MÓJ STYL,  OUTFITS

Nie oceniaj mnie

Nie oceniaj mnie. Ani dobrze ani źle. Kora

Tyle się mówi o tym, abyśmy byli dla siebie dobrzy, a tak dużo pracy jeszcze przed nami. Pamiętam jak po zabójstwie Pawła Adamowicza przyszła chwila zbiorowej zadumy, że stop z hejtem, musimy się zmienić, teraz to już na pewno. A potem wstał kolejny dzień i znowu było to samo.

  • wszystko jakieś takie sztuczne, próba pokazania, że jestem kimś lepszym podszyta rozczarowaniem, ze mimo to i tak nie mam znaczącego sukcesu
  • Twoja ostatnia metamorfoza to tylko kolejna poza, która szybko Ci się znudzi, tak samo jak to było z poprzednimi.
  • Ciężko się czyta Twoje wpisy. Są pełne frazesów i bardzo wtórne.
  • wysyłasz bardzo sprzeczne wiadomości…z jednej strony pro eko, pro zwierzęca, a z drugiej strony…ech…

Takie opinie przeczytałam wczoraj o sobie, pozornie nic strasznego i może nie powinnam się nad tym pochylać, ale trzeba publicznie piętnować takie zachowania. Przywykłam już, że bywam solą w oku i kilka przytyków nie sprawi, że się wycofam, ale komuś innemu można podciąć skrzydła i sprawić, że zrezygnuje ze swoich marzeń. Naprawdę tego chcecie? Umniejszając, nie sprawicie, że sami będziecie lepsi. Przeciwnie. Pielęgnując w sobie negatywne emocje, nie przywołacie tych dobrych. Oczekując od innych, sami nie będziecie się rozwijać. To nie tak, że nie można mieć swojego zdania, miejcie. Uwielbiam osoby z charakterem, myślące samodzielnie, odważne i nie ulegające presji ze strony otoczenia. To jest super dopóki nie walimy swoją prawdą (o kimś) między oczy , bo jednak czym innym jest pisanie bloga/książki/… , gdy ktoś to dobrowolnie czyta, a czym innym wypisywanie komentarzy czy bawienie się w psychologa, gdy nikt o to nie prosi.

Oglądam Big Brothera, oceńcie mnie, proszę. Jednak nie robię tego, aby sobie podglądać, bo sama nie mam co robić. Nawet się nie spodziewałam jak dużo mnie ten program nauczy. Zaczęłam zauważać, jak łatwo przychodzi wydawanie sądów z perspektywy kanapy. Szybko wyrywamy z całości to, do czego można się przyczepić. Zastanawiam się, jak sama zachowałabym się w danej sytuacji, skąd biorą się moje sympatie i uprzedzenia. Widzę, jak indywidualne jednostki są wykluczane z grupy, a lubiane są te, które wtapiają się w tłum. Obgadują, a same nie widzą swoich wad. Nawet jeśli to wszystko jest wyreżyserowane, to tak właśnie zachowujemy się w codziennym życiu. Internet i telewizja nie są zupełnie oderwane od rzeczywistości, są naszym lustrem. Też mam w sobie złe emocje, ale to mój problem i sama muszę sobie z nimi radzić. Nie pomoże mi jak pójdę do X i Y i powiem im, że są beznadziejne i mają się zachowywać tak, jak mi się podoba. Zranię podwójnie i siebie i je. Nie chcę tego robić, dlatego nad sobą pracuję. Pracuję nad empatią, nad dokonywaniem dobrych wyborów nawet w prozaicznych sytuacjach, nad większą otwartością i powstrzymywaniem się od sądów. Dzielę się, poświęcam czas, nie wymagam pochwał, ale myślę, że to normalne, że nie chcę, aby obce osoby mówiły mi jaka jestem czy jaka mam być. Jeśli tak zachowujecie się w internecie, to może na co dzień też kogoś krzywdzicie. Krzywym spojrzeniem, głupimi żartami, komentowaniem wyglądu, odrzucaniem czy obmawianiem za plecami. Świat jest wielki, dla każdego znajdzie się miejsce, a Wasze rozczarowanie należy tylko do Was. Zróbcie z nim coś pozytywnego.

sweter – Clooe / spódnica – h&m sprzed kilku sezonów / buty – vintage z allegro

 

26 komentarzy

  • kasi

    Po prostu bądź po prostu bądź i patrz… Kora

    Miałam dzisiaj refleksję w drodze do pracy po tej wczorajszej zadymie na blogu.

