Jak tylko napisałam, że blog to może jednak już nie, że po co, że przecież już nikt tego nie czyta, to puff, nagle wpisy zaczęły same się układać. Zawsze muszę dojść do ściany, oczyścić myśli i zacząć od nowa. Jesteśmy tylko pyłem we wszechświecie, zawsze będą lepsi, i gorsi, ale nie można się poddawać i zawsze należy iść swoją ścieżką serca.

Nie deklaruję, nie planuję, płynę.


Byliśmy na plaży, słońce przyjemnie pulsowało na skroniach, a potem wiatr zdmuchiwał uczucie gorąca. Dzieci szalały, śmiejąc się i mówiąc, że tak, to właśnie jest życie.

Letnie poczucie beztroski niestety często powoduje, że się zapominamy. Więcej kupujemy, więcej śmiecimy. W tym roku obiecałam sobie, że będę bardziej się pilnować – zabiorę wodę z domu, uprażę popcorn, owoce włożę do papierowego woreczka. Jesteśmy tylko pyłem, ale nawet najmniejszy okruszek może wpaść pod powiekę i wypłynąć z łzą lub jak iskra rozpalić ogień.