DZIECKO,  RÓŻNOŚCI

Mamo, pobaw się ze mną!

Czasem martwię się, że poświęcam moim chłopcom za mało czasu. Czy na pewno odpowiedziałam na wszystkie pytania i objaśniłam świat tak, aby mogli czuć się w nim bezpiecznie? Czy gdyby coś się stało, to wyściskałam ich wystarczająco i czy będą pamiętali jak bardzo ich kocham? Niestety nie da się zrobić nic na zapas, mamy tylko teraz. Mam jednak nadzieję, że nawet gdy ich zbywam, bo muszę w danej chwili zrobić coś innego, nie mają poczucia, że coś tracą. Zawsze jestem obok i mogą na mnie liczyć.

Spędzamy ze sobą praktycznie cały dzień, bo na razie mam to szczęście, że nie muszę pędzić na kilka godzin do pracy i żonglować obowiązkami, żeby zmieścić się w dobie. Lubię jednak w spokoju ogarnąć otoczenie i mieć chwilę dla siebie, więc muszę uczyć chłopaków samodzielności i umiejętności spędzania czasu beze mnie. Z reguły trwa to jakieś 5 minut, bo zaraz się kłócą, w ich mniemaniu o rzeczy wielkiej skali, jak nieodpowiedni kolor klocka i potrzebę rysowania tą samą kredką równocześnie. Wtedy wchodzę ja cała na biało i powiem Wam dziś, jak najczęściej bawimy się razem.


KSIĄŻKI

Gdybym miała wybrać tylko jedną kategorię i pozbyć całej reszty zabawek, zdecydowanie byłyby to książki. Antek, w związku z tym, że rozpoczął edukację szkolną, zaczyna czytać i interesują go litery, dla Kostka warstwa tekstowa jest mało znacząca i skupia się na ilustracjach. Bardzo lubi obrazkowe encyklopedie, duży wybór publikacji znajdziecie w sieci sklepów SMYK. Mój Dzień był wertowany tysiące razy i zawsze jest coś jeszcze do objaśnienia. Oczywiście mamy też Pucia, którego kocha chyba każde dziecko, wszystkie możliwe książki o zwierzętach, a ostatnio sięgamy po twórczość Tulleta. Zarówno starsze jak i młodsze dzieci powinny go polubić, bo to nietypowe strony, które wymagają zaangażowania – naciskania palcem kolorowych kółek, udawania postaci czy rzucania piłką do otworów w książce. Zgadnijcie kto z reguły musi to robić ;)

KLOCKI I PUZZLE

Proste i sprawdzone rozwiązania są najlepsze. Tworzenie budowli czy łączenie elementów wspierają koordynację oko-ręka i potrafią wciągnąć na długie godziny. Ostatnio hitem są drewniane klocki typu Jenga  – można je układać jak domino lub ustawić wieżę i wyciągać pojedyncze elementy. Wbrew pozorom właśnie takie rzeczy są dla dzieci bardziej atrakcyjne niż interaktywne wynalazki z masą kolorów i dźwięków. Gdyby jednak się znudziły, można na przykład napisać na nich litery i łączyć w wyrazy, super sprawa. Starszak polubił się z LEGO, wybieramy zestawy typu Classic, bo nie musi stosować się do szablonu, tylko buduje wszystko co wymyśli. Bardzo sprawdziły się też klocki Clicks, bawił się nimi w przedszkolu, a teraz regularnie wyciąga pudło w domu. Wśród puzzli niezmiennie króluje Czuczu i nie widzę konkurentów, którzy mogliby go zdetronizować.

 

PRACE MANUALNE

Tutaj właściwie nie potrzeba korzystać z gotowych rozwiązań, tylko rozejrzeć się dookoła, bo tworzyć można ze wszystkiego. Skrawki materiałów, stare gazety czy rolki po papierze mogą zamienić się w księżniczki, a wysypując kaszę na posmarowaną klejem kartkę, można nauczyć się cyfr i liter. Niestety taka zabawa tworzy najwięcej bałaganu, ale przez bezpośrednie poznawanie maluchy rozwijają się najlepiej, więc warto uzbroić się w cierpliwość. Często angażuję ich również w prace domowe, co na razie przynosi odwrotny skutek, bo stół wytarty przez dwulatka nie będzie czysty, ale zapał jest i nie zamierzam do gasić. Chłopcy lubią też gotować, łączenie składników czy formowanie kotletów z kaszy, to umiejętności, które zostaną z nimi na zawsze, a przy tym duża frajda. Oczywiście do czasu, nie może być idealnie ;)

