OUTFITS,  RÓŻNOŚCI

Kim naprawdę jesteś?

Proste pytanie, a tak trudno na nie odpowiedzieć. A może łatwo, tylko zawsze chcielibyśmy lepiej wypaść w oczach pytającego?

Najczęściej definiujemy się przez wykonywany zawód, co może jest logiczne, ale co w momencie, gdy zostajemy bez pracy, a tytuł zdobyty w szkole zupełnie nie jest tym, co nam w duszy gra. Kim wtedy jesteśmy? Nikim? Bardzo często jest też tak, że ludzie robią coś, bo daje im to pieniądze i stabilność, a dopiero po pracy zdejmują maskę i przyjemność znajdują w zupełnie innych aktywnościach. Nie neguję tego, chociaż ja nigdy tak nie potrafiłam i męczyłam się, gdy musiałam być zołzą i cisnąć wynik, a tak naprawdę wiedziałam, że to nie w porządku. Co z tego, że miałam stałą pensję, jak wypalało mnie to jako człowieka i koniec końców bardzo się cieszę, że zostałam z niczym. Mając czysta kartkę łatwiej zacząć od nowa. Widzę dla siebie dużo więcej możliwości, niż wtedy, gdy byłam kimś i szłam wydeptaną ścieżką, która niczego nie mogła mnie już nauczyć.

Jestem człowiekiem. Z otwartym umysłem, ciekawym świata i chcącym nad sobą pracować. Ile bym jednak nie robiła, to nie jestem w stanie zupełnie zmienić swojej natury. Mogłabym się codziennie zmuszać i udawać ekstrawertyka. Może ludzie bardziej by mnie lubili, ale wymagałoby to ode mnie dużo energii, którą mogę przeznaczyć na to, co mi sprawia przyjemność. Zapisać się do szkoły czy na kurs, a potem pracować w banku i sprzedawać kredyty. Pewnie by się opłacało, ale nie jest zgodne z moimi przekonaniami. Wiele mogłabym zrobić, ale jeszcze więcej robić nie warto, bo zamiast rozmieniać się na drobne lepszy efekt osiągnę skupiając się na konkretach.

Łatwo powiedzieć, ale co jeśli szybko traci się zapał, a każda kolejna zajawka okazuje się lepsza od poprzedniej. To dobrze, trzeba próbować, żeby odrzucić możliwości. Jeszcze lepiej zagłębić się w siebie, odrzucić to, co na zewnątrz i odkryć kim się jest. Zrozumieć, przytulić, pielęgnować.

Co zrobić, żeby pomnożyć talent?
Żeby w krainie marzeń, przygotować mu fundament?
Żeby nie wahać się, gdy wszystko wokół takie same?
By nie odpowiadać „Zakopałem” na pytanie „Co zrobiłem z darem?”

Daria Zawiałow / Czy Ty Słyszysz Mnie?

Jest wiele narzędzi i niestety rzadko jest tak, że można rozprawić się z tym raz dwa, zdeklarować i wieść szczęśliwe życie w równowadze. Jeśli komuś się udało, to poproszę o przepis! Mi bardzo pomaga poranna medytacja, wystarczy 10 minut mantry na słuchawkach i dzień jakoś lepiej się układa. Wtedy często pojawiają się niewygodne myśli, ale rozjaśniają się kwestie, które należy przepracować, żeby ruszyć z miejsca. Uważam, że to bezcenne. Trafiłam też niedawno na test osobowości, robiłam go dwa razy z około dwutygodniowym odstępem, żeby samej siebie nie oszukiwać. Dwa razy wszyło mi to samo i naprawdę pokrywa się z moją naturą i tym, jak ja siebie widzę. Był to kolejny znak, że zaczynam się dobrze rozumieć i teraz trzeba pilnować, żeby ze sobą nie walczyć, tylko rozwijać potencjał.

Jestem Rzecznikiem i choć na pewno korzystniej byłoby należeć na przykład do grona Odkrywców, to przyjmuję z pokorą, że nie będę przebojem gnać przez życie. Oczywiście to nie oznacza, że teraz zamknę się w bańce, bo przecież w ostatnim wpisie pisałam coś odwrotnego i nie zmieniłam poglądów, ale na pewno w planowaniu przyszłości wezmę pod uwagę to, aby była ona zgodna z moją osobowością. Po co się kopać z koniem, jak można go pogłaskać.

Jeśli macie ochotę podzielić się swoimi wynikami, to piszcie czy Wam też tak super się wszystko zgadza. Tylko rozwiązujcie szczerze, to nie teleturniej!

22 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.