INSPIRACJE,  MODA

Moda polska

Temat polskiej mody chodził mi po głowie już od czasu wpisu o stylu skandynawskim (klik). Pisałyście, że przecież nie jest tak źle, że Polki wcale nie ubierają się gorzej niż przedstawicielki innych nacji. Generalnie jednak nikt nie mógł opisać polskiego stylu i wydobyć z niego esencji. Głośna okładka Vogue tę myśl odświeżyła, więc postanowiłam ponownie trochę pogrzebać i znaleźć w przeszłości takie elementy, które mogły by mnie teraz inspirować. Na pewno nie są to laski wygięte przy samochodzie, nie jest to bylejakość (naturalność ≠ niechlujność), ani tania sensacja.

Generalnie jest mocny trend na postsowiecką modę, która na początku wprowadziła trochę powietrza na eleganckie salony, ale przeginanie w żadną stronę nie jest okej i gdy lumpiarskie ciuchy zaczęto sprzedawać za grube bańki przestało mi się to podobać. Uważam, że to chwilowa moda i promowanie zestawów po wujku Staśku, który wykończył się pod monopolem nigdy nie będzie high fashion i nie ma się czym jarać. Nie wiem jak jest w Warszawie, ale ja wychodząc na ulicę bywam przerażona biedą i wszechobecną tandetą. Absolutnie nie chodzi mi o epatowanie markami itd., ale outfit Żanety, której rodzice nie przekazali jak wyglądać z klasą, nie jest czymś, co warto promować jako godne naśladowania. A z klasą można wyglądać nawet w dresie i nie potrzeba do tego żorżetowej sukienki. Dlatego nie chcę tego oglądać na wybiegach ani modowych magazynach, tak samo jak nie chcę oglądać bezwartościowych osób jako idoli. Smutno mi, bo zachłannością doprowadziliśmy do gigantycznych niesprawiedliwości, a najbogatsi jeszcze chcą na tym zarobić. Ludzka cecha – patrzeć i komentować, gdy coś nas obrzydza.

Wracając jednak do tematu, bo nie uważam, żeby kwintesencją polskości była szarobura wulgarność, poszperałam i choć nadal nie mogę wyodrębnić pierwiastków naszego stylu, to znalazłam za to kilka punktów, które mogłyby wrócić do ogólnego obiegu:

  • ubrania były dobrej jakości, było ich mało i siłą rzeczy należało dbać o posiadane rzeczy. Nie tak jak teraz, że siadasz sobie w fotelu i wypełniasz koszyk szajsem. Trzeba było wystać, uszyć, przerobić. Jak się zniszczyło, naprawić. Nie twierdzę, że noszono same kaszmiry, ale mam poliestrowe koszule od babci. Nie rozchodzą się na szwach i wyglądają dobrze mimo upływu lat.

dziennikwschodni.pl
  • widziałyście na starych fotografiach roznegliżowane kobiety? Świecenie golizną nigdy nie będzie w dobrym tonie, ale teraz nie robi na nikim większego wrażenia. Dosłowność z reguły nie jest zaletą i nie wyobrażam sobie, żeby w latach 60tych było przyzwolenie na mocny makijaż połączony z wypiętą dupą w obcisłej mini. Nawet jak zakładano krótką spódnicę, to reszta była stonowana i w stylizacjach zachowana była harmonia.

  • strojem podkreślano osobowość, nie odwrotnie. Teraz każdy niby taki oryginalny i unikatowy, a nawet przeglądając instagram użytkowników można podzielić na kilka grup, a przy dłuższej obserwacji można wyodrębnić zmiany stylu w zależności od tego co się klika. Klon klona klonem pogania i choć oczywiście nie da się tego uniknąć, to bycie chorągiewką w rękach tendencji, to fala przed którą powinniśmy uciekać.

wyborcza.pl

  • schludność, to samo się nasuwa przeglądając stare fotografię. Dbałość o detale, staranność w dobieraniu stroju. Choć czasem było za bardzo, może trochę przaśne i pretensjonalnie, to nie można nikomu zarzucić, że się nie starał. Buty były wypastowane, ubrania odprasowane, w szlufkach pasek, fryzura na lakier. Chociaż nie jestem fanką „strojenia się”, to czasem mogłoby nam się bardziej chcieć.

fototeka.fn.org.pl / warszawa.gazeta.pl

Jestem ciekawa czym uzupełnicie moją listę, ale czy nie wolałybyście, żeby nostalgia szła w tym kierunku zamiast białych kozaczków i wyświechtanych symboli?

fot. PAP

EDIT: Serdecznie przepraszam wszystkich Stanisławów i Żanety – imiona zostały użyte jako metafora w kontekście bazarowego stylu i absolutnie nie miały na celu obrażenia osób o tym imieniu. Przykro mi, że nie wszyscy to zrozumieli.

