No coż, czasu się nie cofnie i nastał ten moment, że stanęłam przed wyborem: botoks albo grzywka 😉 Ze strachu i oszczędności wybrałam to drugie, ale strojenie fochów i marszczenie czoła zaczynają dawać o sobie znać. 

Co jakiś czas kończę z nożyczkami w ręce, za chwilę żałując, bo kto ma grzywkę ten wie, że potrafi sprawić wiele problemów i można się zdziwić widząc swoje odbicie rano w lustrze. Jednak z drugiej strony dodaje charakteru i póki co jestem zmotywowana, aby codziennie o nią dbać. 

kurtka – h&m / spodnie – NA-KD / buty – Nike / kaszmirowy golf – sh