    Człowiek się zmienia. Dzięki temu żyje w pełni. Wiem, co mówię, jestem już dosyć starą babą :)
    Trzeba poddać się tym zmianom i zobaczyć, co z tego wyniknie.

    Przeżyłam już wiele, bardzo wiele wersji samej siebie. Od nadmiaru do ascezy i aabarrrot od nowa!! Co dalej? Nie wiem, zobaczymy…

    Bycie starą babą powoduje, że dokonuje się w głowie selekcji. Czasem po prostu trzeba odwrócić się od tego, co nam samym nie pasuje w danym momencie naszego rozwoju, w którym aktualnie jesteśmy.
    Nie oznacza to, że należy być obojętnym na kopanie cudzych wartości i wizji oraz nieczułym na krzywdzenie innych (np. słowem). Wtedy należy reagować.

    To jedno z kilku dla mnie ważnych miejsc w sieci.
    Mam tendencję do zbieractwa, gromadzenia, obsesję, że muszę to robić na wypadek, gdyby kiedyś mi zabrakło. To schemat w mojej głowie.
    To miejsce w pewnym sensie pozwala zwalczyć mi moje fazy związane z lękiem przed brakiem, niedostatkiem, niedosytem…
    Ten trend do mnie przemawia.
    Przestałam tak bardzo otaczać się przedmiotami.
    Zaglądam tu i jakoś tak wyciszam się. Bo wszystko mam, a to, co jest wystarczy…

    Takie stare baby jak ja nie muszą już żyć na pokaz.

    Nie ma żadnego pro eko sreko itd…

    Jest zdrowy rozsądek.

    Jeśli kiedyś stwierdzę, że już nic tu dla mnie nie ma, odejdę. I tyle.
    Nie powiem Autorce jak ma teraz tutaj być, bo ja tak chcę.
    Poszukam miejsca gdzie indziej.
    I tam będę leczyć swoje lęki.

  • KEJ

    „HEJT rzeczownik, rodzaj męskorzeczowy

    (1.1) neol. pot. obraźliwy lub pełen agresji komentarz zamieszczony w Internecie[1]
    (1.2) neol. pot. działanie w Internecie przejawiające złość, wrogość, nienawiść wobec kogoś”

    Czym innym jest otwarta krytyka na publicznym (a jednak) blogu, nie obrażająca piszącego, a czym innym celowany hejt.
    Każdy może mieć inne zdanie na wszystkie aspekty życia i fajnie byłoby nauczyć się o tym rozmawiać, dyskutować na argumenty, nawet jeśli totalnie nasze zdania się różnią.
    „Nie pomoże mi jak pójdę do X i Y i powiem im, że są beznadziejne i mają się zachowywać tak, jak mi się podoba.”
    Wybacz, nic takiego nie zauważyłam w poprzednich komentarzach, może jesteś przewrazliwiona? Może brakuje Ci dystansu? Może…

    • Soie

      Kej, kimkolwiek jesteś, nie będę z Tobą dyskutować, bo nasze poglądy znacząco się różnią i po prostu szkoda mi energii. Ty mnie nie zrozumiałaś, ja nie rozumiem po co Ty się tak zachowujesz. Może, ale jeśli będę potrzebowała psychoanalizy to zwrócę się do specjalistów i wybacz, ale nieszczególnie interesuje mnie co o mnie myślisz. Włączyłam moderację, jeśli będziesz miała coś do dodania na temat, nie wplatając w to wątków o mnie, zapraszam, jeśli nie, komentarz nie zostanie opublikowany.
  • v.

