DIY,  KOSMETYCZKA

Domowe kosmetyki / peeling cukrowy

Zgodnie z obietnicą będę ujawniać składy kosmetyków, które w ostatnim czasie przygotowywałam. Zawsze wydawało mi się to szalenie skomplikowane i wolałam kupić gotowy produkt, który ktoś dokładnie przemyślał i przetestował, jednak jak się okazuje większość preparatów wypełniona jest chemią, która działa gorzej niż najprostszy domowy specyfik. Zainteresowałam się trochę tematem (trochę, bo jeszcze wiele przede mną i uprzedzam, że żaden ze mnie specjalista) i postanowiłam spróbować swoich sił. Zamówiłam surowce, przeczesałam internet i przemyślałam czego mi potrzeba. Mamy teraz całkiem sporo rodzimych firm, które zajmują się produkcją naturalnych kosmetyków – Ministerstwo Dobrego Mydła, Jan Barbra, Iossi, Hagi, Sylveco (jak znacie inne, to koniecznie dajcie znać w komentarzu!) i nie ukrywam, że były one dla mnie największą inspiracją przy tworzeniu własnych mikstur. Na podstawie ogólnie dostępnych informacji o użytych składnikach, dopasowałam kombinacje pod siebie i posiadane zapasy. Sam proces mieszania ma w sobie coś magicznego, a jak jeszcze uda się stworzyć zadowalający efekt końcowy, to satysfakcja jest ogromna i bardzo Wam polecam takie hobby w nowym roku. W ostatecznym rozrachunku będzie to korzystne dla Waszej skóry, ale także dla portfela. Na początku na pewno wydatek jest spory, ale poszczególne składniki można wykorzystać też do innych kosmetyków (podam Wam jeszcze przepis na krem do ciała, krem dla dzieci, balsam do ust i olejek do brody).

Peeling śliwkowy z MDM bardzo mnie kusił i postanowiłam stworzyć coś podobnego, na ile nie wiem, bo nie zamawiałam go od dziewczyn. Ja jestem z niego zadowolona – złuszcza martwy naskórek, skóra jest po nim nawilżona i pięknie pachnie, marcepanem i pomarańczami.

img_5734

Podane proporcje wystarczą na napełnienie 250ml słoiczka, jeżeli czegoś nie macie, też nie będzie tragedii – można użyć dowolnych olejków czy pominąć korund albo zmienić proporcje.

  • cukier trzcinowy to baza naszego peelingu – odmierzamy go słoiczkiem, bo reszta składników nie zwiększy zbytnio objętości i przesypujemy do naczynia
  • łyżka korundu –  uznałam, że produkt stosowany do mikrodermabrazji w postaci drobniutkich kryształków będzie idealnym dodatkiem do cukru – dokładne złuszczenie gwarantowane
  • 60 kropli oleju śliwkowego – błyskawicznie się wchłania, nawilża i pięknie pachnie, można go z powodzeniem stosować pod makijaż
  • 20 kropli oleju migdałowego – zmiękcza i wygładza skórę, bogaty w odżywcze witaminy
  • 20 kropli oleju z pestek winogron – zawiera kwasy tłuszczowe odbudowujące barierę lipidową, ma działanie antyseptyczne

Mieszamy wszystkie składniki i przygotowujemy garnek z wodą, w którym roztopimy resztę.

  • łyżka masła shea – cudownie nawilża i łagodzi podrażnienia, ma stałą formę, więc po zastygnięciu trochę „ściągnie” nasz peeling
  • łyżka oleju kokosowego – chyba najbardziej uniwersalny z popularnych olejów, zwrócicie uwagę czy kupujecie nierafinowany, bo nie dość, że ma lepsze właściwości, to warto dla samego zapachu kokosa.
  • 15 płatków wosku pszczelego – natłuszcza i zapewnia lepkość produktów

Twarde surowce wkładamy do słoiczka i wstawiamy do gotującej się wody. Po rozpuszczeniu czekamy chwilę aż przestygną (nie za długo, bo wosk zastyga błyskawicznie i będzie trzeba roztapiać od nowa ;)) i dodajemy do mieszanki z cukrem. Do równego rachunku wtłoczyłam jeszcze kilka kropli gliceryny i witaminy E, która jest naturalnym konserwantem oraz olejku eterycznego z pomarańczy, bo świetnie komponuje się z zapachem oleju śliwkowego i kokosa. Mieszamy, przekładamy do słoiczka i zabieramy na wieczorny relaks do łazienki.

