KUCHNIA

Wegańska lista zakupów

Samo przejście na dietę, która wyklucza produkty odzwierzęce jest stosunkowo łatwe, należy tylko wiedzieć jak odpowiednio się za to zabrać. Najgorszą możliwą opcją jest po prostu pozostanie przy obecnych przyzwyczajeniach, a jedynie wyłączenie mięsa i nabiału – okaże się, że w lodówce zostanie tylko światło, a Wy się zniechęcicie, uznając, że nie ma co jeść.  Poza tym nie dostarczycie sobie wszystkich niezbędnych składników odżywczych i zamiast cieszyć się lepszym zdrowiem, tylko je pogorszycie. Zatem pierwszym krokiem jest przygotowanie odpowiedniego zaopatrzenia, tak aby nawet na szybko można było przygotować wartościowy posiłek. Postanowiłam Wam to zadanie ułatwić i spisałam podstawowe produkty, w które warto się zaopatrzyć, do tego dokupujemy tylko świeże warzywa i owoce oraz pieczywo, jeśli jecie. To oczywiście moja subiektywna lista, na pewno za jakiś czas opracujecie sobie jeszcze lepszą, ale mi laikowi zaoszczędziłaby sporo czasu na samym początku. Wszystkie elementy wykorzystuję na bieżąco i dbam, aby zawsze mieć je pod ręką. Będę Wam podrzucała również przepisy z wykorzystaniem tych składników, więc to znacznie ułatwi sprawę.

Obiecuję Wam, że to będzie początek pięknej przygody i za jakiś czas zaczniecie się zastanawiać, dlaczego tak późno w nią wyruszacie. Dla mnie zmiana przyzwyczajeń to same plusy – schudłam i nie odczuwam już popołudniowego zmęczenia, a świadomość, że o siebie dbam i mam kontrolę nad tak nadrzędną kwestią, działa mobilizująco również na pozostałe dziedziny życia.

Starałam się stworzyć jak najpełniejszy spis, ale pamiętajcie, że nie wszystko od razu musicie kupić, a może nawet nie wszystko będzie u Was przydatne. Chłopaki lubią fastfood, więc czasem chcę ich trochę oszukać robiąc kebaba z chlebowca albo pizzę posypaną serem z oleju kokosowego, Wy nie musicie. Tym bardziej, jak jeszcze jest pełen dostęp do pysznych warzyw i owoców, najlepiej bazować głównie na nich i jeść jak najwięcej witamin. Chodzi nam o to, aby odżywiać się zdrowo, a nie tylko wyeliminować produkty zwierzęce, nie dajcie się zwariować.

  1. Kasze i ziarna – jaglana, pęczak, gryczana, kuskus, brązowy ryż, soczewica, ciecierzyca, fasola, makaron pełnoziarnisty, mąka
  2. Płatki i bakalie – płatki owsiane, orzechy, daktyle, wiórki kokosowe, nasiona chia, siemię lniane, sezam, słonecznik
  3. Warzywa i owoce – ziemniaki, marchewka, cebula, mrożone warzywa i owoce, banany, cytryna, soki owocowe / reszta sezonowo
  4. Słoiki i puszki – suszone pomidory, pomidory krojone, przecier pomidorowy, ciecierzyca, fasola biała, masło orzechowe
  5. Słodycze – ksylitol, syrop klonowy, gorzka czekolada, herbatniki
  6. „Nabiał” – napoje roślinne w kartonie, mleko kokosowe w puszce, opcjonalnie wegański ser i płatki drożdżowe
  7. Oleje – oliwa z oliwek, olej rzepakowy, olej kokosowy
  8. Sosy i przyprawy – sos sojowy, curry, papryka wędzona, bulion warzywny, reszta wg upodobań
  9. Zamienniki produktów zwierzęcych  – chlebowiec, tofu, kotlety sojowe

Gdzie robić zakupy? Wszędzie! Część rzeczy bez problemu dostaniecie w popularnych marketach – Netto ma chyba największy dział ze zdrową żywnością, Lidl pełnoziarniste makarony i strączki. Część produktów warto jednak zamówić przez internet – ja robię zawsze większe zaopatrzenie, kilogram orzechów czy daktyli stacjonarnie będzie dużo droższy. Nie wszystko da się też w mniejszych miastach kupić – chlebowiec czy wegański ser jest u mnie niedostępny, ale jak wcześniej wspomniałam nie są to niezbędne rzeczy.