    Czytam i niedowierzam. Komentarze pod ostatnimi postami po prostu pobiły jakis rekord.
    Komentuje rzadko, ale ciesze sie ze wrocilas do pisania. Nie ze wszystkim co na blogu sie zgadzam, ale nie na tym to polega zeby mi wszystko pasowalo. Jestem na tym blogu z 6 lat. Od czasu artykulu na onecie bodajze. Styl kompletnie nie moj, wiekszosci rzeczy bym nie zalozyla, swiatopoglad tez nie zawsze styka. I co z tego? Czy mam prawo wtedy krytykowac To wszystko? Jednak do bloga cos mnie przyciagnelo i to jak widac na dlugo.

    Jesli ktos musi tu wrocic ze slownikowa definicja zeby cos komus udowodnic to wg mnie swiadczy to tylko o tej osobie. Mam 27 lat, nie mam dzieci, mam meza, kredyt hipoteczny, sredniostabilna prace. Problemy ze zdrowiem mniejsze lub wieksze, ale szczesliwie takie, ktore daja jakos dlugofalowo funkcjonowac. Mam na co narzekac, jak kazdy. Ale zwyczajnie nie chcialoby mi sie udowadniac komus na podstawie slownika jezyka polskiego za wszelka cene ze mam racje. Jak bardzo sfrustrowanym lub nieszczesliwym trzeba byc zeby robic cos takiego? Nie rozumiem kto w ogole ma czas na takie rzeczy. Naprawde. A nie jestem jakims mega zajetym i zarobionym czlowiekiem. 5 lat temu tez bym czegos takiego nie zorbila. Nie chcialoby mi sie. Albo moze jestem i bylam na tyle dojrzala, ze potrafie nad czyjas opinia przejsc do porzadku dziennego bez zbednych emocji.

    Uwazam, ze blog od dawna ewoluuje w strone bardziej swiadomej zmiany. Nie widze tu jakichs wow przewrotow. Nie rozumiem zarzutow „niby eko ale jednak nie” . Tym bardziej ze nigdy nie deklarowalas sie na full eco i full vegan. Za to zawsze podkreslalas, ze jak kupowac, to dobre jakosciowo i najlepiej polskie. Osobiscie mnie nie stac na polskie/premium marki, ale dzieki Tobie jak ide do sklepu po ciuchy, co robie w sumie raz na dwa lata jak juz trzeba, to zawsze, zawsze sprawdzam sklad i gdzie dana rzecz zostala wyprodukowana. Wiem ze swiata tym nie zmienie, ale jesli moge w jakikolwiek sposob zrobic cos lepiej, to sprobuje.
    Widze niepokojacy wysyp „madrosci” ludzkiej w naszym kraju. Jako osobe ktora pracuje w nauce i siedzi w labie wkurza mnie to niemilosiernie. Jestem umyslem scislym i na naukach scislych opiera sie moja wiedza. Nie znam sie na prawie wiec sie nie wypowiadam. Nie jestem polozna, wiec nie bede mowic innym jak ma rodzic dzieci i sie nimi zajmowac. Jestem naukowcem, wiec na tematy naukowe chetnie sie wypowiem. Czy inni nie mogliby robic tego samego? Tym bardziej, ze wiekszosc ludzi uwaza, ze ma mega prawo do wypowiadania wlasnych opinii. Oczywiscie niepopartych zadnymi faktami, albo popartymi tym co przeczytalem/przeczytalam w jednym artykule na facebooku.
    Zamiast doceniac to, ze ludzie chca sie dzielic swoja wiedza, swoimi pasjami, ze internet daje takie duze mozliwosci, jakich zadne inne pokolenie nie mialo – nie, kurde. Trzeba tlamsic. I wylewac wszedzie swoje frustracje. Przypomne tylko ze mowa jest srebrem, a milczenie zlotem. Moze warto sie czasem nad tym starym przyslowiem pochylic.