 

Zauważyłam, że radość sprawia im sam fakt, że robimy coś wspólnie, mniej istotne jest to, jaka to czynność. Najcenniejsza jest bliskość, moja uwaga i zainteresowanie. Dobre słowo dodaje im skrzydeł i ja też rosnę, gdy widzę w ich oczach dumę, jak pochwalę namalowany obrazek. To niby nic wielkiego, ale wierzę, że takie codzienne układanie w nich cegiełek z komplementów buduje ich poczucie wartości i sprawia, że w przyszłości będą pewni siebie i otwarci na nowe wyzwania. Nawet gdy nie wszystko wyjdzie, bo zwracam uwagę na to, że cenna jest droga, a nie tylko cel sam w sobie.


Nieważne co, ważne, że RAZEM!

7 komentarzy

  • koralikblekitny@gmail.com

    Magda dzięki!Wlasnie nakrzyczałam na mojego 5latka bo wpadl już któryś raz w dniu dzisiejszym w histerię z powodu klocków Lego(czegoś nie może złożyć a noe pozwala sobie pomoc).Wygonilam go do mycia…miałam z nim porozmawiać przed spaniem ale chyba uderzę się w pierś i pójdę już teraz. Dzieki❤️❤️❤️
    Ps. U nas sprawdzają się identyczne zabawy książki,Lego,puzzle i roboty domowe w tej właśnie kolejnosci
    • Soie

      Wychodzi na to, że to dobra kolejność :) Och ja też czasami ryknę, czasami z mojej niecierpliwości, a czasem tak zaczynają we dwójkę wariować, że dopóki któryś sobie czegoś nie zrobi, to nie mogą się opanować. No ale to też jest rzecz do wypracowania i bardzo bym chciała rozwiązywać takie problemy bez przemocy i zawsze im tłumaczę swoje zachowanie tak mi głupio. Ciągły rozwój przy dzieciach, nie ma lekko ;) Oby klocki składały się same, trzymajcie się :*
  • e.

    Magdo,

    u nas książki (znowu nie mieszczą się na półkach, a wszystkie dzidziusiowe już wywaliłam do dwóch pudeł). Przejrzyj sobie serię o wikingu Tappim autorswta Marcina Mortki, jest całkiem fajna, moja 5-latka wciąga ją jak szalona, ale nie wiem, czy dla Antka nie będzie za dziecinna (choć kategora wiekowa niby 6+). Dzisiaj byłyśmy też na spotkaniu z autorką książki „Jeżyk zwany Pajacykiem”, zakupiyśmy, damy znać, czy warto.
    Aaaa, no i dla maluchów seria o Bolusiu wydana przez Zakamarki. Moje obie dziewczyny kochają te książeczki, więc i Kostek powinien pokochać ;)

    • Soie

      Zdecydowanie, mam słabość do świnek, więc koniecznie kupię przy okazji zakupów w księgarni :) Bardzo dziękuję za rekomendacje, nie znałam tych pozycji.
      • e.

        Koniecznie sobie zobacz Bolusia zatem! Boluś jest trochę krnąbrny, bywa troszkę zazdrosny, no i ma małego Braciszka :) U nas Boluś zaczął rządzić, jak Starsza skończyła 18 miesięcy i tak trwał do Jej 4 roku życia, ale w międzyczasie się urodziła Młodsza (obecnie 2 lata 8 miesięcy), więc z Bolusia jeszcze nie wyszłyśmy.
        Polecam jeszcze książki Julii Donaldson, to klasyka dla brytyjskich dzieci 2.5-4 latka. U nas niektóre jej książki są tłumaczone, w tym genialne tłumaczenie samego Michała Rusinka (po polsku tytuł to „Miejsce na miotle”, o takiej dobrej czarownicy). Świnki nie ma, ale jest piesek, kotek, ptaszek i żabka. To prawie, jak u Was w domu ;)
        Ściskamy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.