Wege / 10 ulubionych obiadów

Odkąd zmieniłam nawyki żywieniowe, to kiedy tylko rozmowa schodzi na ten temat, to z reguły reakcją jest:

  • ja bym tak nie potrafił/a
  • szok, że Kamil zgodził się na obiady bez schabowego
  • chwila na zastanowienie – to co ty właściwie jesz

Trawę! Oczywiście żartuję, bo szczerze przyznam, że nie mam zupełnie problemu z przygotowaniem posiłków, a są nawet bardziej zróżnicowane i wartościowe, niż wtedy gdy z lenistwa sięgałam po pierś w kurczaka. Należało tylko wyjść poza utarty schemat i nauczyć się inaczej gotować. Mamy dużo szczęścia, bo internet daje niezliczone możliwości i jest pełen inspiracji, więc nawet nie trzeba zbyt wiele trudu, aby skomponować sobie smaczne menu. Przez te kilka miesięcy stałam się odważniejsza i częściej pozwalam sobie na improwizację, ale na samym początku dobry przepis był na miarę złota. Pomyślałam, że zbiorę dziś ulubione – dla mnie na kryzysowe dni i dla Was na zachętę, jeśli jeszcze uważacie, że obiad bez mięsa to nie obiad.

  1.  Wegeburgery z kaszy jaglanej – robię większą porcję i pierwszego dnia zjadamy je w towarzystwie warzyw/surówki, a kolejnego z bułką – pychota. Czasem marchewkę zastępuję buraczkami ze słoika od babci, też są świetne.
  2. Klopsiki z suszonymi pomidorami – chrupiące kulki o doskonałym smaku umami. Solo, do zupy, do sosu i makaronu.
  3. Leczo – miska ciepłych warzyw to zawsze dobry pomysł. Zawartość można dostosowywać do pory roku  i lodówkowych zapasów.
  4.  Zupa miso – mogłabym jeść codziennie. To taki bardziej słony rosół i osobiście wolę go od klasyka. Kiedyś bawiłam się w gotowanie bulionów itd., teraz po prostu zagotowuję wodę, dodaję do niej trochę nori, pastę miso i odrobinę chilli. Z dodatkami można kombinować wg upodobań – makaron, podgotowane warzywa, smażone tofu, kiełki, grzyby, ew. jajko.
  5. Zupa z soczewicy – trochę zupa, trochę gulasz. W każdym razie bardzo dobra dzięki aromatycznej mieszance curry. W mojej wersji w środku lądują jeszcze ziemniaki.
  6. Seleryba – jeśli wcześniej pomyślałam o gotowanym selerze, to robiło mi się niedobrze – odkąd spróbowałam w takiej wersji zmieniłam zdanie. Z kapustą kiszoną najlepiej.
  7. Pieczone tofu – samo w sobie bez smaku, dobrze przyprawione jest nie do poznania. Najczęściej używam go do sosu – podsmażam cebulę, dorzucam pieczarki, krojone pomidory i garść natki pietruszki, podaję z makaronem.
  8. Pieczone warzywa – korzystamy z sezonowych dobroci, a mamy doskonały moment – dynia, bakłażan czy kalafior smakują wyśmienicie po tej formie obróbki.
  9. Gulasz z kotletów sojowych – robię podobnie, tylko do środka dodaję jeszcze ogórki kiszone. Podany z plackiem ziemniaczanym zadowoli każdego mięsożerce. A jak placki to tylko według tego przepisu.
  10. Curry – najlepiej z kalafiorem, ale można użyć nawet poczciwego ziemniaka i dodać soczewicę lub ciecierzycę, tak jak w przepisie na leczo. Dziś jedliśmy – jako dowód załączam zdjęcie ;)

A co było u Was na obiad? :) Byłoby super, jeśli w komentarzach podacie jakieś fajne przepisy, bo jak w każdej diecie łatwo wpaść w rutynę, więc nowe inspiracje wszystkim się przydadzą.