Natural way

W końcu, po miesiącach chłodu, wybraliśmy się z moim chłopcem na randkę na ulubioną plażę. Niestety nad samą wodą bardzo wiało, a zawsze w takich okolicznościach mam na sobie ubrania, które zupełnie zmieniają formę od silnych podmuchów. Za to kawałek dalej lato, więc trzeba było iść na kompromis.

Ostatni strój nie przypadł Wam do gustu i wcale się nie zdziwię jak i tym razem tak będzie. Prosta lniana sukienka od świeżutkiej marki Kochab idealnie dopasowała się do dżinsowych dzwonów, więc ponownie postawiłam na tego typu połączenie. Oczywiście mam zamiar nosić ją również klasycznie, ale jest to tak uniwersalny i ponadczasowy element garderoby, że aż się prosi, żeby przedstawić go w nieco innej, odświeżonej formie i zerwać ze stereotypami dotyczącymi lnianych ubrań, które przynajmniej u mnie w głowie się utrwaliły (biel, opalenizna, złota biżuteria i prześwitująca bielizna :D) Gniecie się, ale pięknie się gniecie i nie ma co z tym walczyć, taka lniana natura.

IMG_6624

IMG_6629

IMG_6644

IMG_6630

IMG_6657

IMG_6625

sukienka – Kochab, spodnie – h&m (sh), kurtka – diy, buty – nike air force