KOSMETYCZKA,  URODA

Veoli Botanica

Nie mogłabym być blogerką kosmetyczną i testować co chwilę nowe produkty, bo kosztowałoby mnie to za dużo stresu. Nie mówiąc już o totalnym pogubieniu we własnej pielęgnacji – skąd wiedzieć czy dany kosmetyk jest zły, czy może tylko jakiś składnik nam nie służy albo dobry, jeśli używamy w tym samym czasie wielu innych i ładna cera jest wypadkową tego połączenia? Dlatego też sporadycznie sprawdzam nowości i na ten czas wyłączam dotychczasowe mazidła, żeby ocena była rzetelna i sprawiedliwa. 

Na szczęście Veoili Botanica nie przyniosła mojej skórze żadnych szkód, a same korzyści i jestem szczerze zachwycona. Oferta nie jest szeroka i ukierunkowana na szczególne działanie jak walka z wypryskami czy zmarszczkami, ale stanowi idealną bazę codziennej pielęgnacji. Sprawdziłam wszystkie produkty (można sobie zamówić próbki, są na tyle duże, że będziecie w stanie ocenić działanie) i każdy jeden jest super, ale aktualnie do stałego repertuaru na pewno włączę:

  • mleczną emulsję myjącą – bardzo delikatna i niepodrażniająca formuła, świetnie zmywa makijaż, a przy okazji masujemy twarz. Idealna alternatywa dla olejków. Nie ma uczucia ściągnięcia, skóra jest czysta, ale miękka i nawilżona, cudo.
  • delikatny krem na dzień – z reguły maluję się minerałami i nie każdy krem dobrze się z nimi łączy, z tym nigdy nie było problemu. Buzia jest odżywiona i przy regularnym stosowaniu widzę poprawę nawilżenia i ogólnej kondycji, ale sam produkt jest na tyle lekki, że nie pozostawia tłustej warstwy i szybko wchłania. Z ciekawości mieszałam go też z podkładem, żeby tylko lekko wyrównać kolor i cały dzień bez zarzutu. Mam cerę mieszaną, jak coś mi nie pasuje, to zaraz na czole pojawiają się wypryski, a jak jest za słabo nawilżona to mocniej widać zmarszczki – ani pryszczy ani większych bruzd, tylko chwalić. 

Jak tak dłużej myślę, to pozostałe rzeczy też by mi się przydały, ale z racji tego, że jeszcze mam inne, to się ograniczam. Warto wspomnieć też o maseczce, bo zupełnie inna jakość – nakłada się na wilgotną twarz, a potem delikatnie roluje, więc przy okazji zawsze usunie się trochę niepotrzebnego naskórka, super sprawa. Jak zapomniałam i chodziłam z nią za długo, to też nie było kłopotu jak w przypadku innych masek, które lubią ściągnąc i podrażnić zamiast polepszyć sytuacje. Zawsze efekt na plus. Krem na noc też bardzo przyjemny i myślę, że przy regularnym stosowaniu zrobiłby dużo dobrego. Peeling bardzo delikatny – mam w domu korund i drobinki nasion czarnego bzu, więc póki co będę je sobie mieszała z emulsją do mycia, ale dla wrażliwców świetny. 

Polecam i zachęcam do przetestowania! A może już znacie i macie podobne odczucia?

2 komentarze

  • Domi

    Nie znam, ale fajnie ze cos nowego sie pojawilo. Ostatnio glownie u mnie Ministerstwo DM, make me bio(genialny puder myjacy). Przymierzam sie do Miya i do Alkemie, to drugie pieknie wyglada, wiele obiecuje ale czy warte takich pieniedzy?
    • Soie

      Z Miya mnie kusi rozświetlacz i maseczki, ale to raczej przy okazji niż cel sam w sobie ;) Alkemie nie znam, więc nie mam pojęcia. Ja się trochę boję takich bogatych składów, bo mnie chwila moment wiele rzeczy „zapycha” i zamiast poprawić to bym sobie tylko pogorzyła stan skóry.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.