Przyznacie, że większość okazji, które wiążą się z potrzebą przygotowania prezentu dla mężczyzny, wprowadzają pewną nerwowość. No bo ile razy można wręczać narzędzia albo kolorowe skarpety. Jeśli delikwent ma sprecyzowane zainteresowania, to jest ciut łatwiej, ale wybrać coś uniwersalnego, oto wyzwanie. Nie wiem jak u Was, ale u mnie w otoczeniu nie ma zbyt wielu estetów. Jeśli zasugeruje mojemu partnerowi, ze pewne detale mogłyby sprawić, ze będzie wyglądał lepiej, nie protestuje, ale żeby sam z siebie rozpływał się nad paskiem czy szalikiem, już nie bardzo. Domyślam się, że u większości z Was sprawa wygląda podobnie.

Znalazłam jednak pewne miejsce, które ułatwi sprawę przy kolejnej okoliczności. Trendhim do duński sklep, który totalnie kupił mnie swoja historią. Często nie zdajemy sobie sprawy, ze sukces nie przychodzi od razu, a budowany jest cegiełka po cegiełce, aż z domowego dłubania po godzinach przeistacza się w biznes, który potrzebuje magazynu i ludzi do pracy. Oferta również od razu wydała mi się strzałem w dziesiątkę – jest tu wszystko czego mój mężczyzna sam sobie nie kupi, a dostanie kilka punktów do stylu i na dodatek większość rzeczy mogę mu podkradać. Czy to nie idealny prezent!?

Jednak już za chwilę Dzień Kobiet, więc podeszłam do sprawy przewrotnie, bo dlaczego dziewczyny miałyby nie korzystać ze świetnie zaprojektowanych rzeczy tylko dlatego, że dedykowane są płci przeciwnej. Wybrałam naszyjnik z monetą, który Kamil będzie nosił na nadgarstku, a ja na szyi – niech bogactwo nam sprzyja! Od że dawna marzył mi się prosty sygnet, to nie mogłam się oprzeć, gdy znalazłam to cudo. Jedwabne apaszki, wielorazowe maszynki, paski, portfele, zegarki – jest w czym wybierać. To co, dla niej czy dla niego? 😉