53 komentarze

  • Nadzieja

    Madziu, bardzo się rozwinęłaś pod względem warsztatu dziennikarskiego!
    Ten tekst mógłby spokojnie ukazać się w porządnej gazecie modowej – paradoksalnie, np. w Vogue.
    I to bez większych interwencji korektorskich.
    Wiem co mówię!

    Jak czasem patrzę na ogromne kariery blogerskie, rozwijające się zupełnie nieproporcjonalnie do oferowanej osobowości i talentu to naprawdę wątpię w świat. To samo uczucie zwątpienia przychodzi gdy przeglądam Twojego bloga – powinnaś już dawno przejść do blogowej topki.

    Ściski z Warszawy (w której też nie aprobujemy mody na biedę).

    • Soie

      Bardzo dziękuję! Szczególnie, że uwielbiałam Twoje teksty i się pytam gdzie jest ta książka? ;) Staram się robić, co lubię, nawet jak nie jest to szeroko doceniane, może tak ma być. Jakbym zaczęła się porównywać, to mogłabym mieć niezłego doła. Ściskam :*
  • Magda

    Tak, jak napisałaś – na pewno rzeczy były lepiej wykonane, z większą dbałością i były dużo trwalsze (ale też bardziej się je szanowało i lepiej dbało o nie). Ale z drugiej strony, nasi rodzice często nie mieli wyboru i po prostu nosili to, co było, co akurat zostało im „rzucone”. Babcia kupiła mamie o dwa rozmiary za duże buty, bo innych zwyczajnie nie dostała, a przecież mama w czymś chodzić musiała, więc napchały waty i chodziła. Do tej pory się z tego śmieją. A buty idealnie się przydały, jak mamie spadł na stopę taboret i palce jej tak spuchły, że po wyciągnięciu watki jedynymi butami, w których mogła chodzić były właśnie te o dwa rozmiary za duże xD teraz na pewno jest dużo tandety i „szmat”, ale mamy przynajmniej wybór i każdy ma szansę znaleźć coś, co mu się podoba (i jest w jego rozmiarze!) – myślę, że warto to docenić :)
    • Soie

      Pewnie, pisałam tylko o tym co było fajne, bo nie generalnie nie zachwycam się „polskim stylem” i chciałam wyciągnąć pozytywy. Paradoksalnie mamy gigantyczny wręcz wybór porównując do tego, co miały nasze mamy, a i tak bardzo często wybieramy badziewie. Doceniam, mi się dobrze żyje i oby tak zostało :)
      • Magda

        Oj, tak, z tym badziewiem masz rację. Czasem cena jest tak zachęcająca, że kupujemy rzeczy, które jednak nie do końca nam pasują. Sama miałam kiedyś z tym duży problem – szczególnie na wyprzedażach i w lumpeksach. I później miałam pełną szafę, ale „nie miałam się w co ubrać”. Teraz staram się kupować rozsądniej i mniej pod wpływem impulsu, ale wiadomo, czasem jest baaardzo ciężko i zdarzają mi się jeszcze wpadki ;D
  • Wiedza

    Gdybyś poszperała trochę w historii, historii mody również, miałabyś więcej do powiedzenia w temacie mody i to rodzimej. A tak to wyszło na to,że piszesz o czymś, o czym najmniejszego pojęcia nie masz, wiedza z internetu, rzetelność na sporym minusie. Jakie masz wykształcenie, z ciekawości pytam?
    • Soie

