W paski

 Szary poniedziałek po stosunkowo słonecznym weekendzie. I to w dodatku wolnym od piątku do soboty, ach. Lubię być w domu, tulić się rano bez pośpiechu, leniuchować, gotować i jeść, na równi. Włoska mamma. Także jestem nieco cięższa i fizycznie i intelektualnie, bo nawet mi się udało obejrzeć dwa filmy, do których zbierałam się chyba od miesiąca. Amy Dunne to moja nowa idolka! A serio, to im jestem starsza, tym bardziej doświadczam, że nie wszystko jest białe albo czarne, tak jak sobie myślałam będąc idealistką w przeszłości. Życie jest skomplikowane, a ludzie pokręceni, dlatego zakończenie Zaginionej Dziewczyny bardzo mi się podobało, ale nie będę więcej spoilerować. Kto nie jeszcze tego nie zrobił, niech obejrzy. Wstyd się przyznać, bo nie widziałam Idy, niepatriotycznie zaczęłam od Mandarynek. Tam jest dopiero odcieni szarości, smutek i niesprawiedliwość. Dla równowagi Antek maltretuje nas Tomem i Jerrym, więc może do wiosny uda się nadrobić filmowe zaległości bez uszczerbku na zdrowiu psychicznym.

Ubrana jestem może nie do końca po mojemu, ale tak mi się już chce lżejszych ubrań, że założyłam chociaż wakacyjny pasiasty t-shirt, żeby nie być ponurakiem. Mam nadzieję, że docenicie ;)

IMG_5144 IMG_5114 IMG_5135 IMG_5138 IMG_5105

ubranie z sh, torebka – mango, buty – catterpilar