Ładne miejsce / Hotel Ibis

Obiecałam, że napiszę parę słów o hotelu, w którym zatrzymaliśmy się podczas majowego weekendu. Większość z Was na pewno planuje już wyjazdy i jeśli chcecie odwiedzić któreś z większych miast, to warto rozważyć Hotel Ibis jako potencjalne lokum. Na szczęście nie mam większych nieprzyjemności związanych z noclegiem poza domem, ale decydując się na kwaterę u lokalnego przedsiębiorcy nie mamy pewności jaki standard zastaniemy po przybyciu i czy nie będziemy się czuć  jak intruzi. Wybierając hotel należący do większej sieci dostajemy gwarancję, że w którymkolwiek miejscu się nie znajdziemy, to zarówno wygląd, jak i jakość obsługi będzie na  takim samym poziomie. Przynajmniej powinno tak być. Na pewno jest tu choć kilka osób, które odczuwają dyskomfort, jeżeli nie mogą wrócić do swojego łóżka, a taka opcja zapewnia trochę większe poczucie bezpieczeństwa.

Pokoje są niewielkie, ale nie przytłaczające, łóżko mega wygodne, łazienka czysta i funkcjonalna. Dodatkowym atutem są bardzo grube zasłony i mimo, że rano za oknem było już ostre słońce, to w pokoju nadal panowała noc i chłopcy mogli dłużej pospać (ja z Kostkiem punkt 5.30 :D)

 

Na dole przy recepcji jest część wspólna. Można poleniuchować na kanapie, zjeść posiłek i znalazł się nawet kącik dla dzieci, mimo, że byliśmy w tym czasie chyba jedynymi osobami z potomstwem :)

Mieliśmy opcje ze śniadaniem i przez to mój plan wielkiego obżarstwa na mieście runął w gruzach. Podawane jest w formie bufetu z dużym wyborem, świeże i zachęcające. Dobijałam się jeszcze ciepłą szarlotką donoszoną przez kucharza i byłam najedzona do wieczora.

Hotel usytuowany jest w samym centrum, a cena jak na tę lokalizacje niewygórowana. Nie jestem z tych, którzy idealizują i zawsze prócz plusów znajdę minus, ale naprawdę nie mam się do czego przyczepić. Hotel jest w sam raz, obsługa bardzo miła i pomocna, ładnie, czysto i cicho. Jeżeli szukacie miejsca tego typu, to macie moją rekomendację.

Zdjęcia z telefonu, ale uważam, że nieładnie byłoby zakłócać czyjś pobyt biegając z aparatem.

Wpis powstał we współpracy z siecią Accor Hotels, nie byłam jednak zmuszona do wydawania pozytywnej oceny ;)