FOKUS NA DETAL,  INSPIRACJE,  MODA,  ŁADNE KWIATKI

Nanushka

Kolejna piękna nazwa i kolejna marka oferująca piękne rzeczy. Właścicielką jest Węgierka Sandra Sandor i od jej przezwiska z dzieciństwa pochodzi nazwa (czy nie uważacie, że takie personalne drobiazgi bardzo dobrze wpływają na odbiór i budują cieplejszą relację między sprzedawcą a konsumentem?). Ładne, dobrze skrojone ubrania z przyjemnych tkanin. Ceny, wysokie?

Zastanawiam się, czy po prostu przeciętne zarobki w naszym kraju nie są niskie. Chcąc utrzymać własną firmę trzeba liczyć się z comiesięcznymi kosztami,  do tego zakup dobrych gatunkowo materiałów, projekt, pomysł, wizerunek plus działania marketingowe, żeby taki ktoś jak ja w ogóle dowiedział się, że marka istnieje. No i projektant też człowiek, musi się za coś utrzymać. Także przy okazji jakbyście chcieli się podzielić swoimi poglądami na tę sprawę – ile to dużo, ile mało, za rzecz spełniającą Wasze wymagania jakościowe i estetyczne? czy macie jakieś limity, których niezależnie od wypłaty byście nie przekroczyli, bo uważacie to za snobizm? Takie rozważania przy poniedziałku ;)

Poniżej kilka moich ulubionych sylwetek na sezon wiosenno-letni (chociaż widziałam na instagramie zapowiedzi chłodniejszych miesięcy i jest jeszcze lepiej). Cielisty golf jest cudowny <3 a całą ofertę znajdziecie tutaj.

4c51f82afe66822092f35ffb130062c3 49c5a076b94af1c98663b2abd04eaa2f e64c1601e5bad4b3ac50355475d38f56 9786fc0def88227b9cce7677dbf3fe4b cc911dea19651c5164a3e7e254c22836 0097d2969e0ac3da7a98f146f01b1c2d

21 komentarzy

  • lina

    A ja uwielbiam rozowe portasy z przedostatniej fotki, chociaz nie sa czarne :)
    Soie, ostatnio podlinkowalam Ci obledne buty (baleriny i klapki), mam nadzieje, ze nie zostalam potraktowana jak natretny akwizytor, bo z handlowaniem nie mam nic wspolnego (jestem 100% konsumentem)
    pozdrawiam!
    • Soie

      O jaa, dobrze, że napisałaś, bo mi poszło w spam i zupełnie niepotrzebnie by Ci było przykro. Znam te buty, jak pierwszy raz zobaczyłam, to się zakochałam, teraz myślę, że są ładne, ale nie wiem czy bym nosiła ;) Spodnie również mogłabym przygarnąć, a te baleriny, co pokazywałaś też róż, więc chyba wszystkie mamy słabość do tego koloru. Pozdrowienia!
  • Anonim

    Według mnie ceny są znacząco przesadzone, ale myślę, że w dużej mierze wpływa na to fakt, że właśnie u nas po prostu się zarabia za mało… Kwestią jest też właśnie utrzymanie się firmy, która nie dość, że ma nieporównywalnie mniejszy odbiór niż sieciówki to jeszcze zapewne znacznie lepszy sposób wykonania ubrań. Ja dopiero mam zamiar zacząć kompletować na poważnie swoją garderobę, więc trudno mi mówić o limitach itp., ale raczej preferuję lumpeksy ;)
  • Anonim

    Niektore propozycje calkiem fajne np. rozowe gacie, albo pierwszy top. Spodnice ze wzgledu na dlugosc mi nie odpowiadaja, lubie albo przed kolano, albo zupelnie do ziemi, wszystko pomiedzy kojarzy mi sie z babcia:D Co do cen, to mysle ze przesadzone i nie jest to kwestia tego, ze w PL srednia pensja jest niska. Pracuje w DE, nie zarabiam najgorzej i o ile jestem sklonna wydac 500€ np.na kurtke zimowa, ktora posluzy mi kilka lat, to nie wiem dlaczego ktos mialby placic 90€ za czarny TShirt? Z czego on jest zrobiony? Szyty zlota nitka?;)
    • soie

