RÓŻNOŚCI

Dokąd tak biegniesz?

Nie chce mi się. Tak jak kiedyś chciało mi się zamieszczać coś na blogu prawie codziennie, tak teraz zero, null, bateria wyczerpana. To na pewno stan przejściowy, jesień, smutek i inne rozterki. Nie chce mi się oglądać ciuchów, podczas gdy swoich w szafach mam stanowczy nadmiar. Porządkuję przestrzenie w środku i to co na zewnątrz. W inne strony niż szmatki prowadzą moje myśli, ale nie wszystko mogę tu napisać od razu, a pisać nie w pełni szczerze, to jeszcze gorzej niż wcale.

Zbieram się w sobie, uczę się odpoczywać, żeby wrócić do żywych razem ze słońcem. Zbyt dużo sobie w pewnym momencie wzięłam na głowę, na każdym polu chciałam się spełniać. Dałabym radę, no bo kto jak nie ja. Ciało to jednak wyjątkowo mądra maszyna i w odpowiednim momencie potrafi powiedzieć stop, wyluzuj, nie wszystko na raz. Dlatego pozwalam, aby wszystko biegło swoim rytmem, nie popędzam, nie zmuszam.

Nie chcę aby blog był moim zobowiązaniem i jak zapowiadałam, że będę wrzucać coś regularnie, teraz zero zobowiązań. Nie chcę, żeby ktoś czegoś ode mnie w tej materii wymagał, miał jakieś roszczenia, czegoś się spodziewał. Zero wyrzutów sumienia, że leżę na kanapie zamiast wyszukiwać nowinki ze świata mody. Hobby, które staje się obowiązkiem przestaje cieszyć. Do tego nie mogę dopuścić, dlatego odpuszczam.

Wierzę, że jeszcze tylko chwilka i znowu mi się zachce. Może nawet jutro i będę musiała odkręcać, to co napisałam. Może za miesiąc. W każdym razie jestem, pamiętam, dziękuję. Życzę Wam na ten ciemny, mokry i wietrzny czas, abyście wsłuchali się w siebie. Zamiast się dręczyć, że zbyt mało robicie, leniuchujcie i cieszcie się czasem, który przecieka przez palce. Jeszcze zdążymy się napracować ;)

IMG_9341

 

19 komentarzy

  • iluminacje

    myślę że jeszcze Ci się zachce. Mimo, że blogosfera kradnie czas, trudno bez niej żyć, w końcu nasz blog, tworzony od lat pieczołowicie, to nasze dziecko, nasz ogródek, nasza pracownia, kuźnia pomysłów, nasz show room, słowem taka nasza ‚kozetka’ ;)
    • Soie

      Pewnie. Zupełnie nie wyobrażam sobie tak tego wszystkiego zostawić i życzę sobie na nowy rok, żeby zapał wrócił. Nie znoszę jednak do niczego się zmuszać, dlatego chociaż te kilka zdań wytłumaczenia ;)
  • Karolina

    Czekam, co dzien sprawdzam czy jest nowy wpis. Oby lepsze samopoczucie wróciło jak najszybciej. Życzenia wszystkiego dobrego ślę ze Szczecina :)
    • Soie

      Bardzo dziękuję i wzajemnie, Szczecin blisko :) Marzę o tym, bo ogólnie jestem aktywna, a ostatnio zupełnie jak nie ja. Mam jednak dobre usprawiedliwienie i muszę o siebie zadbać, żeby było lepiej.
  • Ines

    Łatwo „zniecierpieć” swoją pracę/zajęcie na własne życzenie, sama o tym doskonale wiem :)
    Ostatnio przeczytałam (chyba w „Minimalizm po polsku”?) o przewaluowaniu celów – jeśli okazuje się, że np. wyjazd na wakacje stał się obowiązkiem każdego roku i przez to musimy siedzieć w pracy dodatkowo w każdą sobotę, to warto zastanowić się, czy to ma sens. W momencie, kiedy niecierpimy tych sobót + wakacje niekoniecznie cieszą nas na full (przez przemęcznie np.) to lepiej iść w sobotę na spacer do parku, a w wakacje zrobić grilla w domu :) Proste, ale dla mnie odkrywcze. Uświadomiłam sobie, że potrzebuję czasem wieczoru z kawą i książką. A jakoś cały świat dookoła, internet, znajomi, rodzina przeganiają się w zapracowaniu, niewyspaniu, karierze, ilości dodatkowych zajęć, że człowiek zaczyna czuć się dziwnie i ma wyrzuty sumienia, bo marnuje czas.
    Tak czy siak trzymam kciuki, ale za Ciebie, nie za bloga :) Mimo, że bardzo go lubię to polubiłam i Ciebie, więc życzę szczęścia Tobie, z blogiem, czy bez! (chociaż wolałabym tutaj jeszcze móc pozaglądać ;))
    • Soie

      Czytałam :) I zgadzam się w 100%, bo również nie mam ochoty uczestniczyć w owczym pędzie. Często mylimy swoje potrzeby z potrzebami tłumu, dlatego mimo że osiągamy cele, to nie dają nam satysfakcji, a coraz większe poczucie zmęczenia. Takie proste, a tak ciężko do tego dojść ;) Super, że Tobie się udało i powinnaś być dumna zamiast zastanawiać się co inni o tym pomyślą. Bardzo dziękuję, jeszcze chwila i wracam, wszystko jest na dobrej drodze :)
  • Weronika

    Ja chyba troche tez tak mam ale czuje to dopiero w lozku noca bo w ciagu dnia nie mam czasu na te odczucia. Zycie daje nam rozny czas i trzeba kazdy czas, takze ten na kanapie uczciwie przezyc. marnowanie czasu jest absolutnie potrzebne. Powatarzam to sobie zawsze gdy przewalam sie z Tola po podlodze albo zasypiam wieczorem razem z nia. Czekam cierpliwie na wieksza Twoja aktywnosc – wszystko ma swoj czas. Cmok
    • Soie

      Ja nie potrafiłam odpoczywać, zawsze coś do zrobienia. Teraz, gdy wiem, że jest mi to potrzebne dopiero się uczę i nawet nie sądziłam, że takie to przyjemne :p Całkiem się rozmemłać też niedobrze, ale zmuszać się do czegokolwiek też źle. Czas spędzony z dzieckiem na pewno nie jest zmarnowany, też często miałam tak, że układałam z Antkiem puzzle, a myślałam co mogłabym w tym czasie zrobić, zamiast docenić to co mam. Wszystko trzeba przerobić, żeby dojść do tego co dla nas (i naszych najbliższych, bo oni są ważniejsi niż cały świat) dobre. Oby do świąt ;)
  • Jay

    Taki jest nastrój jesieni. Zakochałam się w tym kawałku, dzięki że się nim podzieliłaś. Czekam na kolejne posty ale bez spiny, odpoczywaj i miłego :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.