Siedzę i zastanawiam się jak zacząć, żeby było stosownie. Żeby nie wyjść na ignorantkę, która nie rozumie powagi sytuacji, ale też nie popaść w pesymizm, który nikomu nie pomoże. Jest dziwnie, to słowo chyba najbardziej odpowiada, temu jak się czuję. Niby spokojnie, ale czuć na plecach nieprzyjemny dreszcz. „Niby bezpiecznie, ale wcale nie jest dobrze” i to nie sen.

Chciałbym wszystkich zapewnić, że się ułoży i wierzę, że tak będzie, ale jak można powiedzieć coś takiego, komuś, kto stracił pracę i nie ma możliwości zdobycia środków na utrzymanie. Komuś, komu choroba zabrała najbliższych, komuś, kogo aż boli w środku z bezradności. Wszystkim tym, którzy są naszymi cichymi bohaterami

Jestem.

 

Czasami płaczę ukradkiem, bo chociaż niczego mi nie brakuje, to nie można myśleć tylko o sobie. Staram się oglądać i czytać jak najmniej doniesień, bo prócz tego, że zostanę w domu, co więcej mogę zrobić. Straciliśmy kontrolę, teraz jak na dłoni widać jaką ułudą jest szukanie szczęścia w świecie zewnętrznym. Trzeba zaufać, sobie, intuicji, wyższej sile. Podziękować za dach nad głową, ciepłą herbatę, za dziś. Zewsząd krzyczą: myśl pozytywnie i rzeczywiście jest w tym moc, ale nie można tłumić innych emocji, udawać i przyklejać sobie uśmiechu do twarzy. Jedyne co nam zostaje, to zmierzyć się tym, że jest kurewsko ciężko. Nie oceniać, nie zwalać winy, spojrzeć strachowi w oczy.

Puk, puk… Baadook!

Miałam pokazać Wam tę sukienkę w innych okolicznościach, jako ideał na wszelkie wiosenno-letnie uroczystości. Pięknie skrojona, dół zmysłowo porusza się przy każdym kroku, tylko w niej tańczyć. Dziś nie mogę już nawet iść na plażę, a zamiast ciepłego słońca ziemię otulił szron. Oddychaj.

sukienka – Gazela / sweter – Acne / buty – Reserved