      Nie rozumiem. Napisałam jak czułam, nie mniej, nie więcej, a że nigdy nie będę miała pełnej wiedzy na żaden temat, to według Twojego myślenia powinnam w ogóle nie pisać. Jeśli masz coś ciekawego do przekazania, to możesz uzupełnić mój wpis, wszyscy się czegoś dowiemy.
      Imiona rodziców też podać?
      • Domi

        A kim jesteś by tak oceniać negatywnie kogoś, kto opisał swoje refleksje, a nie rozprawę naukową? A co do rzetelności, to czytając tzw. profesjonalne magazyny o modzie (Elle np.) wiele razy natknęłam się na błędy merytoryczne, jak również stylistyczny bełkot. A w redakcjach jeszcze im hojnie płacą!
    • Wiedza

      Sama dla siebie poczytaj, zanim zaczniesz przytykać „Żanetom” i „Staszkom” i pisać, że nie ma czegoś takiego jak polski styl/polska moda. Weź w rękę pierwszy numer Vogue Pl, interesujesz się modą, więc pewnie ten magazyn będzie dla Ciebie ciekawy, a chociażby tam znajdziesz kilka źródeł, przypisów – i poczytaj bo warto ;) dla samorozwoju. Pozdrawiam!
      • Soie

        Haha, to o brak zachwytu nad Vogue chodzi i śmieszną okładkę. Dziękuję, ale nie jest to dla mnie wyrocznia, śledzę na bieżąco zagraniczne edycje, naszej kibicuje, z ciekawości kupię. Niestety zupełnie nie zrozumiałaś mojego wpisu, na świecie lansowana jest moda na ubrania, które u nas noszone są w wyniku biedy i niewiedzy, o tym był ten akapit. Nasz styl zmieniał się i zmienia do teraz i tak, nie ma obecnie czegoś takiego jak polski styl ogólnie. To jest blog i wpisy są subiektywne, a nie informacyjne, chyba o tym zapomniałaś zanim zaczęłaś się ciskać.
        • k.o.

          Ktoś wyżej pisał, że powinnaś przejść do blogowej topki. Niestety – kiepski styl, potoczny język, gigantyczne uproszczenia, brak znajomości socjologii przy równoczesnym sileniu się na publicystykę i agresja w komentarzach nie pomogą ci w tym, ekhm, przejściu. Olivia Kijo i Laura z Horkruks też nie są gigantami pióra, postawiły na dobre zdjęcia, oryginalne zestawienia i dobrze na tym wyszły – może to jakieś wyjście dla ciebie.
      • Soie

        Wisisz mi 16,90, bo kupiłam i jeśli chcesz, abym tam szukała wiedzy o modzie to pozwól przemilczę. Jest tylko wywiad z Barbarą Hoff, ale podobne treści czytałam już w necie :/
    • Wiedza

      chodziło mi tylko i wyłącznie, abyś znalazła tam źródła, bo chyba wiesz co to jest źródło, przypis,hm ?:) a wiem,że ten numer będzie w tematykę historyczną wyposażony, jak chcesz mogę Ci bibliografię przesłać :):):):)
    • Wiedza

      Nie ciskam się, za to Ty brzydko odpisujesz. Porywasz się na tekst, który wychodzi więcej niż słabo, obrażasz Staszków i Żanety (rozumiem,że pozwalasz sobie na to, bo taka wspaniała jesteś) – gdzie Twoje maniery? Mam Ciebie przepraszać za niewiedzę i butę, którą prezentujesz?
      • Soie

        NIE ZROZUMIAŁAŚ KONTEKSTU i bez sensu dyskusja. Te imiona to taka metafora, rety, coście się uczepiły. Nikogo nie obrażam, przeciwnie, jest mi przykro, że jesteśmy biedni i ubieramy się w byle jakie ciuchy. Za to Ty masz jakiś problem ze mną i traktujesz mnie z wyższością, ale na to już nic na to nie poradzę. I wiesz co, ja przepraszam, jeśli sprawi Ci to przyjemność.
  • Kasia

    Mój tata podszywał nogawki jeansow (jak cudem udało się je zdobyć!) zamkiem. Takim zwyczajnym np do kurtki, rozdzielonym. Spodnie służyły wtedy dłużej. Inna sprawa, ze jeans był takiej jakości, ze starczał na lata….
    Tata mial tez 2 bluzy Hofland. Chodził w nich od kiedy pamietam. Ja je wykończyłam . Bluz w lepszym gatunku nigdy nie znalazłam…!
    Tak samo z rzeczami mamy. Takich koszulek bawełnianych dziś nie ma.. A w spódnicach mojej mamy biegało pół naszej miejscowości.