    • Soie

      Dziękuję, że Ci się chciało :) Ostatnio też się nad tym zastanawiam i mam gdzieś z tyłu głowy, tylko już na szczęście nie rozmyślam czy może faktycznie coś ze mną nie tak, a może w ogóle bez sensu i nie będę pisać, bo po co się użerać. Nie dam nikomu tej satysfakcji. Czasem wydaje mi się, że im bardziej się człowiek stara, tym gorzej. Bo staram się ostatnio, aby nikogo nie obrażać i naprawdę ważę słowa, a przy tym chciałabym, żeby było szczerze i od serca. A potem i tak się okazuje, że wtórne i ciężko się czyta. Poglądów nie mam radykalnych czy kontrowersyjnych, wyglądam ostatnio całkiem normalnie, no już naprawdę nie wiem ;) I dochodzi tu do absurdu, bo zamiast dzielić się dobrą energią pożeramy ją od siebie i rozmowa odbywa się na poziomie ego. Po co?
  • e.

    Magdo, a ja myślę, że KEJ ma dużo racji. Piszesz na publicznym blogu o swojej postawie życiowej – jakich komentarzy oczekujesz? Czy tylko pytań, skąd bluzka, a skąd buty ? Wtedy wyjdzie, że nikt nic nie czyta i wszyscy mają głęboko treść. Bo jeśli komentarzy do treści, to – niestety – nastaw się na to, że mogą być różne. Nie każdy będzie obracał słowo po pięć razy, żeby było odpowiednio „niehejtowe” w Twoim odbiorze. W mojej opinii komentarze pod tym i poprzednim wpisem były szczere, bezpośrednie, ale nie hamskie i nie hejtujące.

    Albo nastaw się na dyskusję i krytykę na blogu, albo po prostu nie pisz o swoich przemyśleniach w publicznej przestrzeni, żebyś nie czuła się urażona poglądami czytelników. Przecież nie musisz się tym dzielić z całym światem swoimi poglądami i nie musisz czytać nieprzychylnych komentarzy na ich temat, zwłaszcza jeśli uważasz osoby je piszące za niekompetentne.

    Wpisy o modzie i wnętrzach, wszystkie Twoje DIY, sklep są fajne, przydatne i inspirujące.

    • Soie

      Komentarze pojawiły się pod wpisem o swetrach, więc tak, to byłyby pytania adekwatne do treści. Na inne tematy też chętnie, ale niestety to nie było nawet o moich przemyśleniach, a o mnie, uważam, że to duża różnica. Ale końcówka Twojej wypowiedzi to już jest hit – mam nie pisać o przemyśleniach, bo inaczej będziecie mnie krytykować? Czy ja to dobrze rozumiem, bo aż nie chce mi się wierzyć. Dla Ciebie nie są, dla innych są, jak można się bawić w Boga i dawać sobie prawo do mówienia komuś co ma robić na stronie, którą nie dość, że czytasz za darmo, to jeszcze ja ją opłacam. A czy nie można wziąć tego co dobre i tyle? Totalnie nie wiem jaka korzyść płynie z szukania problemów.
      • Ala

        Przecież nie napisała, że nie masz pisać o swoich przemyśleniach , bo inni będą krytykować…chyba trochę to przeinaczasz. Zgadzam się,że pisząc w strefie publicznej powinnaś liczyć się z tym, że nawet Twój najwierniejszy czytelnik może się z jakimś poglądem nie zgodzić, mieć inny i to wyrazić- na tym polega dyskusja i wymiana zdań. Nikt nikogo tu nie obraził więc do hejtu daleka droga.
        • Soie