Moje ulubione sklepy internetowe: marketbio, biogo i urbanvegan

Na pewno są tu osoby, które mają większe doświadczenie niż ja i będę Wam bardzo wdzięczna za uzupełnienie wpisu komentarzami. Zdrówko!

18 komentarzy

  • karolina

    u mnie podobnie: makarony, dużo kasz, ryż, mąka, płatki owsiane, sucha soczewica zielona i czerwona, też sucha ciecierzyca (wychodzi mimo wszystko taniej i zdrowiej niż z puszki, ale wiadomo, że czasem zapomni się namoczyć na noc albo nie ma czasu na gotowanie), orzechy i koniecznie siemię lniane – spokojnie zastąpi wszystkie drogie i modne superfoods. Oprócz tego sezonowe świeże owoce i warzywa, a w zimie mrożonki. To są tak na prawdę najtańsze produkty, a na ich bazie można stworzyć setki kombinacji na obiad tak, żeby był zdrowy i urozmaicony :) najprostszy przykład to spaghetti w sosie pomidorowym z czerwoną soczewicą – robi się je w maks pół godziny, a koszt 4 porcji (u mnie na dwa dni) to jakieś 6zł. Można? Można :)
    • Soie

      Można, można, tylko trzeba wiedzieć jak się za to zabrać :) Mnie puchy na początek bardzo poratowały, bo nie ma co mówić, ale np.zrobienie kotletów roślinnych jest bardziej pracochłonne niż usmażenie kurczaka i taka ciecierzyca to zawsze mniej roboty – dla tych co się szybko zniechęcają wydają mi się wręcz niezbędne ;) Siemię dopisałam do listy, kiedyś piłam kleik na włosy, ale teraz jeszcze doczytałam i faktycznie warto codziennie sobie zmielić również ze względu na inne walory.
      • karolina

        wiadomo, ja też często korzystam z puszek i nie biczuję się porem z tego powodu :D u mnie sprawdza się gotowanie większych porcji na dwa dni, a jak już się zabieram za kotlety to robię hurtowo i zamrażam. Dobrą opcją są też zupy – wszelkie resztki włoszczyzny, warzyw, puszek (kukurydza, groszek, pomidory, nawet głąby z kapusty pekińskiej) wrzucam do garnka i mam pożywną treściwą zupę. Na jadłonomii jest mnóstwo pomysłów jak marnować mniej jedzenia. Dla mnie podporą były na początku właśnie wegańskie blogi, między innymi ervegan, vegenerat biegowy, jadłonomia (to już biblia), weganon to moje ulubione skarbnice pomysłów na szybkie i łatwe posiłki roślinne.
        • Soie

          Naprawdę jest tyle opcji, że aż nie wiadomo za co się zabierać :D Muszę właśnie się nauczyć takiego hurtowego gotowania, bo codzienne przygotowywanie wszystkiego od zera bywa trochę uciążliwe przy dwójce dzieci w domu, zatem bardzo dziękuję za pomysły :*
  • BogusiaM

    Hummus, dużo hummusu :) dla leniwców gotowy super do kanapek, do sałatek a nawet do posmarowania tortilli z dużą ilością warzyw :)
    Przyprawy np. wędzona papryka, do wielu tradycyjnych dań np. żurku.

    Jak robisz ten kebab z owoców chlebowca? Ja robiłam z niego jakąś szarpaną coś tam w sosie barbecue , ale średnie w smaku wyszło.

    • Soie

      Hummus super sprawa, z suszonymi pomidorami na kanapkę lubię najbardziej :) Cała tajemnica w przyprawie, bo i chlebowiec smaku za wiele nie ma, ale jak się posypie mieszanką do gyrosa to świetnie go udaje. Do tego warzywa, sos i bułka/frytki, a nawet największy fan śmieciowego jedzenia będzie zadowolony :)
  • Magda

    Chcialam podzielic sie mala porada z osobami ktore rozwazaja przejscie na diete weganska (dla Ciebie, Magda moze juz nie bardzo ale mysle ze nie wszyscy twoi czytelnicy sa na diecie roslinnej wiec moze komus pomoge :D).
    Jezeli rozwazacie, ale boicie sie, eliminujcie stopniowo lub w ogole nie eliminujcie ale zacznijcie od „poszerzania” zakresu uzywanych produktow. Na talerz, zamiast 0.5 kg miesa i 100 gram warzyw, zamiencie te proporcje. Kazdy posilek nie musi zawierac produktow odzwierzecych: na obiad, zrobcie pieczone tofu, czy pasztet z soczewicy. Mieszajcie „zwyczajne” z „nowym”. Po kilku tygodniach (miesiacach) zywienia sie w ten sposob, zauwazycie ze nie boli was fakt, ze nie ma na obiad kurczaka czy jajek na sniadanie. Wtedy mozecie przestac je kupowac i nie bedzie wam „przykro”, ze nie ma.

