Do uproszczenia stylu robiłam już kilka podejść, na pewno są tego jakieś efekty, ale zawsze gdzieś po drodze pojawiały się niepowodzenia. Szybko zaczynałam być znudzona i szukałam nowych bodźców, a to kwiatki, a to kolory, a to lato, a to pandemia i bach, każdy niepotrzebny element wprowadzony do szafy psuł całość. Teraz już wiem, gdzie popełniałam błąd.

Szafa kapsułowa kojarzy się nijakim, niepersonalizowanym stylem i faktycznie taki uniform dla każdego może sprawiać, że nie będziemy się w nim czuły komfortowo, ani tym bardziej wyjątkowo. Ubrania mają dawać radość i kompletując garderobę powinnyśmy mieć satysfakcję, a nie tylko odhaczać punkty z listy ‚must have’. Jeśli tak nie będzie, umysł szybko popchnie nas w stronę szybkich przyjemności, które tak naprawdę tylko oddalą nas od wizji spójnego wizerunku. Obrazki i bodźce, które poniekąd sami sobie serwujemy sprawiają, że chcemy za dużo w tym samym czasie. Oczywiście można jednego dnia być romantyczką w falbanach, a drugiego postawić na klasykę, ale czy do tego właśnie dążymy?

Doszłam do wniosku, że niepotrzebnie skupiałam się na ogóle, a nie zwracałam uwagi na szczegóły, które są kluczowe. Można mieć całą szafę obiektywnie ładnych i pasujących do siebie rzeczy, ale nadal mieć wrażenie, że to nie to. Nie czujecie się dobrze w białej koszuli? W porządku. Tylko warto zastanowić się dlaczego.  Może zamiast taliowanego modelu w biurowym stylu lepsza byłaby szeroka z działu męskiego? W połączeniu z marynarką jest „sztywno”, a gdyby tak narzucić miękki kardigan albo wełniany bezrękawnik? Postawić na dekonstrukcję jak u Jacquemusa albo koszulową sukienkę i nosić ją do jeansów? Dodać pasek, apaszkę, zamiast bieli wybrać beż. Morze możliwości. Łatwo zrezygnować, uznając, że to nie dla mnie. Zaspokajać szybką modą albo totalnie odpuścić i nosić byle jak, ale wszystkie zasługujemy na najlepsze. 

Eliminując wysiłek pozbawiamy się przyjemności. W najbliższym czasie mam zamiar właśnie na tym się skupić. Nie tylko kupując nowe rzeczy, bo to najłatwiejsza droga, ale przede wszystkim poświęcić czas i energię na zadawanie sobie pytania dlaczego, nawet w tak pozornie błahej sprawie jak ciuchy. Czy to faktycznie ja czy tylko wyobrażenie, czy czuję się dobrze i będę daną rzecz nosić do zdarcia, a może zapełniam tylko pustkę w sercu.

„Zdecydowałam kim chciałam być i taką osobą się stałam” przeczytałam ten cytat u Agaty i myślę, że to bardzo dobry początek.