6 komentarzy

  • DSko

    Cześć, Soie! Pozdrowienia dla Ciebie i dzieciaków!
    Oglądając te zdjęcia naszła mnie refleksja. Jako wielka fascynatka-mody-od-dzieciństwa zawsze oburzałam się na różne, nazwijmy je „etyczne”, zarzuty wobec high-fashion. Było tego trochę: heroine-chick, anorexic-chick itd. Zawsze próbowałam tłumaczyć innym, że pokaz mody to realizacja wizji, to kreacja artysty i nie może stanowić materiału, który miałby być obwarowany szeregiem zasad etycznych, bo zły przykład, propagowanie takiego-a-siakiego wizerunku. Wiadomo o co chodzi. Jednak oglądając te zdjęcia z pokazu Givenchy nie mogę obojętnie przejść do porządku dziennego. Wydaje mi się, że jednak, że jest w tym duży, naprawdę duży niesmak. Spójrzmy na wizerunki mężczyzn. W obliczu wzrastających nastrojów nacjonalistycznych i ultraprawicowych tak jednoznaczna manifestacja konkretnych kodów kulturowych przez markę, która pełni jednak dużą rolę w wyznaczaniu trendów, wydaje mi się nie tylko niesmaczne, ale po prostu złe. Przecież to marka francuska, a właśnie we Francji mają ogromny problem z narastaniem nastrojów nacjonalistycznych. Te ubrania czy stylizacje same w sobie, według mnie, nie przedstawiają jakiejś wysokiej wartości artystycznej, a w konkretny i jednoznaczny sposób wskazują na konotacje ideologiczne. Pytanie, które dotyczy mody często: czy możemy nosić to, co uważamy za ładne odrzucając znaczenie jakie to ze sobą niesie? Wydaje mi się, że nie, bo żyjemy w kulturze wizualnej gdzie każdy obraz niesie ze sobą jakieś odwołanie i na podstawie tego odwołania automatycznie klasyfikujemy pewne zjawiska, osoby itd. I ostatni argument: moda zawsze wydawała mi się ostoją dla tego co nie (hetero)normatywne. Jak ku temu ma się wizerunek nacjonalisty? Ten pokaz Givenchy wydaje mi się albo być albo bardzo słabą grą na kontrowersji, albo niezwykłą ignorancją. W każdym razie Givenchy, jak dotąd jedna z ulubionych marek, traci u mnie.
    Soie, nie bierz proszę tego jako atak na siebie! Chciałam jedynie podzielić się refleksją dotyczącą tego pokazu.
    Pozdrawiam
    • Soie

      Hym, hym. Tylko jedno zdjęcie z całej sesji jest wystylizowane w ten sposób, a na samym pokazie, o ile się nie mylę, ubrania są tak zestawione, że nie kojarzą się w ogóle z wizerunkiem, o którym piszesz. W związku z tym nie posądzałabym Givenchy o chęć wzbudzenia sensacji jedną fotą. Powiem tak, też mam w szafie i „flek” i martensy, a nie mam zupełnie nic wspólnego z ruchem nacjonalistycznym, skrajną prawicą itd. Przeciwnie, uważam się za osobę tolerancyjną i granica przebiega tam, gdzie kończy się moja wolność. Jeżeli ktoś nie robi mi krzywdy, to nic mi do jego poglądów i wyborów. Jeżeli zatem zostanę oceniona negatywnie za buty, to osoba oceniająca popełni błąd i przypisze mi niewłaściwe cechy, ale jakoś nie mam zamiaru się tym przejmować. Gosha Rubchinsky, Vetements czy nasze Misbhv, tam też jest dużo dosłownych nawiązań do subkultur, a wiele marek zapożycza tylko pojedyncze elementy. To jest trend, który powstał już jakiś czas temu i obawiam się, że szybko nie straci na wartości. Nie dres czyni cię dresiarzem, takie jest moje zdanie :)
    • bincco

      No, moda jest „nieheteronormatywna”. Nieheteronormatywna też były niektóre związki wysokich oficjeli SS. Nieźle się uśmiałam. You made my day
    • bincco

      Podoba mi się jeszcze jedno: póki „wizja artystyczna” zgadza się z pewnymi poglądami,to ok. Ale jak się nie zgadza, to jest be i fu. To nie jest tak, że każda skrajność jest zła, lewa:również?
  • DSko

    Wiesz, nie mam nic przeciwko martensom, czy kurtce bomber. Same martensy były przecież charakterystyczne dla wielu subkultur. Chodzi o to, że w tym zdjęciu – w przypadku facetów – nie ma żadnych subtelnych nawiązań, ten wizerunek jest bardzo dosłowny. Odwoływanie się do kodów kulturowych czy symboli niesie ze sobą odpowiedzialność za treści, do których te znaki się odnoszą. Trzeba też pamiętać, że dzisiaj nie ma takiej działalności człowieka, gdzie nie ujawniały by się jego poglądy polityczne. Dla mnie to zdjęcie, jest poparciem dla trednów ultranacjonalistycznych i dla mnie Givenchy traci w tym momencie. Posługiwanie się znakami bez znajomości bądź akceptacji ich odniesień ciężko jest mi nazwać inaczej niż ignorancją. Po to tworzyliśmy symbole – by za pomocą znaku móc zamanifestować ideę, która się za nim kryje. Ktoś, kto na podstawie danych kodów odczytuje konkretną ideę, nie zachowuje się błędnie, tak jak napisałaś. Zachowuje się całkowicie prawidłowo, bo właśnie taka jest funkcja kodów.
    • Soie

      Spoko, masz prawo do własnego zdania :) Ja nie myślę w ten sposób, według utartych symboli skąpo ubrana dziewczyna to dziwka, a czarny oznacza żałobę. Jestem daleka od oceniania, ale wiem, że ludzie mają potrzebę szufladkowania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.