MÓJ STYL

Mój styl / wiklinowy koszyk

Do kolekcji trafiła kolejna pleciona torebka, choć pierwotne przeznaczenie tego wyrobu było nieco inne. Okrągły koszyk z zapinanym wieczkiem nazywany jest niciakiem albo kasetką i pewnie gdyby nie Roboty Ręczne tym by pozostał i nikt nie zwracałby na niego uwagi. Jednak po zmianie nazwy na angielską i dodaniu paska, stał się obiektem pożądania fashionistek, które gotowe są zapłacić za niego wielokrotność rynkowej ceny. Reklama dźwignią handlu, ale ja nie zwykłam przepłacać, więc gdy znalazłam to skromne pudełeczko za 35zł w sklepie z wiklinowymi wyrobami, tylko uśmiechnęłam się pod nosem. Praktyczne wcale, ale wygląda pięknie :) Online możecie zamówić tutaj.

sweter – James Lakeland / spodnie – Levis  / buty – Adidas / okulary – Guess

10 komentarzy

  • Magda

    Hej! Świetnie wyglądasz! Jakie zwierzątko masz zawieszone na szyi? I jeszcze pytania niezwiązane z postem – czy kiedyś napisałabyś coś o swoich tatuażach? Ile miałaś lat robiąc je, czy nigdy nie żałowałaś, czy są one wyłącznie ozdobą, a może coś dla Ciebie znaczą? Jaka była reakcja Twoich rodziców i czy planujesz w przyszłości ozdobić swoje ciało kolejnymi tatuażami? Rozumiem, jeśli pytania są zbyt osobiste i nie odpowiesz :) Pozdrawiam!
    • Soie

      Hej, dziękuję :) Na szyi mam wielbłąda, dostałam go od babci – sprawdzałam co znaczy i w Polsce to znak anonimowych alkoholików, haha :D Będę jednak go dumnie nosić, bo ogólnie to symbol cierpliwości i powściągliwości, a tego mi czasem brakuje, poza tym jest ładny. Tatuaże robiłam jako osoba całkiem dorosła, więc decydowałam samodzielnie i były to świadome decyzje. Pierwszy to napis na ręce, mamy z Kamilem takie same, zrobiliśmy sobie na Walentynki kilka lat temu, tacy z nas romantycy :D Później zrobiłam linię wzdłuż ręki, głównie dlatego, że bardzo mi się taka forma podoba, można uznać, że to linia życia np., ale generalnie nie ma głębszego znaczenia. Ostatnim tatuażem jest 7 kresek na palcach – na szczęście, ten tatuaż robiłam akurat z moją mamą, więc jest aprobata. Żadnego nie żałuję, na co dzień w ogóle o nich nie pamiętam, a w przyszłości na pewno jeszcze coś sobie dziabnę – podobają mi się małe, graficzne formy, nie żadne duże cieniowane obrazki, ale na razie nie mam ciśnienia. Pozdrowienia!
      • Magda

        Miło, że odpowiedziałaś, moja ciekawość zaspokojona :) Hahah, wielbłąd wygląda super. Na blogu jestem od niedawana ( dzięki mokasynom z dobrze) i właśnie jestem na etapie Twojej drugiej ciąży – idę od najnowszych wpisów do najstarszych. Jeszcze wiele postów do przeczytania przede mną i bardzo się z tego cieszę! Dobrze się Ciebie czyta i jeszcze lepiej ogląda. Zazdroszczę Ci bardzo (ale tak pozytywnie, żeby nie było, ze podła zołza ze mnie!) tego, że mieszkasz nad morzem. Od małego razem z rodzicami w wakacje wyjazd nad polskie morze był naszym stałym elementem i teraz w dorosłym życiu dalej tę tradycję kontynuuję. Morze i plaża mają w sobie coś niezwykłego, korzystajcie z ich uroków ile się da! Czasem jak ma się coś na wyciągnięcie ręki, to ciężko to docenić :)
        • Soie

          Nie wiem czy wtedy hormony za bardzo nie dawały o sobie znać, jak marudziłam, to przepraszam ;) Tak to już jest, że się nie docenia tego co się ma na co dzień, to jest racja i często się na tym łapię. Dzieciaki uwielbiają morze, Kostek to już w ogóle jest tak dziki, że od razu biegnie do wody, więc regularne wizyty to obowiązek. Mi też dobrze robi, w ogóle bliskość natury pomaga się zdystansować i wyciszyć. Dziękuję :*
  • Tynka

    czaderski niciak! podobają mi się, ale szkoda mi wydać aż tyle skoro można mniej. Ja bym dorobiła skórzany pasek z jakiegoś starego paska z second handu i byłoby jeszcze lepiej, bo nie jak każdy :) uwielbiam stan smithy! sama zdecydowałam się na podobny model od Hilfigera, ale czasem podkradnę mamie.
  • AM

    hej, powiedz mi czy tego koszyka da się w ogóle używać jako torebki?:D czy jest tak bardzo niepraktyczny, że tylko ładnie wygląda? bardzo mi sie podoba, ale boję się, że kupię i na nic mi się nie przyda.
    • Soie

      Na co dzień absolutnie nie, bo potrzeba dwóch rąk, żeby coś z niego wyciągnąć. Gdybym go zabrała na zakupy z dziećmi, to na bank wróciłabym wkurzona, że 5 razy wszystko wysypałam :D Za 3 dychy spoko, wygląda ładnie i sporadycznie się przyda, ale to nadal nie jest torebka tylko pudełko z uchwytem ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.