    Mam wrazenie, ze niektorzy chca zmieniac swoje nawyki zywienione ale mysla ze jak sie nie rzucisz na gleboka wode z dnia na dzien, to sie nie jest „prawdziwym weganinem” albo sie nie ma wystarczajaco „oddania dla sprawy”. Dlatego chcialam napisac tylko kilka slow wsparcia :) Czasem wielkie zmiany musza zostac dokonane malymi kroczkami :)

    Powodzenia!

    • Soie

      Świetny komentarz! Ja tez nie jestem za podejmowaniem radykalnych kroków, do wszystkiego trzeba dojrzeć i najważniejsze to nie uznawać tego za wyrzeczenie, a możliwość. Trzeba narzucić sobie jakiś reżim, ale też nie robić problemu jak zdarzy się „zgrzeszyć” i zjeść coś niezdrowego, oby nie za często :) Myślę, że dla wytrawnych roślinożerców moje wypociny to banał, więc właśnie do tych, w których tli się chęć zmiany skierowany jest mój wpis – dacie radę i będzie super!
  • Justyna

    Ja waham się od dłuższego czasu nad weganizmem. Jest to dla mnie temat powracający jak bumerang. Wielokrotnie robiłam już podejścia do weganizmu, jednak nie na stałe. Nie będę pewnie weganką, gdyż nigdy nie zrezygnuję z dwóch produktów: z miodu z zaprzyjaźnionej pasieki oraz jajek od mojej babci.
    • Soie

      Absolutnie nie musisz rezygnować! Ja też nie mogę nazywać siebie weganką, bo czasem dostaję jajka z gospodarstwa i miodem też nie pogardzę, ale przecież zupełnie nie o to chodzi, aby się na siłę wciskać w ramę. Weganizm jako taki jest głównie dyktowany empatią w stosunku do zwierząt, ale jeśli zmieniasz sposób odżywiania ze względu na siebie, to nie widzę powodów, aby z tego rezygnować, bo czasem zjesz jajecznicę. Najważniejsze to wyznaczyć swoje własne reguły i na co dzień się ich trzymać, bo wiem po sobie, że jak się za bardzo popuści, to łatwo wrócić do złych nawyków. Weganizm, wegetarianizm, zdrowa dieta – zwał jak zwał, rób tak jak czujesz :)
      • Ines

        Mnie też się udało (:D!) małymi krokami, ale nadal czasem jem właśnie jaja i miód. Może z nich zrezygnuję, nie mam strasznych wyrzutów sumienia, jak zjem te produkty, ale też bez problemu zastępuję lub rezygnuję z nich. W kwestiach piękności – schudłam, wyleczyłam trądzik i nie mam cellulitu na udach, także warto. Cera też ogólnie ładniejsza i więcej energii, wcale nie chcę wracać do wcześniejszej diety. Magdo, a co z Kostkiem? Też nie je mięsa? Jak z witaminą B12? Co na to lekarze? (w kwestii dzieci jestem super zainteresowana, u nas już przyszedł czas na nowe doznania kulinarne i się waham…).
        • Soie

          Ale super, no ja właśnie też widzę same plusy – waga, która wydawała mi się nie do osiągnięcia bez głodówki sama się zrobiła, mimo, że jem sporo – magia :D Kostka cały czas karmię i bardzo chętnie je wszystko co dobre – owoce, kasze czy nawet kiełki i nie wykazuje żadnych objawów, żeby mu czegokolwiek brakowało. Będę mu jednak suplementowała witaminę D i B12, no i wyniki trzeba od czasu do czasu zrobić. Gdzieś czytałam, że w Chinach lekarze zalecają wstrzymanie się z podaniem mięsa nawet do 3 roku życia. Wiadomo, że trzeba bardziej dbać, aby posiłki były urozmaicone i wartościowe, niż jak ugotujesz marchewkę z kurczakiem, ale myślę, że warto pokombinować :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.