    To co wynioslam z domu z tamtych czasów (mam 37 lat), to umiejetność szycia na maszynie. Bardzo sobie to cenie. Rodzice umieli szyć. Prawie wszystko się przeszywało – personalizowalo , widziało potencjał rzeczy i ceniło..

    • Soie

      Od razu zwróciłam uwagę na te bluzy – proste bawełniane z logo, sama bym nosiła, ale teraz kosztowałaby miliony ;) Świetna sprawa, jak się umie samemu coś przerobić czy uszyć, kiedyś próbowałam, ale zabrakło mi cierpliwości. Maszyna za to ciągle jest, więc jest nadzieja, że jak chłopaki podrosną i będzie więcej czasu, to się nauczę chociaż podstaw.
  • E

    Ten wpis to nie jest kompendium wiedzy o polskiej modzie, ale przecież nie o to tu chodziło. Zwraca uwagę na pewne cechy charakterystyczne, które można odnaleźć w sposobie ubierania się Polaków sprzed lat. Bardzo przyjemnie się go czytało, a ja chętnie bym się ubrała tak jak pani na ostatnim zdjęciu (ta w spodniach :) )
    • Soie

      Dokładnie, zupełnie nie miałam na celu zagłębiania się w meandry historii. Są publikacje, są mądrzejsi. Generalnie miał być pozytywny z refleksją, że może warto iść w tę stronę i czerpać z czasów, gdzie moda coś znaczyła. Dlaczego mamy kojarzyć się z bazarem. Ostatnie zdjęcie ma moc, a Małgorzata Niemen jest na nim przepiękna.
    • Domi

      Tak, Małgorzata Niemen wygląda pięknie na tym zdjęciu, ale on jest kobietą z klasą, w tym prostym zestawie (chyba z Mody Polskiej- czyżby Antkowiak?) wyglądała cudnie.
        • Domi

          tak, w tamtym czasie tylko te dwie możliwości- albo Hoffland albo Moda Polska:) jak przez mgłę, ale pamiętam salon Mody polskiej w moim mieście i jak tam czasem wchodziłam z moją Mamą, czuło się powiew Paryża:)
  • Monika

    To będzie mój pierwszy komentarz na tym blogu. Śledzę go od kilku miesięcy, od momentu, gdy poleciła mi go koleżanka. Zachwyciłam się treścią, stylem, Twoją osobowością, kreatywnością i tym, że jesteś po prostu równą babką! Jest to jedyny blog, który czytam od deski do deski i który przeczytałam cały, od początku.
    A co spowodowało, że dopiero teraz się odzywam? Jestem zbulwersowana komentarzami osób pod pseudonimami „Wiedza” i „k.o.”. O co Wam właściwie chodzi? Wasze komentarze nie mają żadnej wartości merytorycznej. Od razu widać, że jedynym Waszym celem jest podbudowanie własnego ego cudzym kosztem. To typowy polski anonimowy hejt, któremu stanowczo mówię NIE! Każdy, kto czyta bloga Magdy jest jej gościem. Ona odsłania przed nami swoje poglądy i przemyślenia. Skoro jesteś tutaj gościem to się zachowuj. Nie musisz się z nią zgadzać, może Ci się nie podobać, co napisała, ale w takim wypadku zatrzymaj to dla siebie i opuść to miejsce. Nie wypada krytykować gospodarza przy innych gościach, tym bardziej, gdy ta krytyka jest wyssana z palca. I co to za pytania o wykształcenie? Ja się pytam co za buraki z Was?
    • Soie

      Czyli dziewczyny przydały się do czegoś dobrego i mam możliwość Cię poznać – cześć! Bardzo dziękuję za dobre słowo :* Generalnie staram się doradzić, zainspirować, skłonić do przemyśleń i to nawet nie tak, że nie można wyrazić odmiennej opinii, ale byłoby super, żebym ja też mogła z niej coś wynieść, a nie tylko się wkurzyć. Tutaj to ewidentnie szukanie okazji, aby się do mnie przyczepić i pokazać, że wcale nie jestem taka fajna.
      • Wiedza

