Mój styl / spice girl

Och jak to wspaniale cofnąć się do czasów młodości, gdy do mikrofonu z dezodorantu śpiewało się tel mi łocz ju łont i marzyło o butach Buffalo. Człowiek miał wtedy takie proste potrzeby.

Okazuje się, że nie tylko Spajsetki wracają do gry, ale i buty, które były wypromowały znowu są na topie. Najpierw ohydki od Balenciagi, teraz platformy, a że ja lubię taki precjoza, to skusiłam się na hybrydę i mam na stopach nieco zapomniany już model Skechers. No i ćwiczę! Chodzę i ćwiczę, wyobrażacie sobie. Podeszwa jest tak skonstruowana, że uruchamia mięśnie i faktycznie jak dłużej w nich przemieszczam, to wieczorem czuję łydki. Magia.

Przy okazji prezentuję Wam moją nową meblościankę. Była zwykłym kompletem mebli, które komuś wadziły i pozbywał się ich za bezcen na olx. Instynkt łowcy i bujna wyobraźnia zadziałały i mam teraz taką jadalnię, która mnie w pełni satysfakcjonuje. Obiecałam na instagramie, że poświecę jej osobny wpis, więc zakasam rękawy i będę Was inspirować do domowych rewolucji.

sukienka – vintage / buty – skechers / spinka – h&m