Najmniej lubiany miesiąc w roku, wyklęty jak poniedziałek w tygodniu. Ciężko się nie zgodzić, bo wykrzesać zalety w ciemne poranki jest trudniej niż wtedy, gdy budzi nas słońce. Dni przepływają jak krople na szybach, działania są uśpione, niespecjalnie jest skąd  wykrzesać energię na coś ponad codzienne  obowiązki. Nie będę tworzyć tu jakiejś magicznej aury, bo chociaż oczywiście nie ma sensu narzekać, to wiele osób czuje się kiepsko zarówno fizycznie, jak i mentalnie. Mi pomaga myśl o tym, że jestem cząstką natury. Po prostu czasem muszę odpocząć, nie przyspieszać, przeczekać. Zrzucić liście, zastygnąć i zazielenić w odpowiednim momencie. Patrząc w ten sposób, jest szansa, aby uczynić tę kocówkę roku ciut słodszą.

Ostatnio atmosfera na blogu była średnia, posypało się trochę gorzkich słów, a to przecież mój dom i chciałabym, żeby było tu przytulnie. Wtedy nawet niewygodne tematy są łatwiejsze do przejścia.

sweter – Svoi / klapki – Nomadic

Nie wiem czy pamiętacie ze szkoły „Złote Myśli”? Wymiętolone zeszyty, gdzie każdy odpowiadał na szereg pytań, dzięki czemu można było się lepiej poznać. Na papierze zawsze łatwiej niż twarzą w twarz. W ramach umilenia tego ponurego czasu chciałam się z Wami pobawić i przygotowałam krótki kwestionariusz – skopiujcie i wpiszcie swoje odpowiedzi w komentarzu. Będzie nam do siebie bliżej, a i dla Was to chwila na zastanowienie się i poświęcenie sobie czasu 🙂

Imię: Magda

Czytam: Słowa Mocy Agnieszka Maciąg

Słucham: Rosalie, Hania Rani, Hey

Oglądam: The End of the F***ing World

Piję: kawę, earl grey z miodem

Jem: bułki z masłem i dżemem od babci

Ulubiony jesienny strój: czarny golf, jeansy i brązowy płaszcz

Lubię w sobie: coraz więcej rzeczy, ale pierwsza do głowy przychodzi mi kreatywność

DZIĘKUJĘ! TRZYMAJCIE SIĘ CIEPŁO!