      Właśnie o to mi chodziło, nawet nie o samą Nanushkę, ale o ogół. Ja myślę, że gdyby tshirt był jak druga skóra, dobrze się prał i nie odkształcał to byłabym skłonna zapłacić kilkaset złotych, ale nie wierzę w cuda ;) U mnie okrycia wierzchnie, buty i torby to wierzchołek, za ubranie więcej niż 5 stów raczej nie, ale pewnie gdybym była milionerką zmieniłabym zdanie ;) W Polsce mało się zarabia, a rzeczy, które są normą w bardziej rozwiniętych krajach, to ciągle u nas luksus. Mieszkałam w Anglii i myślę, że robiąc to co robię tutaj spokojnie mogłabym sobie pozwolić na level wyżej.
  • Marta

    Pierwszy zestaw i te golfy dla mnie boskie :) Buty nie dla mnie. Ceny… yyy. Dla mnie nie do przyjęcia.
    Fajnie, że nam pokazujesz coś innego niż obecna wszędzie Zara, Mango i takie tam. Przynajmniej można nacieszyć oko.
    Byłam, chciałam sobie coś kupić na wiosnę ale wszędzie jest zalew szmat i to wcale nie tanich. W składzie sam nylon, poliester i akryl :/

    Dla mnie ważne są buty. Muszą być porządne, zadbane i czyste. Przykładam do nich dużo uwagi i to od butów zaczynam w co się ubiorę następnego dnia. Zdarte fleki są nie do przyjęcia i potrafią zepsuć nawet najdroższą stylizację.

    Czy są jeszcze sklepy gdzie ciuchy są z bardziej przyjaznych materiałów a ceny nie wyrywają z butów?

    • soie

      Zdecydowanie, dobry but musi być, ale nie zawsze mam wypucowane na wysoki połysk, np.trampki wolę lekko znoszone ;) Byłam w weekend w kilku sklepach i też nic mi nie wpadło w oko. Nie umiem już robić zakupów w galerii handlowej, przez neta wszystko wypada 100 razy lepiej, a w bezpośrednim kontakcie szmatki. W sieciówkach w regularnej cenie nie znajdziesz raczej nic rewelacyjnego, bo jak już lepszy materiał to metka krzyczy, że za drogo. Najlepiej w lumpeksach albo outletach typu TK Maxx (żałuję, że zajrzałam tam w sobotę, bo wieś, ścisk i gorzej niż na targu, ale można trafić naprawdę dobre marki z ułamek ceny). Ja teraz zamawiam czasem z Mango/Mango Outlet i poza t-shirtami ciuchy są okej. Jak mi coś wpadnie to na pewno będę donosić.
  • Jay

    Jako studentka utrzymująca się ze stypendium naukowego i dorywczej roboty, mimo iż bardzo bym chciała i nie uważam czegoś za drogie to i tak nie mogę sobie zazwyczaj na to pozwolić. Na pewno jednak rozumiem pracę projektanta i wiem ile kosztuje utrzymanie interesu i dotarcie do klienteli. W moim przypadku mówiąc, że coś jest za drogie to mam na myśli porównanie tej rzeczy do moich zarobków. Tyle. Dziękuję za uwagę ;)
  • Lidiu

    Ja jeżeli już inwestuję, to w buty. Mam szczęście a raczej… stosunkowo dużą stopę :D, przez co udaje mi sie kupić fajny but w ekstra cenie, gdy wyprzedają starą kolekcję, mój numer, nie populers, przeważnie się zostaje :) Na wysokie Martensy wybuliłam 300 zł (są cudne ) na jakikolwiek ciuch nie wydałam nigdy w życiu wiecej niż 130 zł (była to sukienka)
    Mam limity, ale nie uważam czegoś przekraczającego je za snobizm – mam takie możliwości jakie mam, najpierw żarcie i rachunki, potem książki, a jak sie coś ostanie i akurat mam lukę w szafie to chętnie się za czymś rozejrzę.

    Niemniej, gdybym zarabiała więcej, to i w odzież zainwestowałabym wiecej. Jestem kolorowa i jęknęłam ekstatycznie widząc płaszcz Spider & Wolf , link do szołruma
    https://www.showroom.pl/marki/304,spider-and-wolf ( ten zielony ) i cóż z tego, że gatunkowo luks, skoro prawie całą wypłatę moją kosztuje.

