OOTD

Wyrywam wręcz momenty w ciągu zimowych jeszcze dni. Chwile, gdy można wystawić twarz do słońca i napełnić płuca ciepłym powietrzem. Codziennie rano sprawdzam pogodę, kalkuluję, żeby zdążyć. Dziś udało się zaliczyć plażę, a później wskoczyłam w dres i ruszyłam w grządki, teraz słucham jak w parapety tłucze deszcz. Nie wierzę, abyśmy jeszcze w tym roku mogli poczuć się swobodnie w tłumie, więc zakup działki był naturalnym ruchem, aby w pełni sezonu było gdzie uciec. Zapomnieć o maseczce i obostrzeniach, postawić bosą stopę na trawie, zatopić dłonie w ziemi. Nie sądziłam, że tak mi się spodoba i chociaż przede mną jeszcze długa droga, to nie żałuję ani minuty tam spędzonej. W przeciwieństwie do czasu trwonionego w internecie.

Mam nadzieję, że również macie coś dla siebie. Nieważne czy to medytacja, ćwiczenia, praca twórcza czy zioła na balkonie. Małe, proste rzeczy, które sprawiają, że żyjecie.

kurtka – Kappahl / sweter – Arket  / jeansy – Osom / buty – Vagabond / apaszka – Toteme