Trzeba przyznać, że 2018 był dla nas łaskawy jeśli chodzi o miłość. W marcu przygarnęliśmy psa z fundacji, latem zgarnęłam chorego kociaka z ulicy, tym samym równając liczbę zwierząt z liczbą ludzi zamieszkujących nasze mieszkanie. Na tej stawce wolałabym poprzestać, bo już jest tłoczno i trudno mówić o nienagannym porządku, ale ani przez chwilę nie żałowałam i Wam w nowym roku też życzę duuuużo miłości! 

Polubiłam się z brązami i do kolekcji okryć wierzchnich trafiło sztuczne futerko z wyprzedaży. W zestawie czapka, z którą się nie rozstaję (polecam, są teraz w niższej cenie), wysłużone Emu i po raz nty jasne jeansy, ale co ja poradzę, że tak je lubię. Instynktownie wpisałam się w zimowy krajobraz, niech zostanie na dłużej chociaż na zdjęciach. 

kurtka – Zara / jeansy – NA-KD / czapka – dobrze / buty – Emu