Niby wiosna, ale pogoda jeszcze pogrywa w ciepło-zimno, więc swetry nadal mają miejsce na szczycie szuflady. W końcu udało mi się trafić na odpowiedni odcień czerwieni, o co wcale nie łatwo, bo z mocnymi kolorami tuż przy twarzy zawsze jest ryzyko, że zamiast podkreślić urodę, to ją przygaszą. Tutaj nawet przy minimalnym makijażu nie zostałam zjedzona, więc chyba jest dobrze 😉

sweter – h&m / jeansy – levis 501