    Generalnie sądzę, ze wyższe zarobki byłyby takim kopniakiem pozytywnym dla gospodarki- w myśl zasady „więcej zarabiam-> na więcej mogę sobie pozwolić” , człowiek wtedy mniej by sie szczypał, zainwestowałby w coś unikalnego :)

    • Mania

      hej, chciałam tylko nawiązać do ostatniego akapitu :) Niestety gospodarkę napędza to, że kupujemy szmaty z każdej co miesięcznej pensji, które szybko się niszczą, wyrzucamy je i idziemy po nowe :) Tak samo ze sprzętem AGD, czemu w domu mam sprzęty sprzed 30 lat, które nigdy nie były oddane na gwarancję? :)
      • Soie

        Jest takie powiedzenie: nie stać mnie na tanie rzeczy i to się sprawdza, bo w ostatecznym rozrachunku i tak wyjdzie taniej niż na kilka sztuk badziewia. Ciężko jednak wprowadzić w życie, bo za łatwy dostęp mamy do wszystkiego i za mało silnej woli, żeby się powstrzymać przed wydaniem chociażby kilkunastu złotych. A z agd to tak, jak kończy się gwarancja, to się psuje, a naprawiać wychodzi drożej niż kupić nowe i o ;)
  • BogusiaM

    Nie przepadam za golfami ale te są całkiem ciekawe:)

    Jak to u mnie jest, mogę zapłacić więcej za buty ze skóry, torebkę (1-2 sztuki, nie więcej) licząc na to, że posłużą dłużej niż 2-3 sezony. I na szczęście na razie to się sprawdza. Więcej mam na myśli 200-300 no góra 500 zł w wyjątkowych sytuacjach.Przestałam też kupować kurtki z ekoskóry a kupiłam zeszłej jesieni prawdziwą.

    Jeżeli chodzi o inne ubrania to tak, kupiłam sukienkę Insomnia już dobre 2 lata temu za ok. 200 zł i uważam, że to był jeden z lepszych zakupów. Częste noszenie niezależnie od pory roku, pranie – nie wpłynęło negatywnie na wygląd sukienki. Dalej noszę ją z przyjemnością i chętnie zainwestowałabym w kolejną sztukę. Kupiłam też w zeszłym roku droższą bluzę big hood za ok. 150 zł Anoi – gruba bawełna, obszerny kaptur i również to był świetny wybór.

    Spodnie w granicach 100-120 zł, przymierzam się do Lee – bo kiedyś za grosze dorwałam w lumpeksie i to były najlepiej pasujące do mojej figury spodnie (szerokie biodra).

    Dalej trochę mi szkoda wydać większych pieniędzy <60 zł na t-shirty, topy. Takie elementy garderoby najczęściej kupuję w sieciówkach lub lumpeksach:) Swetry to najczęściej właśnie w tym drugim miejscu i służą mi bardzo dobrze. Wręcz każdy pyta, gdzie kupiłam bo takie fajne np. obszerny rozpinany czerwony sweter, granatowy golf 100% z wełny, szary o prostym kroju itd.

    Od jakiegoś czasu uważam, że lepiej kupić mniej rzeczy, ale lepszej jakości;) No i w mojej szafie są też niektóre elementy mające więcej niż 5 lat i dalej dobrze wyglądające, pasujące na moją figurę. Kupuję z głową tak, aby wszystko do siebie pasowało. Wyrobienie takich nawyków trwało ale warto;)

  • mg

    generalnie nie lubię tego naszego szołruma bo windują takie wysokie ceny za ciuchy przez swoja niebotyczną prowizję, skutek jest taki że jak coś zapragnę od projektanta to piszę do niego bezpośrednio albo kupuję w jego osobistym sklepie a wszelkie portale z rzeczami od projektantów omijam na kilometr. Oczywiście przykładowa cena za bluzę dresową 650zł to wdg. mnie nadal przesada ;). Pozdrawiam :)
    • Soie

      Tak, słyszałam o tym, że marża jest bardzo duża, stąd często absurdalne ceny. Dobra myśl, na takich zakupach na pewno zyskują obie strony, będę stosować:)
  • tola

    Zgadzam się z opiniam powyżej. Od jakiegoś czasu wydaję więcej na ubrania patrzę jednak zawsze na ich jakość. Najwięcej wydałam na płaszcz zimowy, który urzeka mnie już drugi rok. Inwestuję także w obuwie, resztę ubrań kupuję na promocjach. óstatnio nauczyłam się robić na drutach, przez co mam piękne dodatki z dobrych materiałów za grosze.
  • Lena

    dokładnie, tak jak pisze tola, też wydaję dużo na buty płaszcze/kurtki i torby – to tworzy ekstra baze – resztę mogę lecieć po promocjach z sieciówek plus dobrej jakości biały i czarny tshirt para levisów i jest ok!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.