          Jej, nie chce mi się już tego drążyć. Przecież nie chodzi o to, aby udowadniać kto ma rację. Przedstawiłam swoje stanowisko, proszę, aby powstrzymać się od ocen i tyle. Zobacz jak mózg płata figle – nie użyłam nigdzie słowa hejt w stosunku do mnie, ale że to słowo wytrych, to sobie je wybrałaś dorobiłaś kontekst zamiast zrozumieć całość. Kilka razy czytałam, to co napisałam i przytoczone komentarze w żaden sposób nie odnoszą się do poglądów, chyba że mi też już mózg zwariował? Nie jest rozwiązaniem, abym przestała pisać o przemyśleniach, a skupiła się tylko na lekkich tematach, w innym przypadku muszę liczyć się z krytyką. To jest tok rozumowania na poziomie trzeba było być „normalnym„, a nie gejem, bo komuś może to nie pasować i ma prawo to wyrazić. Wczoraj był tęczowy piątek, wyciągnijmy wnioski zamiast się kłócić.
  • Ju

    Doskonale rozumiem, co chcesz przekazać. Zauważam dużą zmianę u Ciebie, w sposobie pisania, tematyce. Być może przez to, że jestem w podobnym wieku ale mam ostatnio podobne przemyślenia i odczucia. W ostatnim czasie zrobiłam sobie nawet przerwe od social media, bo miałam dosyć czytania tych wszystkich komentarzy narzucających innym, jak mają żyć i co myśleć i mówiącym co jest dobre a co złe. Tyle się mówi o tolerancji, prostestuje sie, manifestuje – w sprawie lbgt, ochrony zwierząt itp itd. A ja mam wrażenie, że bardziej ludzi obchodzi los psa, niż krzywda drugiej osoby. Bo przecież mamy wolność słowa, więc wolno mi powiedzieć wszystko, co mi ślina na język przyniesie. Tylko że zapominamy włączyć myślenie i kulturę słowa… Dużo by pisać, a i tak każdy zrozumie, co będzie chciał zrozumieć, ot magia słowa pisanego. Dzielę się linkiem do perfekcyjnej reklamy. Ale jej pierwsze 4 minuty są bardzo dobrym przekazem obecnej rzeczywistości: https://youtu.be/pVt9b1TWMzE Pozdrawiam, Justyna
    • Soie

      Super gość, takiej otwartości bardzo nam brakuje, ale jak sam mówi, trudniej próbować zrozumieć, łatwiej ocenić. Mój blog jest stroną bardzo osobistą, coraz bardziej, bo już się nie boję. Logicznym jest, że piszę o subiektywnych odczuciach, bo mi czytanie/słuchanie innych pomaga i wierzę, a nawet wiem, że ja też pomagam. Nie rozumiem jak można oczekiwać, że będę brała pod uwagę zdanie obcych osób, jeśli chodzi o sposób w jaki żyję czy myślę, skoro właśnie się od tego uwolniłam. To tak jakby przeczytać książkę i zamiast wyciągnąć z niej to, co dla nas najlepsze, wysmarować list do autora, bo znaleźliśmy błędy interpunkcyjne i w ogóle nie ma racji, bo JA mam inne zdanie. Cieszę się, że są osoby takie jak Ty, bo czasem mam wrażenie, że zwariowałam ;) Uściski!
  • Justyna Ju

    Musze jeszcze jedno zdanie. Każdemu wolno wyrażić krytykę dowolnych treści w sposób jaki mu się podoba. Wolność słowa. Ale krytykowanemu nie wolno już powiedzieć że ta krytyka jest nie na miejscu, lub została wyrażona w nieodpowiedni sposób lub, że go to wręcz zabolało. Ot, taka wolność słowa działająca w jedną stronę ;-)
    • Soie

      Oczywiście, bo przecież nikt mi nie kazał publikować, więc jestem wręcz zobowiązana przyjmować krytykę, a jeśli się nie zgadzam dyskutować na argumenty, sama o sobie! :D Potem się dziwić, że ludzie mają coraz więcej problemów psychicznych.
    • Alicja

      W punkt!
      Pamiętajmy, że nasza wolność KOŃCZY się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka. A tolerancja to nie branie wszystkiego jak leci…
  • OLA

