INSPIRACJE,  MÓJ STYL,  OUTFITS,  ZAKUPY

Shopping / sale

Jak dobrze, że jest internet. W spokoju, w piżamce zrobiłam sobie zakupy korzystając z niższych cen. Co prawda ani dresów ani skórzanej torby, które były na górze listy, nadal nie mam, ale zapisane, czekają na odpowiedni moment. Kupiłam za to klapki i szorty, zima przecież nie trwa wiecznie :p Nie chcę wejść w szufladkę ciężarnej i rezygnować w tym okresie z własnego stylu, dlatego poza praktycznością mam zamiar korzystać z trendów i pozostać w zgodzie ze sobą. Stąd dzwony, które najwyżej przerobi mi mama czy spiczaste klapki, które marzą mi się już od wiosny. Jest też sukienka z działu mama, ale podejrzewam, że bez brzucha będzie wyglądała równie dobrze (jak nie lepiej;))

Jak tylko ogarnę sobie dość nieciekawą obecnie sytuację w pracy i pogoda nie będzie stawiała oporu, obiecuję wpisy „szafiarskie”, bo ile to można teoretyzować.

W niektórych przypadkach nie ma już wszystkich rozmiarów, ale może moja lista komuś pomoże i wyznaczy kierunek w kompletowaniu ciążowej (i nie tylko) garderoby :)

hmmango klapki szorty

sweter / spinki / spodnie / klapki / sukienka / szorty / spodnie

13 komentarzy

  • K.

    A cóż to za problemy w pracy? Wspominasz o tym nie pierwszy raz ostatnio. Jesteś głównym kierownikiem w HD, tak? Ci z góry robią jakieś problemy z powodu ciąży? Pracuję w może nie do końca podobnym miejscu (Reserved, Wrocław ;)), ale tak jakoś ciekawość :)
    • Soie

      Jestem kierownikiem jednego ze sklepów, więc nie jakieś szczególne stanowisko. Generalnie powinnam być już na zwolnieniu, a że jestem na działalności (taki wymóg), a nie na umowie o pracę, to nie mogę rzucić L4 i dopóki nie uda mi się czegoś ustalić, muszę pracować. Jak wiesz w takiej pracy się stoi przez kilka(naście) godzin dziennie, co nie wpływa dobrze ani na mnie ani na dziecko. Myślałam, że do końca roku sprawa się rozwiąże, ale póki co w miejscu, a do tego dochodzi kilka innych problemów. Ogólnie fatalnie, ale zupełnie niezależnie ode mnie i to mnie najbardziej wścieka. Tak w skrócie, bo nie mogę wchodzić w szczegóły ;)
      • K.

        O kurczę, byłam pewna, że wszyscy kierownicy takich sklepów mają umowę o pracę. Dziękuję za odpowiedź i życzę powodzenia, na pewno wszystko będzie dobrze!
  • Ola

    Dziewczyny, jesli z ciaza wszystko w porzadku to nie rozumie dlaczego wszystkie przyszle mamy w Polsce ida na L4. Tez pracuje w sklepie (tylko w UK) i stoje 8 h dziennie. jak tylko powiadomilam pracodawce o ciazy, dostalam dodatkowe przerwy, i moge siedziec gdy nie ma klienta w sklepie. Ciaza to nie choroba ( no chyba ze nie przebiega prawidlowo) i nie rozumiem dlaczego praca w sklepie mialaby zle wplywac na mame i dziecko. Zauwazylam jednak ze w Polsce wiekszosc kobiet od razu bierze zwolnienie. Dla kobiet w UK jest to niezrozumiale. Zdrowka zycze X
    • Soie

      Nie wszystkie. Zamierzasz pracować do końca? Zarówno w Anglii jaki i w Polsce nie wyobrażam sobie z perspektywy klienta, żeby obsługiwała mnie kobieta w zaawansowanej ciąży i nigdy się z taką sytuacją nie spotkałam. Prawo ogranicza pracę stojącą w ciąży do 3h dziennie i z powietrza się to nie wzięło. U mnie korzysta się z drabiny, przyjmuje dostawy, a przy sporym ruchu trzeba się nabiegać, kto poniesie odpowiedzialność jeżeli coś się wydarzy? W takim stanie jest się raz, dwa razy w życiu, więc zmniejszenie na pewien czas aktywności nie jest wielkim wyrzeczeniem.
      • Ola