        Buraki? Może któryś z czytelników/czytelniczek nosi imię Żaneta/Staszek i jak to nazwałaś metafora… może być dla nich zwyczajnie przykra, to może zaczniemy uzywać „powiatowa lub gminna Magda”, bo jesteś z mikro miasteczka, będzie Ci miło?
        Nie ma to jak okopać się w swojej racji i obrazić, bo się komuś „artykuł” nie spodobał, zamiast się porządnie przygotować do opisywania tematu – kropka. Nikt Ciebie nie obraża, nie rzuca inwektywami, raczej wskazuje na braki, powinnas wyciaganc z tego lekcje, ale teraz mamy pokolenie, ktore chce byc oklaskiwane i głaskane po głowach… a później czytamy takie „merytoryczne” kulfony…bo przecież zwrócenie uwagi to zamach na integralność…
        • Soie

          Rany kobieto, co to bredzisz. Nie jestem po to, aby spełniać Twoje oczekiwania, kropka. Twoje komentarze nie wnoszą NIC merytorycznego do tematu, więc następny nie zostanie opublikowany, chyba, że w końcu popiszesz się wiedzą, a i tak jestem bardzo cierpliwa.
          • Mediator

            Tekst jest bardzo lekki i z pewnością nie miał na celu nauczenia czegoś czytelniczek, a – tak jak wspomniała Soie – skłonienia do refleksji. Bardzo ciekawy jest tutaj dobór zdjęć i myślę, że to najmocniejszy punkt wpisu.

            Ale rozumiem też, co Wiedza chciała zasugerować. Gdyby tekst był poparty źródłami historycznymi, odwoływał się do wypowiedzi autorytetów – znawców mody czy historii – lub przedstawiono by ciekawy, mało znany fakt z tamtego okresu, to tekst dużo by zyskał pod względem merytorycznym. Byłby to bardziej publicystyczny tekst, teraz przypomina nieco kartkę wyrwaną z pamiętnika.

            Wiedza nie powiedziała tego w żaden obraźliwy sposób, Soie zareagowałaś zbyt emocjonalnie. Może warto spojrzeć na tę opinię z dystansu?:)

            *Wiedza, jest pełno innych miejsc, w których znajdziesz teksty odpowiadające Twoim potrzebom. Chyba nie ma co się kłócić na blogu modowym:)))

            • Soie

              Tylko to właśnie jest kartka z pamiętnika, taki jest cały ten blog. Moim zdaniem to jego zaleta i nie zamierzam z tego kierunku rezygnować, bo jeśli ktoś ma ochotę na fakty czy poprawność, to nikogo na siłę nie trzymam, ale będąc tu każdy możne mieć pewność, że jestem szczera, a wszystkie moje polecenia są sprawdzone. Mogłam ten tekst rozbudować, zmienić język, dodać daty, ale nie chciałam tego robić i proszę to uszanować. Dobrze, bo patrzysz na to z dystansu, którego mi może mi brakować, nie przeczę, ale sugerowanie, że nie mam wykształcenia, nie wiem co to źródło czy zarzucanie mi butności, to sorry, ale nie jest to pozbawiona personalnych przytyków opinia. Zadałam na końcu pytanie, zasugerowałam, że można rozbudować mój wpis – dlaczego prawie nikt tego nie zrobił?
          • k.o.

            Oczywiście, jesteś po to, by spełniać oczekiwania tych, którzy ci przyklaskują. „Buraki”, „ciskanie się” i „bredzenie” są merytoryczne, okładka Vogue’a jest gópia i ma wszy, bo tobie się nie podoba.

