RÓŻNOŚCI

Dzień dobry, wszyscy umrzemy

Pomyślicie co to za pesymistyczny tytuł, ale ja uważam, że to hasło jest wyzwalające i pozwala spojrzeć na życie z innej perspektywy. Ostatnio dużo myśli kłębi mi się w głowie – czytam fantastyczną książkę, o której na pewno jeszcze napiszę, wyprawa na Nanga Parbat, sprawy rodzinne. To wszystko sprawiło, że mam ochotę jeszcze bardziej nad sobą pracować. Wyluzować, nie drążyć, olać pewne kwestie. Cieszyć się i kochać. Pewnie stąpać swoją ścieżką, zbierać doświadczenia, nie skupiać się tak bardzo na samym celu.

Lubię planować, to daje mi poczucie spokoju, czuję, że ogarniam i mam kontrolę. Jednak zauważyłam, że sam etap planowania cieszy mnie bardziej niż wykonywanie zadań, a gdy się nie uda czuję smutek i rozżalenie. Po co? Nic się nie stanie jak czegoś nie zrobię, jak okaże się, że dzieci potrzebują mnie bardziej niż moje ambicje, których spełnianie wcale nie daje więcej satysfakcji niż wieczór spędzony na przytulaniu w łóżku. Niestety często dostrzegam to dopiero po czasie. Czasie, który mam teraz, ale już jutro może go nie być.

Wydawać by się mogło, że gdyby każdy odpuścił świat by się zawalił, a jest dokładnie odwrotnie. Jeśli wszyscy ograniczylibyśmy potrzeby i czerpali radość z prostych rzeczy, byłoby zdecydowanie piękniej, zdrowiej i nie eksploatowalibyśmy Ziemi do granic możliwości. Może znów byłaby śnieżna zima i gorące lato, mniej narzekania i więcej miłości.

Nie wiem. Pewna jest tylko zmiana. I śmierć. Więcej nic.

7 komentarzy

  • Agata

    Wyluzowac i olac! Wciaz nie potrafie sie tego nauczyc, a tak bardzo tego potrzebuje. Tez duzo planuje i chce za duzo. Ucze sie troche odpuszczac, bo przeciez swiat sie nie zawali jak zamiast utrzymywania domu non stop w idealnym porzadku, zostawie rozrzucone zabawki i wyjde z wozkiem na spacer. Dzis tak spacerowalam, jedna reka pchalam wozek, druga trzymalam ksiazke i mimo ponurej pogody to byl naprawde udany spacer. Ucze sie cieszyc z malych rzeczy. A smierc Tomka mna wstrzasnela. Milion pytan pojawilo sie w glowie. Czy bylo warto ryzykowac, czy bylo warto zostawiac zone, dzieci.. Ja bym sie nie odwazyla, ale szanuje go za to, ze sie nie poddal i wreszcie spelnil swoje marzenie. Smutne tylko, ze tak tragicznie sie to dla niego skonczylo.
    • Soie

      A jednak potrzeba takich ludzi, abyśmy mogli przystanąć i zastanowić się nad sobą. Szkoda tylko, że dla wielu to nie będzie okazja do autorefleksji, ale okazja aby się wyżyć i ocenić.
      Trochę się zawsze podśmiewałam z tych motywacyjnych gadek, ale tylko codzienną pracą nad sobą można coś zmienić. Nie narzekaniem, porównywaniem, usprawiedliwianiem. Książkę pewnie widziałaś na insta, ale jak nie lubię jak mnie ktoś poucza, tak Być szczęśliwym na Alasce to naprawdę genialna pozycja i bardzo Ci polecam na kolejne spacery. Też zamierzam częściej odpuszczać i ścieżkę serca traktować równie poważnie jak tę rozumu :)

Pozostaw odpowiedź Soie Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.