Edward Handcrafted

Bardzo doceniam rodzime rzemiosło. Rzeczy, za którymi stoi człowiek, z historią i wieloletnią tradycją, mają dodatkową niematerialną wartość. Dlatego, gdy tylko spróbowałam szczotkowania ciała, wiedziałam, że prędzej czy później wymienię tanią szczotkę na Edwarda. Może to snobizm, ale uważam, że o ile zna się umiar, to trzeba sobie na niego czasem pozwalać i dbać o jakość używanych przedmiotów. Pochodzi z zakładu, który istnieje od 1952r. i obecnie już trzecie pokolenie rodziny Barylińskich odpowiada za pracownię. Piękna sprawa. Szczotki można kupić stacjonarnie w Warszawie i przez internet – teraz czas na wymianę tych do włosów :) Dlaczego kupię je tam, a nie w drogerii? Ponieważ moim obowiązkiem jest wspieranie polskich marek i jeżeli wszyscy będziemy o tym pamiętali, takie pracownie będą mogły przetrwać kolejne 65 lat i nie zasypie nas fala badziewia od firm, które wyzyskują pracowników.

Ja zdecydowałam się, a właściwie zażyczyłam sobie, bo to prezent urodzinowy, efekt współpracy szczotkarni z marką należącą do Zwykłego Życia, które pewnie kojarzycie jako magazyn o tym samym tytule. Edek jest bardziej szorstki w obyciu niż jego poprzedniczka, ale absolutnie nie brutalny. Delikatne mizianie jest dobre przed snem, a tu chodzi o pobudzenie krążenia i dodanie skórze energii, więc lekkie zaczerwienienie nie jest powodem do niepokoju. W bukową podstawę nawleczone jest naturalne włosie, a całość wieńczy skórzana rączka – dla mnie za szeroka, ale szczotka dobrze leży w dłoni i nie jest to duża wada. Tradycyjne rzemiosło gwarantuje, że wystarczy na lata.

Po co właściwie szczotkować ciało? Korzyści jest kilka i część z Was na pewno zacznie to robić, jak Wam powiem, że to dobry sposób na pozbycie się cellulitu. W połączeniu z rozsądną dietą i ćwiczeniami można osiągnąć rewelacyjny efekt – ja już widzę różnicę w jędrności pupy, a ćwiczę tylko w poniedziałki i nie stronię od cukru. Wystarczy 5 minut każdego dnia! Ten rytuał jest również w stanie zastąpić peeling, ponieważ usuwa martwy naskórek i poleruje ciało. Podczas prysznica używam obecnie mydła kastylijskiego wg receptury Cleo i nie muszę codziennie używać balsamów, aby uniknąć suchości skóry. Poza tym to bardzo przyjemne, taka chwila sam na sam w trosce o siebie. Bardzo lubię po całym dniu, a jestem dość zmęczona fizycznie nosząc 10 kilowego chłopca, rozluźnić w ten sposób ciało i zrelaksować przed położeniem do łóżka. Rano natomiast warto wykonywać krótsze ruchy, aby dodać sobie energii. Dla mnie ten rytuał ma same plusy i serdecznie Was zachęcam do małego tête-à-tête z Edwardem, za taki romans nasi partnerzy mogą być nawet wdzięczni ;)