Dobra piątka / Summer rolls i Stranger Things

 Jesień to dobra pora na nadrabianie zaległości. Dziś wyszliśmy na półgodzinny spacer i trochę zmarzły nam nosy, a gdzie to dalej. Ehh. No ale nie ma tego złego, dziś mam dla Was piątkę domowych przyjemności, które ostatnio przetestowałam, dla każdego coś dobrego :)

1. Książka – Kto Ty jesteś? Joanna Olech, Edgar Bąk

Antek nie potrafi się za bardzo skupić na dłuższych opowieściach, więc taka forma wydała mi się idealna. Książka to zbiór wartości, które czynią nas patriotami. Pomagam, uczę się, nie wyzywam, sprzątam – proste hasła, które są punktem wyjścia do rozmowy z dzieckiem jak być dobrym człowiekiem. Niektórym dorosłym też na pewno da do myślenia, bo wg autorki wzorowy obywatel czyta, szanuje różnorodność i umie przepraszać. Niby oczywiste, a często zapominamy, że dbanie o dobro wspólne, to nie tylko udział w wyborach. Do przegadania jeszcze druga pozycja z serii.

IMG_4152

2. Film – Projektantka 

Może nie jest dzieło, które przejdzie do kanonu kina, ale zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie. A oglądając miałam 39 stopni gorączki i fatalne samopoczucie. Poleciła mi go w komentarzu pod którymś wpisem Kasia, która po spotkaniu z Kate Winslet stwierdziła, że moda współczesna nie robi na niej aktualnie wrażenia. No i faktycznie za sukienki, które pojawiają się na ekranie, można dać się pokroić, a w połączeniu ze stylem bycia głównej bohaterki dają piorunujące wrażenie. Nie jest to jednak tylko pozycja dla fanów mody, ubrania mają tu głębszy sens, a kobiety odmieniane przez Tilly przechodzą również wewnętrzną metamorfozę.

3. Serial – Stranger Things

Generalnie to nie mam za bardzo czasu na oglądanie seriali, choć może nawet nie o sam czas chodzi, a o chęć i niemożność utrzymania otwartych oczu po wskoczeniu wieczorem do łóżka. Zaczęłam Orange is New Black i nie mogę nawet dobrnąć do końca pierwszego sezonu. Dlatego całość zamknięta w ośmiu 45cio minutowych odcinkach to było coś dla mnie. Szkoda tylko, że wciągnął mnie na tyle, że połknęłam go za jednym zamachem z rozczarowaniem, że to już. Fajny klimat cofający nas trochę do lat 80tych, Winona Ryder nieco nad wyraz i nadprzyrodzone moce. Nie spodziewajcie się jednak horroru, tylko magicznej historii widzianej oczami dziecka.

Screen-Shot-2016-06-09-at-22.35.05

4. Muzyka – radio Tok Music

Znalazłam w końcu plus posiadania telewizji! Nie potrafię przeforsować pozbycia się jej, bo mecze i bajki, a na siebie się wkurzam, że włączę rano i się gapię bez sensu. Jednak dekoder posiada również funkcję radia, a na Tok Music same wspaniałości. Pląsamy z Kostkiem do Natalii Przybysz i Scissor Sisters, a dodatkowo odkrywam nowych artystów. Piotr Zioła to młodziutki zachrypnięty chłopak śpiewający w starym stylu, jeżeli tak jak ja lubicie Dawida Podsiadło, to też Wam się spodoba – idealne do porannej kawy. Gdybym była kilka lat młodsza, to miałabym do kogo wzdychać ;)

5. Jedzenie – summer rolls

Skoro jesteśmy już w kuchni, to na nowo odkrywam smaki. Jak już pisałam mięsko poszło w odstawkę, dlatego szukam wartościowych zamienników. W końcu spróbowałam tofucznicy – Kamil się nie kapnął, że to nie jajka!, ale najfajniejszą rzeczą, którą ostatnio jadłam są summer (albo spring, chociaż to chyba wersja smażona) rolls. W papier ryżowy możemy zawinąć wszystko, na co przyjdzie nam ochota – ja robiłam z sałatą, selerem naciowym, kiełkami rzodkiewki, makaronem ryżowym i smażonym tofu. Następnym razem zroluję łososia z awokado. Zdjęcia podkradłam stąd, bo jeszcze takie ładne mi nie wychodzą, ale będę trenować – zamiast kanapek jak znalazł.

grilled_shrimp_summer_rolls_chili_lime_dipping_sauce2000x1500-1

A Wy co dobrego polecicie?