My style / nothing new

Są takie dni w życiu każdej matki, które trzeba uczcić odpowiednim strojem. Takie wyjście do marketu na przykład. Hahaha, przepraszam, ale sypię dzisiaj sucharami, aura i codzienność z dziećmi tak na mnie wpływa. Poszłam jednak w ważnym celu, ciasta będę piec. Zachęcona króliczkami z poprzedniego wpisu porywam się na pierwszą w życiu samodzielnie zrobioną bezę i banoffee, które jadłam w ubiegły weekend i ledwo powstrzymałam się przed wylizaniem talerza. Trzymajcie kciuki i dacie znać co u Was będzie jedzone! Liczyłam na aktywne święta i piękną pogodę, ale jak mus to mus, trzeba będzie siedzieć i wpierdzielać :D