INSPIRACJE,  ZAKUPY,  ŁADNE KWIATKI

Dirty pink

Ostatnio za oknem piękne słońce i nie patrząc na termometr można by przypuszczać, że zmieniła się już pora roku. Nic z tych rzeczy, rano jeszcze trzeba skrobać szyby i lepiej pamiętać o szaliku. Ja jednak już cały czas myślę o wiośnie i jak zwykle bierze mnie na róże. Do tego stopnia, że postanowiłam wprowadzić ten kolor do odświeżanej kuchni i przemalowuję lodówkę, a co. Do szafy też by się przydało, bo ostatnie nabytki to jak zwykle bezpieczna czerń i poważnie rozważam sukienkę nawiązującą do ubiegłorocznej kolekcji Chloé. Śliczna, ale czy w moim stylu, nie wiem. Baleriny na niskim obcasie też kuszą, tylko fakt, że będzie je można oglądać na każdym blogu już mniej. Kolaż to dobra forma na opatrzenie się z planowanymi zakupami, jeżeli tak samo będzie podobał mi się po kilku dniach, podjęta decyzja będzie słuszna, a nowe rzeczy faktycznie trafią do obiegu, a nie tylko na wieszak.

Macie swoje sposoby na rozsądne zakupy? Co prawda chybionych wyborów mam na koncie już co raz mniej, ale zachcianek nadal sporo, a ani szafa ani budżet się nie rozciąga.

pink

sukienka / buty / okulary / kolczyki / torebka

12 komentarzy

  • eM

    kilka osób się uzewnętrzniło, pójdę więc ich śladem ;) jedyny blog, na który z przyjemnością zaglądam. super się czyta – wszystko. od wnętrzarskich rzeczy po te ciuchowe. po cichu marzę też, aby nasz Kraj Raj poszedł w takim modowym kierunku ;)) u mnie ciuchów tyle, że często upycham gdzie popadnie, ale ostatnio zaczęłam stawiać na dobre „bazy”, a reszty powoli się pozbywam. przeważnie przy winie, ku uciesze koleżanek. i mam nową zasadę – jedna nowa rzecz = wywalam jedną z szafy. tak więc jeśli chodzi o rozsądne zakupy: dobra bielizna, dobre buty, jeasny i torebki. reszta? przeważnie ciuchlandy. trafiają się perełki, a i wyrzucić później nie szkoda :)
    • Soie

      Baaardzo, ale to baaardzo dziękuję! Przepraszam za zwłokę, ale ktoś mi psuje stronę i próbuję z nią dojść do ładu. Proszę się uzewnętrzniać jak najczęściej! Mam nadzieję, że chociaż koleżanki przynoszą wino, bo mają z Tobą spore oszczędności ;) Fajne podejście, ja też najwięcej wydaję na te elementy, bo nawet w najdroższej bluzce, a w kiepskiej jakości butach całość nie będzie wyglądała dobrze. Lumpeksy uwielbiam, a sukienkę mi wykupili, więc sprawa się rozwiązała ;) Mi teraz ciąża trochę mąci w głowie, bo trudniej się ubrać i chyba dlatego tak wymyślam.
  • Wera

    Myślę że wyglądałabyś pięknie w takim zestawie, bardzo dziewczęco i naturalnie. Chociaż ja bym wolała czarną lub białą sukienkę trochę w stylu lat 90, coś a’la Courtney Love, Hole, klasyczne martensy lub mary jane od dr Martens i takie klimaty. A baleriny na obcasie to fajna sprawa, oby pokazały się modele zapinane wokół kostki lub mary jane czyli wersje dla ludzi gubiących nie zapinane buty :) Z szafy ubywa znacznie więcej niż przybywa, a jakie to wygodne i przyjemniejsze niż miliony ubrań :)
    • Soie

      Czarnych sukienek mam akurat nadstan i nawet takich nie oglądam, bo czerń zawsze wydaje się najlepszym wyborem, a potem w szafie same worki ;) Na wysyp bym nie liczyła, bo to fason niezbyt korzystny dla nóg, chyba że się jest Alexą Chung :D Jednak gdyby wydłużyć nosek, jak na przykład tutaj: http://bit.ly/1TxIPDl to w duecie z czarną sukienką byłoby super.
  • S

    Mnie bardzo skutecznie potrafi zniechęcić to, że jakaś rzecz staje się blogowo-internetowym hitem – tak jest na przykład z pokazanymi przez Ciebie butami. W ten sposób pozbyłam się też np. zajawki na Stan Smith’y ;). Chociaż niektóre blogowe trendy przenoszę na własny użytek (obcięte nogawki dżinsów). Co do zakupowego rozsądku działam tak: planuję zakupy z wyprzedzeniem i najpierw zapisuję rzeczy, których potrzebuję/które jakoś wyjątkowo chciałabym mieć (ale nie w postaci konkretnego produktu jakieś marki ale raczej opisowo, co to jest i jak miałoby wyglądać, z czego ma być wykonane etc.). Jeśli po 3 miesiącach nadal rzecz jest na liście, wtedy zabieram się za poszukiwania:). Nie uznaję zastępników i szukam do skutku (czasem naprawdę baaardzo długo;) ) czegoś na 100%. W ten sposób coraz bardziej „kocham” swoją garderobę;).
    • Soie

      Zazdroszczę dyscypliny :) Mnie z racji tego, że sporo grzebię w sieci na potrzeby bloga, co chwilę coś kusi i nawet jak wcześniej w ogóle nie myślałam o danej rzeczy, tak się tworzy „potrzeba”. Na szczęście też daję sobie czas na przemyślenie czy faktycznie to nie tylko jednorazowa zachcianka, bo na takie szkoda i kasy i przestrzeni. Taaak, jak coś jest na liście must have na dany sezon to działa zupełnie odwrotnie, ale przestałam się przejmować ile osób ma ten sam ciuch czy buty. Kiedyś starałam się w ogóle wykluczyć popularne rzeczy, ale jeżeli naprawdę mi się podobają i pasują do mojego stylu, to mam w nosie kto i kiedy nosił je przede mną. Stany uwielbiam i cały czas są w użyciu :) Jednak postaram się wziąć z Ciebie przykład!

Pozostaw odpowiedź Wera Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.