No proszę, dopiero narzekałam na ciążący pod powiekami listopad, a tu zaraz święta. Uwielbiam ten czas! Pogoda może nie jest sprzyjająca, bo ani deszcz ani porywisty wiatr nie mogą się równać ze skrzypiącym śniegiem w słoneczny dzień, dlatego ważne, aby zapewnić magiczną aurę w domu.

Zapachniało piernikami, próba udana, ale znikają w ekspresowym tempie i ciężko było się oderwać nawet przed samym wyjściem z domu. W tym roku też zrobiłam ciasto z dodatkiem drożdży, co uważam za super patent, bo od razu są miękkie i nie ma strachu, że podczas wigilii ktoś połamie sobie zęby. Korzystałam z tego przepisu, a najcudowniejsze inspiracje, jak je ozdobić, znajdziecie u Igi Sarzyńskiej. Prawda, że niesamowite? Nawet nie próbuję porywać się na skomplikowane wzory, ale ciastka posypane płatkami kwiatów powinny się udać.

Korzystając z wolnego dni pojechaliśmy po choinkę, aby jak najdłużej się nią nacieszyć. Wiem, że tradycja wskazuje na inną datę, ale u nas zawsze po Mikołajkach odpala się tryb święta i nie zamierzam z tego rezygnować. Chociaż można zwariować od ilości ozdób, to w tym roku stawiam na minimalizm i ograniczam się do lampek. Zielone gałązki same w sobie są na tyle ładne, że nie czuję potrzeby, aby je „upiększać”. Bardzo chciałam jodłę, ale znaleźliśmy tylko duże okazy i stanęło na małym świerku, w końcu ręce muszą być pokłute.

Buty, które możecie zobaczyć na zdjęciach, to marka Sorel. Polecałam je już kilkukrotnie i wiem, że Ci, którzy kupili je po rekomendacji, są zadowoleni. To już moja kolejna para, chociaż poprzednie, mimo intensywnego użytkowania, nadal są jak nowe, to nie mogłam się oprzeć tym słodkim poduchom. Wygodne, ciepłe, nieprzemakalne, nadal uważam, że to najlepszy wybór na zimę. Możecie je kupić je tu, tu i tutaj.

Mam nadzieję, że i Wam udzielił się magiczny nastrój i czarujecie sobie te ciemne dni. Bo jak nie teraz, to kiedy? U mnie w planie jeszcze przygotowanie stołu na pokaz w szkole Antka i zrobienie drobnych podarunków – kolejny rok mamy ustalone, że pod choinką znajdą się tylko prezenty dla dzieci. Samo przygotowanie świąt, to dużo pracy i wydatków, po co sobie dokładać. Miłość i czas dla siebie, to jest najważniejsze. Niech się dzieje!