MÓJ STYL,  OUTFITS

Beach Story

Jak tylko napisałam, że blog to może jednak już nie, że po co, że przecież już nikt tego nie czyta, to puff, nagle wpisy zaczęły same się układać. Zawsze muszę dojść do ściany, oczyścić myśli i zacząć od nowa. Jesteśmy tylko pyłem we wszechświecie, zawsze będą lepsi, i gorsi, ale nie można się poddawać i zawsze należy iść swoją ścieżką serca.

Nie deklaruję, nie planuję, płynę.


Byliśmy na plaży, słońce przyjemnie pulsowało na skroniach, a potem wiatr zdmuchiwał uczucie gorąca. Dzieci szalały, śmiejąc się i mówiąc, że tak, to właśnie jest życie.

Letnie poczucie beztroski niestety często powoduje, że się zapominamy. Więcej kupujemy, więcej śmiecimy. W tym roku obiecałam sobie, że będę bardziej się pilnować – zabiorę wodę z domu, uprażę popcorn, owoce włożę do papierowego woreczka. Jesteśmy tylko pyłem, ale nawet najmniejszy okruszek może wpaść pod powiekę i wypłynąć z łzą lub jak iskra rozpalić ogień.

 

6 komentarzy

  • weronika

    Jak Ciebie czytam, jak Cię ogladam, to mam wrażenie, że jesteś okruchem prawdy i autentyczności w tym całym digitalowym świecie. Co prawda wolałabym spotkać Cię i pogadać chwilę w realu, ale nawet w digitalu prawda się przebija. I w tym jest nadzieja. Nie zarzucasz mnie swoją aktywnością, tylko od czasu do czasu coś powiesz i pokażesz. Bezpretensjonalnie. I to jest jeden z nielicznych czasów niestraconych w internecie. Zatem można surfując w internecie znaleźć perełkę. Fajnie, że jakieś 7-8 (czy to możliwe, że tyle?) odnalazłam Cię tutaj. Pozdrów ode mnie morze, bo je kocham miłością wielką jak ono samo.
    • Soie

      Och ja też jestem przekonana, że byśmy się dogadały i mogłabym się od Ciebie dużo nauczyć czy poradzić, gdybyś była gdzieś blisko :) Wtedy pewnie też wyszłyby wszystkie wady i czar by prysł, ale myślę, że mimo wszystko mamy zbyt wiele wspólnego, żeby się nie lubić. Czasem rozważam czy by jakoś tej mojej działalności nie uregulować, obmyślić plan, obrać strategię i się tego trzymać, ale nie potrafię i chyba nawet nie żałuję ;) Możliwe! Moje pierwsze kroki były tuż po narodzinach Antka, a w listopadzie kończy 8 lat. Ściskam :*
  • Anonim

    Hej, ja się moimi czterema łapkami podpisuję pod wypowiedzią Weroniki. Pięknie i autentycznie tu. Zresztą też Ci o tym pisałam w podobnym duchu. Pozdrawiam, Anka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.