Nice things / spring

Pada, a w weekend ma być piękne słońce – oznacza to tyle, że za chwilę wszystko się zazieleni i w końcu stanie się prawdziwa wiosna. Należałoby dopasować się do natury, zadbać o siebie, odświeżyć dom i przygotować garderobę. Poczyniłam w tym celu pierwsze kroki, co widać na poniższym obrazku.

Plakat Kwiaty –  cały czas zmieniam trochę otoczenie i znalazłam dla niego miejsce w jadalni. Sprawi, że przez cały rok będę miała w domu wiosnę. Kto z Warszawy niech rezerwuje czas, bo w sobotę kolejna edycja Święta Kwiatów na Mysiej.

Tuż obok zawiśnie jeden z moich wianków, idealnie się komponują. Na pewno skorzystam też z sezonowych dobrodziejstw i włożę świeże pąki do wazonu, ale niestety mają bardzo krótką datę przydatności i nie jestem w stanie zapewnić sobie codziennych dostaw tulipanów.

Po kwiaty i warzywa będę chodziła na pobliskie targowisko z jutowym koszykiem, chociaż nie wiem czy nie będzie mi go szkoda na przenoszenie ziemniaków, więc na wszelki wypadek włożę do środka szmacianą torbę.

W kwietniu, poza świętami, mamy rodzinną uroczystość, więc powoli zastanawiam się co mogłabym założyć. Biała bluzka od A2 z duecie z czarnymi spodniami, wydaje się być stosowna, a ja nie będę czuła się zbyt wystrojona.

Wcześniej jednak trzeba zadbać o cerę, bo poszarzała po zimie nie dodaje uroku. Dwa razy w tygodniu nakładam na noc grubą warstwę ziołowego kremu Weleda, ale muszę zaopatrzyć się jeszcze w maski w płachcie. Dotychczas używałam tylko tych od Mishaa, więc będę wdzięczna za polecenia Waszych faworytów :)