Chciałam zaszaleć na koniec roku i sfinalizować go jakąś oryginalną stylizacją, ale aura za oknem pozbawiła mnie wszelkich złudzeń i odarła z resztek kreatywności. Prosto, szaro-czarno, ale przy okazji mogę pochwalić się jednym z wyprzedażowych łupów. W tym roku trochę zaszalałam, ale zamawiam tylko ponadczasowe rzeczy, które w pełnej cenie byłyby równie ładne 😉

Płaszcz jest świetny, ma dobrą długość, luźny fason jak lubię. Nie gniecie się, a materiał jest miękki i przyjemny w dotyku. Niestety przez dodatek moheru i brak podszewki zostawia włoski na czarnym ubraniu i tylko to pozbawia go szans na miano ideału. 

płaszcz – Mango / kaszmirowy sweter – sh (kocham!) / buty – vintage