TOP 5 / moje ikony stylu

Jakoś tak dzisiaj moje myśli zaczęły krążyć wokół pięknych kobiet. Na szczęście nie mam już problemu  z faktem, że ktoś jest obiektywnie ładniejszy/mądrzejszy/zgrabniejszy ode mnie i  nie powoduje on zazdrości, a tylko motywuje do samorozwoju. Pomyślałam, że pięć pierwszych, które przychodzą mi do głowy, pojawią się w dzisiejszym wpisie – chodzi wyłącznie o wygląd, chociaż na pewno wszystkie panie mają również inne walory. Nie jest to lista na wieki, bo kto jak kto, ale ja to akurat często zmieniam zdanie, ale gdyby dopadł mnie totalny kryzys i w głowie pojawiła się gigantyczna czarna dziura, to szukając inspiracji wpisałabym w wyszukiwarkę ich nazwiska.

Jane Birkin – och ta dziecięca buzia. Najczęściej w t-shircie, jeansach i z koszykiem. Bezpretensjonalna i urocza, idealna.

Siostry Olsen – sorry dziewczyny, ale ciągle mam problem, żeby Was odróżnić. Nonszalancja i luz nie do podrobienia. Zarówno codzienne stylizacje, jak i te z czerwonego dywanu to mój ulubiony styl – wcale się nie starałam, ale i tak wyglądam zajebiście.

Sienna Miller – podziwiałam ją już jako nastolatka i zarówno wtedy, gdy częściej wybierała boho, jak i teraz, w bardziej stonowanym wydaniu, podoba mi się tak samo. No i w ogóle się nie starzeje, jak to!?

Jeane Damas – 100% Paryżanka. Oryginalna uroda w połączeniu z dziewczęcą świeżością daje świetny efekt. Poza tym wygląda na równą babkę, z którą można wypić butelkę wina.

Maja Wyh – bez względu na to czy ma na sobie wyciągniętą koszulkę czy ekstrawagancką sukienkę wygląda doskonale. Eklektyzm, ale daleki od przebrania.


Mimo, że każda z nich jest trochę inna, to mają wiele wspólnych mianowników, dzięki którym mogę określić także swój styl i wyodrębnić rzeczy, o których muszę pamiętać.

  1. Nic na siłę. Bywa, że trendy są zgubne. Nie ukrywam, że uwielbiam śledzić nowinki i podglądać propozycje serwowane przez projektantów, ale już w znacznie mniejszym stopniu mam ochotę wprowadzać wszystko w życie. Jasne, że nie chcę wyglądać jakbym zatrzymała się w czasoprzestrzeni, ale wystarczy kilka modnych elementów dla własnego samopoczucia, nie trzeba przebierać się za modelkę z wybiegu.
  2. Mniej znaczy więcej. Nie można mieć wszystkiego i należy zachować umiar, a przekombinowane stylizacje nikomu nie służą. Jeżeli strój jest krzykliwy, to fryzura musi być prosta i odwrotnie. Różowa sukienka, szpilki i tapir – nie ma opcji.
  3. Ładna cera i zadbane włosy to podstawa. Żaden makijaż i stylizacja nie zastąpią rutynowej pielęgnacji. Ten temat na pewno będę jeszcze poruszać, bo wraz z wiekiem wcale nie musimy wyglądać gorzej. Odwrotnie – doświadczenie i cierpliwość są najlepszymi sprzymierzeńcami w dbaniu o urodę, wystarczy wypracować dobre nawyki.

 

A kto Was inspiruje do udoskonalania stylu?