Ostatnio trochę przynudziłam, więc dziś mam zestaw w formie, która na pewno nie każdemu będzie odpowiadać. Szerokie spodnie pojawiają się niemalże w każdej jesiennej kolekcji, ja mam swoje nie przesadzając ok.6 lat i nie wygląda na to, żeby miała się z nimi rozstawać. Czasem po prostu muszą trochę odpocząć, bo taki fason szybko się nudzi, to nie dżinsy, które można nosić niemal codziennie. W połączeniu z płaszczem bez rękawów, który pierwotnie je posiadał, ale się ich pozbyłam, powstaje prosta dość surowa, również ze względu na kolorystykę, bryła. Mi bardziej odpowiada w czystej postaci, ale po dodaniu torebki i okularów zyskuje bardziej luźny, miejski charakter.

Testuje powoli nowe mody (wczoraj się dowiedziałam, że to nie to samo co trendy, spodnie na pewno nie będą w trendem w Polsce, bo mimo, że lansują je największe domy mody, to nie będzie ich nosiła ulica – trendem nadal pozostaną rurki i vansy ;)), przeglądam, wzdycham. Dużo bym chciała, ale cucę nieco zapał, bo wiem, że nie wszystko co mi się podoba do mnie pasuje i będę miała ochotę nosić na okrągło. Na pewno brakuje mi czarnego golfu (jak się uda gdzieś znaleźć, to nawet w formie sukienki) i szarego swetra, a z fanaberii puchatego rudego futra i różowego płaszcza. I jeszcze kilku rzeczy, ale trochę już zaczynam wymyślać ;)

PS. Z zasady nie lubię brązu, ale trochę się przełamuję / czarne stylówki po dodaniu brązowych butów wyglądają całkiem fajnie.

IMG_2777

IMG_2800 IMG_2796 IMG_2750 IMG_2744 IMG_2740

spodnie – topshop, torebka – od babci, kamizelka – zrobiona z wełnianego płaszcza (Saska sprzed wielu lat, ale marka nadal istnieje i chyba ma się dobrze/ sprawdziłam, bo logo jest bardzo vintage)