Pielęgnacja włosów / Insight

Legenda głosi, że powinno się co jakiś czas zmienić szampon, bo skóra się przyzwyczaja, bo potrzeby się zmieniają itp. Widocznie jestem nieskomplikowanym przypadkiem, bo ilekroć zastąpię mojego ulubieńca czymś innym, to jestem rozczarowana.

O produktach Insight pisałam kilka lat temu, niezmiennie zachwycam się ich działaniem i nie ma ani jednej rzeczy, do której mogłabym się przyczepić. No może jakby były dostępne stacjonarnie, o to by było coś, ale za to są wydajne i duża butla szamponu starczy dla całej naszej czwórki na dobrych kilka miesięcy, więc zakupy internetowe nie są uciążliwe.

Aktualnie mam tak krótkie włosy, że w ogóle nie muszę ich stylizować. Nawet nie mogę, bo po wymodelowaniu mam na głowie hełm ala Piotruś z Zaczarowanego Ołówka, więc myję, nakładam odżywkę, suszę i zabezpieczam końce. Niby nic skomplikowanego, ale przez chwilę zużywałam resztki innych produktów i bywało, że włosy wyglądały gorzej po myciu niż przed. Nie cierpię jak po suszeniu okazuje się, że na nasada na czubku głowy jest tłusta i oblepiona, mimo, że naprawdę bardzo się staram, żeby porządnie ją wypłukać. Z tym szamponem nigdy taka sytuacja mi się nie przytrafiła i za każdym razem mam pewność, że włosy będą dobrze umyte, lekkie, ale nieprzesuszone. Nie wiem jak inne linie, bo ta codzienna działa idealnie i nie widzę potrzeby, aby eksperymentować.

Zmieniam za to odżywkę i teraz wybrałam tę dedykowaną włosom suchym i również jestem zadowolona. Ma w składzie olej kokosowy, który sam w sobie się u mnie sprawdza, do tego olej ze słodkich migdałów, ekstrakt z owsa i masło z illipe plus tylko kilka dodatków i faktycznie włosy są miękkie i nawilżone, a wiem co mówię, bo suche końcówki są moją zmorą. Nie farbuję, nie stylizuję, regularnie obcinam, a przy nieodpowiednich produktach siano na głowie murowane.

W końcu skusiłam się również na kryształki, które nakładam na sam koniec – wystarczy pompka roztarta w dłoniach i mam zdrowe, dociążone włosy bez puchu. Nie wiem jak to się dzieje, że przy tak krótkim i naturalnym składzie, efekt jest tak wspaniały, ale żałuję, że tak późno po nie sięgnęłam. Serum pięknie pachnie, nie zostawia tłustego filmu, a opakowanie ma aż 100ml, więc starczy na długo. Czuję się trochę jak akwizytor z Mango, wymieniając te wszystkie zalety, ale Insight ma we mnie dożywotnią klientkę i polecam tę markę z czystym sumieniem. Proszę mnie nie wodzić na pokuszenie! ;)

 

 

Marta mówiła, że włos, który rośnie, zbiera myśli człowieka. Kumuluje je w sobie w postaci bliżej nie określonych cząsteczek. Jeżeli więc chce się o czymś zapomnieć, zmienić, zacząć od początku, trzeba obciąć włosy i zakopać w ziemi.

Olga Tokarczuk

Dom dzienny, dom nocny

 
 
 

3 komentarze

  • kasi

    po ten szampon sięgnęłam po przeczytaniu Twojej recenzji i będę Ci za to dozgonnie wdzięczna :)

    mam bardzo cienkie włosy, niefarbowane, coś w stylu baby hair :) marka sprawdza się u mnie idealnie.

    znajome osoby o innej niż moja strukturze włosa też zachwalają.

    w wawie są w niektórych sklepach od ręki (głównie profesjonalnych).

    aktualnie testuję szampon LOSS CONTROL. włosy są ok, jednak trzeba uważać na oczy – szczypie brrrr….

    tak na marginesie…. szkoda że nie ma sklepu…. nowe kiecki by się na wiosnę przydały w mojej szafie:)

    • Soie

      Właśnie ostatnio widziałam ich produkty w programie o fryzjerach, Maciek Maniewski polecał, więc tak pomyślałam, że w salonach i wyspecjalizowanych sklepach pewnie są :) Cieszę się, że jesteś zadowolona! Jak nie kombinuję i używam tylko Insight, to po każdym umyciu mam good hair day, tyle wygrać. Dziewczyny jeszcze polecały szampon w kostce z 4 szpaków i to jedyna rzecz, którą sprawdzę, bo fakt, że nie ma plastiku jest na plus, ale w butlach nic lepszego nie znajdę.
      Ruszaj na łowy do lupeksów, tam na pewno znajdziesz cuda :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.