img_5718

12 komentarzy

  • Agata

    Gratuluję wykonania. Świetny pomysł :). Przepis wykorzystam :D. Faktycznie, największą frajdą jest mieszanie składników, można się poczuć jak prawdziwy chemik ;). W ramach prezentu zrobiłam maść na przeziębienie – naturalną oczywiście ;). Można ją stosować u dzieci ;). Kosmetyki botaniki naturalne znajdziesz jeszcze tu: Alchemia Lasu.
    • Soie

      Ależ mnie zainteresowałaś tą maścią na przeziębienie – możesz zdradzić co to za receptura? Alechemia Lasu cudo, szkoda tylko, że nie da się normalnie złożyć zamówienia. Za to mają szczegółowe opisy produktów, które na pewno przestudiuję :D
  • Agata

    Rozgrzewająca maść na przeziębienie: 40 ml oliwy z oliwek, 10 g wosku pszczelego, 5 kropli olejku lawendowego, 5 kropli olejku sosnowego. Wosk pszczeli rozpuścić w oliwie (w kąpieli wodnej); jeżeli maść jest za miękka, trzeba dodać więcej wosku, i odwrotnie, jak za twarda, to więcej oliwy. Z doświadczenia dodawałam więcej wosku. Następnie dodajesz olejki i przekładasz (przelewasz) maść do małych pojemniczków. Szybko zastyga, więc przed przełożeniem można ją podgrzać. Maść można przechowywać kilka miesięcy albo lat ;). Proste wykonanie i naprawdę rozgrzewa i pomaga :)
    • Soie

      Bardzo Ci dziekuję! Oczywiście mam pół półki w lodówce z olejkami, ale tych akurat nie. Zamówię i koniecznie zrobię, bo cała rodzina z katarem.
  • Marta

    A ja mam pytanie. Czy te najmniejsze opakowania wystarczają do wykonania kosmetyku? Czy lepiej kupić większą objętość? Jeśli tak to na ile wystarcza takie 50 ml olejku?
    • Soie

      Tak, na spokojnie :) Mam 30ml oleju śliwkowego, a robiłam z niego 5 peelingów, dodałam do kremu i serum i jeszcze mam 1/4 butelki, dlatego pisałam, że w ostatecznym rozrachunku cenowo nie jest źle. Jak masz w planach większą ilość/objętość, to najekonomiczniej jako oleju bazowego użyć oliwy z oliwek albo oleju kokosowego, które kupisz w markecie, a te droższe zastosować jako dodatek. Będzie i tak dużo lepiej niż w przeciętnym drogeryjnym kosmetyku, bo tam masz wodę, potem chemię, a na końcu olejki i to co wartościowe :)
      • Marta

        O, to świetnie! Mam zamiar zrobić teściowej na kolejne urodziny, a mam już w tradycji robić dla niej coś własnoręcznie. Dziękuję za odpowiedź!
        Swoją drogą, jak już się odważyłam, napisać, a jestem tu już trochę (jakieś 8 miesięcy?), to muszę Ci serdecznie pogratulować! Jesteś niesamowicie prawdziwa i naturalna i masz bardzo rozsądne podejście do życia. Jednocześnie Twój sposób pisania jest na tyle fajny, że od razu potrafisz sobie zaskarbić czytelnika, bo jesteś po prostu sobą. Czytając Twoje posty widać, że jesteś równą babką. I tak trzymaj, to jest naprawdę wyjątkowe. Szacun też za podejście do mody, bo Twoje połączenia są odważne i nietypowe – ale TWOJE! Dla mnie trochę za bardzo w stylu hi-fashion (w dobrym tego słowa znaczeniu, bo pewnie nie takie są Twoje założenia). I cudowne jest to, że kupując rzeczy za kilka złotych wyglądasz w nich naprawdę świetnie (jak dobrze, że są te lumpeksy!). Może z ust dziewiętnastolatki nie brzmi to jak komplement, ale zawsze chyba miło wiedzieć. Pozdrawiam i składam najlepsze życzenia noworoczne!
        • Soie

          Mama dziś sobie zrobiła spa i chwaliła, a jest to kosmetykowy freak, więc teściowa nie powinna być rozczarowana :) Kurcze, właśnie super, że tak młoda osoba tak miło o mnie myśli, bo jednak popularne osoby znacznie odbiegają od mojego stylu i nie wstrzelam się w kanon. Nie stać mnie na high fashion :D Śledzę co w modzie piszczy i siłą rzeczy przenoszę w miarę możliwości i upodobań na siebie, ale zawsze po mojemu, nie pod publikę, fajnie, że widać :)
          Bardzo dziękuję, że napisałaś, oby nowy rok był pełen pozytywnych słów, miłych osób i wzajemnego szacunku! :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.