Kosmetyczka / Norel Dr.Wilsz

Niewątpliwie na stan mojej skóry wpłynęła dieta i dzięki odstawieniu produktów odzwierzęcych mam z nią coraz mniej problemów. Jednak bez odpowiedniej pielęgnacji nie byłoby to możliwe i tylko połączenie obu rzeczy daje satysfakcjonujący rezultat. Dziś chciałam Wam przedstawić dwa produkty do oczyszczania, które spisują się bez zarzutów i mam nadzieję, że w końcu uporałam się z wypryskami raz na zawsze. Oczywiście nie jest idealnie, czasem pojawi się jakiś niewielki zaskórnik, ale aktualnie niezależnie od zmian hormonalnych nie mam problemu z większym zapychaniem porów, które było moją największą zmorą.

Mark chyba nie jest zbyt popularna, przynajmniej ja jej nie znałam, a uważam, że warto się zapoznać, bo mają serię do różnych rodzajów cery, a opinie, choć niewiele, to same pozytywne. Ceny niewygórowane, składy może nie perfekcyjne, ale dobre i dość krótkie.

Od ok. 3 miesięcy stosuję:

  • peeling enzymatyczny – nakłada się go na twarz jak maseczkę i po upływie 10 minut zmywa wodą. Żadnego tarcia i podrażniana, ale dzięki zawartości enzymów złuszczających z ananasa i papai martwy naskórek znika, a cera jest wygładzona. Używam 2 razy w tygodniu, a w tubce nadal sporo produktu, więc jest bardzo wydajny i wątpię, żeby się skończył przed upływem zalecanych 6 miesięcy. Nadaje się do każdego rodzaju cery, nawet wrażliwcom powinien się spodobać.
  • tonik antybakteryjny – brałam w ciemno, bo nie ma o nim żadnej wzmianki, a należy mu się uznanie. Srebro koloidalne i kwas azelainowy plus wyciągi roślinne z kory wierzby, lukrecji, nagietka i fiołka. Stosuję go w po umyciu twarzy albo przecierając wacikiem albo wklepując w twarz. Obawiałam się, że może wysuszyć skórę, ale nawet jak nie nałożę kremu, to problem się nie pojawia. Bardzo fajny.

Regularne złuszczanie i tonizacja to ważny element pielęgnacji, a często o nim zapominamy skupiając się tylko na zmyciu makijażu i wklepaniu kremu. Zaprawdę powiadam Wam, warto! :)