    Soie, Twój blog jest wspaniały i miło się obserwuje jak się rozwija, a Ty rozkwitasz. Wiesz, widać, że jesteś bardzo wrażliwą osobą i może niektóre komentarze, które są (przynajmniej dla mnie) próbą dyskusji, może pytań – też retorycznych odbierasz zbyt dosłownie. Wiesz czego się boję? Boję się, aby tak wspaniały blog i instagram jak Twój nie popadł w zapomnienie i przesadną niszowość jak blog Magdy z Rebellook, która przyblokowała maksymalnie komentowanie – i moim zdaniem to była równia pochyła. Jesteś świetną dziewczyną, kobietą, osobą, spróbuj się poczuć na tyle pewnie, aby nieprzyjemnie, według Ciebie, komentarze (oczywiście nie te ewidentnie hejterskie) przekuwać na swoją korzyść, albo ignorować!
    • Soie

      Oczywiście, że jestem wrażliwa, mam tego świadomość, ale nie traktuję już jako wady. Nie będę jednak czekać, aż ktoś mnie zacznie bezpośrednio obrażać, aby dopiero wtedy uznać, to za niewłaściwe. Wyraziłam swoje zdanie, żeby to uciąć, bo nie chcę, aby energia była kierowana na dyskusję o komentarzach, co po raz kolejny teraz robimy zamiast faktycznie rozmawiać na temat. Przez większość czasu miałam moderację, nie używam jej za często, ale właśnie z szacunku do Was wolę, żeby była. Nie bój się! :) to może tak z boku wygląda, ale naprawdę już mnie to głęboko nie dotyka, bo jestem przekonana o swojej wartości i kilka opinii tego nie zmieni. A może ktoś przeczyta, następnym razem się zastanowi i lepiej dobierze słowa, czy to tu czy w innym miejscu albo w życiu. Choćby po to warto, bo ciągle za mało empatii. Dziękuję :*
      • Alicja

        Cześć,
        Rzeczywiście dyskusja toczy się wokół komentarzy, ale tym razem jest na temat, bo post jest o ocenianiu;)
        Tak czytam tę i poprzednią dyskusję i myślę, że to dobry trop: ignoruj. Publikuj komentarz, ale nie odpowiadaj. Albo lepiej: napisz krótko, że nie podoba Ci się sposób przedstawienia opinii i argumenty ad personam. Twoje miejsce, masz prawo.
        Bo mój wniosek jest taki: obie strony zapędzają się za daleko. Ty niepotrzebnie się denerwujesz, tłumaczysz, przecież nie masz z czego. A krytykujący tym bardziej chcą Ci udowodnić, że mają rację. Trochę racji mają piszący (piszące), że to miejsce publiczne i trzeba liczyć się z krytyką. Ale przecież jest różnica między powiedzeniem „uważam, że produkcja wełny jest szkodliwa i nie powinno się z niej korzystać” a „jesteś nieszczera i to, co robisz zmierza w złym kierunku” (argument ad personam). Za to mówienie „nie podobają mi się twoje poglądy” jest chyba nieszkodliwe, ale zupełnie niekonstruktywne. Dziwne, że ktoś ma czas na pisanie czegoś takiego. Ale tego nie zmienisz.
        Przepraszam za mój bezpośredni i może mentorski ton. Potraktuj to proszę nie jak poradnictwo, ale jak głos w dyskusji. Tak jak piszesz, dyskutujmy na temat, nie oceniajmy osoby.
        Pozdrawiam serdecznie!
        • Soie

          Tak, masz 100% racji :) Sądziłam, że mój punkt widzenia jest jasny i zostanie zrozumiany, a się zapętliło i wywiązała się niepotrzebna dyskusja zupełnie nie w te stronę, w którą zmierzałam. O to właśnie mi chodziło, bo jestem otwarta na rozmowę, mogę czegoś nie wiedzieć itd., ale co innego rozmowa na temat, a co innego o mnie i kilkukrotnie to powtarzałam, ale zostałam zignorowana. Ja sobie przemyślałam, mam nadzieję, że dziewczyny również i będziemy wobec siebie w porządku. Dzięki i też serdecznie pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.