        Nie wiem jak dlugo bede w stanie pracowac bo nie bylam nigdy w ciazy. Jesli rzeczywiscie masz ciezka prace to rozumiem ze boisz sie o swoje zdrowie. Ja pracuje w malym butiku gdzie jest bardzo malo klientow na dzien moze z 10 osob wiec czlowiek sie nie nabiega. Wiem ze stac przez 8 h w ciazy trudno dlatego mam prawo siedziec i odpoczywac kiedy czuje potrzebe. Chodzi mi o to ze pracodawcy powinni stworzyc kobiecie w ciazy odpowiednie warunki moze zmienic obowiazki, a nie wysylac od razu na L4. Z drugiej strony moze troche Wam tego w Polsce zazdroszcze tu nie ma o tym mowy tylko w szczegolnych bardzo przypadkach. Moja podroz dopiero sie zaczyna wiec zobaczymy co bedzie dalej. a Tobie zycze zeby ulozylo sie po Twojej mysli bo stres nie jest Ci potzrebny ;)
        • Soie

          No to rzeczywiście co innego, bo u mnie bywa 10 klientów na raz ;) Jeżeli jest taka możliwość, to na pewno tak robią, niestety nie zawsze się da. W przypadku, gdy i tak ktoś musi przejąć cześć obowiązków, to lepsze L4 niż opłacanie dwóch pracowników, a w sieciówce jest inaczej niż w prywatnym butiku. Mam nadzieję, że przy poniedziałku coś się wyklaruje ;)
  • Wera

    Ja pracowalam do 31 tygodnia w sklepie w UK. Mialam dodatkowe przerwy, zakaz podnoszenia kartonow, ciagniecia wozkow i wchodzenia na drabine. Ciesze sie w sumie, ze moglam pracowac. Mysle, ze w Polsce lepiej jest wyslac kobiete na zwolnienie niz egzekwowac od jej pracodawcy przestrzeganie prawa. Taka jest moja smutna opinia niestety. Z drugiej strony z kolei kobiety w UK musza pracowac w ciazy (jesli ta przebiega bez komplikacji), a maja duzo nizsze swiadczenia socjalne niz Polki. I badz tu madry… :-)
    • Soie

      Mi też nie chodzi o to, aby zaszyć się w domu i czekać na poród. Chcę pracować, ale u mnie nie ma opcji, żeby będąc na obecnych warunkach robić mniej. Jest standard, są wymagania, klienta nie obchodzi jak się czuję. U nas te świadczenia są, jeżeli masz umowę o pracę, a jednak to jeszcze nie jest normą, więc i tu są plusy i minusy :)
      • Wera

        Dokładnie. Dlatego rozumiem Cię, bo wiem, że niektórzy nie rozumieją, że ciąża (choć nie jest chorobą) to jest jednak stanem odmiennym. Ja pomimo że ogólnie szanowano moje zdrowie i pomagano, spotkałam się z objawami takiej „ciążowej” dyskryminacji ze strony menedżerów. Inną kwestią jest też to, że w UK (jeśli byłaś odpowiednio długo zatrudniona) Twój zasiłek macierzyński wypłaca pracodawca, więc nie mogą uciec od odpowiedzialności i zrzucić wszystko na przysłowiowy ZUS. Z tego powodu bardziej przestrzegają prawa. Podoba mi się, jak napisałaś, że ciąża to stan odmienny i ograniczenie aktywności nie jest dużym wyrzeczeniem. Ja przyznam szczerze niezbyt się „szanowała” i za wszelką cenę starałam się udowodnić, że jestem superhero :). Taka postawa jest totalnie kretyńska i wynikała chyba z mojego strachu przed ciążą. Teraz jestem w 36 tygodniu i wciąż aktywna (nie zawodowo oczywiście), ale naprawdę staram się zwolnić. Chyba mam coś z głową :). Życzę Ci, abyś jak najszybciej rozwiązała swoje pracownicze kłopoty. Każda z nas jest inna, każda ma inną ciążę. Jeśli są jakieś ulgi/prawa/ułatwienia, ż których możesz skorzystać, warto to zrobić.
        • Soie

          W pierwszej ciąży też miałam lżejsze podejście – uważałam, że skoro są dwie kreski na teście, ja się czuję okej, to nic już się nie zmieni. Teraz mam świadomość, że cały czas trzeba ten stan szanować, bo kruche te nasze maleństwa. Sama sobie musiałam rozwiązać, będę biedniejsza, ale nie to jest najważniejsze – facet mnie pociesza, że czasem trzeba zrobić krok w tył, żeby później pójść dwa w przód i staram się w to uwierzyć :)

Pozostaw odpowiedź Soie Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.