i Tobie też życzę!
  • Justyna

    Życzę Ci z całego serca , aby wszystko ułożyło się po Twojej mysli, żebyś nadal mogła się rozwijać bo jesteś dla mnie niezwykle inspirującą osobą :)
  • Ania

    Droga Magdo,
    jak ja lubię tu zaglądać! I jestem pewna, że to, co będziesz nam pokazywać i opisywać, będzie jak zwykle na wysokim poziomie, wysmakowane i zrobione z klasą.
    Nie obawiaj się niczego, Kochana. Rób to, co Ci serce dyktuje.
    Trzymam kciuki.

Pozostaw odpowiedź Anita Iwaniak Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.