            Moda – czy podoba się, czy nie – jako dziedzina sztuki ma zawsze jakiś kontekst. Wołga na okładce, smog i Pałac Kultury bulwersują tylko jeżeli przyjmujesz ich pierwsze, dosłowne znaczenie. Nie musisz wielbić okładki ani fotografa (sama nie przepadam), ani ubranych na czarno modelek, ale jako ktoś, kto podsuwa trendy, trzyma rękę na pulsie, mogłabyś znać podstawowe odwołania – pierwsza okładka Vogue’a w danym kraju zazwyczaj próbuje oddać klimat tego kraju, BAWIĄC SIĘ STEREOTYPAMI Z KTÓRYCH, JEST ZNANY. Vogue francuski, włoski i rosyjski, który podobno oglądasz, w tym przodują. O pierwszych okładkach Anny Wintour, Franki Sozzani i Carine Roitfeld czy słynnym zdjęciu z Wołgą dla „Przyjaźni” nie ma co pisać, od wtorku już chyba każdy o tym przeczytał. O żarcie słownym, może lekko suchym (wołga w Vogue’u) czy odniesieniu do Mody Polskiej (tak, tej samej, o której wspominasz) też.
            I wiesz, nie jest tak, że do tej pory mieliśmy niesamowity place branding, szacunek i zachwyt świata i od tej okładki nagle jesteśmy międzynarodowym zadupiem Żanety, monopolem Staśka czy jak to chcesz nazywać (Vetements i Gosha Rubchinsky też nie mają takiej mocy, wizerunek buduje się latami). Teller nie wpadł do peryferyjnego kraiku, o którym nic nie wiedział, nie powiedział „zrobiłbym wam tę okładkę z Wałęsą i papieżem, trudno, niech będzie Rubik i PKiN”. Ludzie mody są jacy są, oczywiście że marketing aka sprzedaż jest królem, ale trzeba im oddać, że sprawnie poruszają się w świecie metafor, odniesień, bawią się znaczeniami.
            I jeszcze raz – nie musisz się tym zachwycać, nie musisz tego kupować. Krytykuj, marudź, obsmarowuj. Ale do cholery jasnej, blogerko pisząca o modzie i stylu, wiedz, o czym piszesz. W dobie powszechnego dostępu do internetu każdy jest specjalistą od wszystkiego – szczepionek, polityki, dyplomacji i mody. I słusznie się z tego śmiejemy, tylko może najpierw spójrzmy w lustro, poczytajmy na przykład Harel czy Joannę Bojańczyk, zamiast wszystko przyjmować tak osobiście i z zasady na to, co nie jest komplementem, naklejać etykietkę „hejt”.

            • Soie

              No w końcu coś wniosłaś! Proszę tylko zauważyć, że to nie jest tekst o okładce Vogue, nie jest nawet o postsowieckiej modzie. Akapit o niej był tylko wstępem, że jako kraj mamy do zaoferowania coś więcej niż tandetę, a bieda nie jest kwestią wyboru, a tym bardziej czymś, na czym ktoś inny ma zarabiać. Serio, dyskusja o tym już się mocno przejadła i nie ma co drążyć.
              Harel i Joanne Bojańczyk znam. W dalszym ciągu tylko nie wiem, w którym miejscu „nie wiem o czym piszę”, bo wiem i nawet poczytałam trochę przed publikacją wpisu. Tylko to jest subiektywna notatka, o tym, co mogłoby nas zainspirować w sposobie ubierania się przed laty i szkoda, że na tym się nie skupiłaś, tylko uczepiłaś wzmianki o okładce.
          • kasia

            Strasznie nie lubię zadufanych w sobie zadymiarzy bez sensu. Magda!! Proszę, nie przepuszczaj tu więcej wypocin takiej np. Wiedzy i jej podobnych zadymiar.
            Ja zaglądam tu z wielką przyjemnością, garściami czerpię inspiracje, chętnie czytam opinie autorki, bo zwyczajnie trafia w mój gust i coś istotnego wnosi w moje życie.
            Wkurzyła mnie ta „znawczyni” Wiedza… Ale rozgrzeszam ją, wybaczam jej i współczuję – to wszystko przez ogromne kompleksy i kompletny brak pomysłu na siebie…
            • Soie

              Zawsze mam nadzieję, że może jak wytłumaczę i doprecyzuje, bo wiem, że często lecę na skróty, to się dogadamy. No i nie mam monopolu na prawdę, więc lekkim zakłamaniem wydaje mi się publikowanie tylko pozytywnych komentarzy. Jednak jeśli ktoś od początku jest do mnie wrogo nastawiony, to niestety żadne tłumaczenia nie pomogą i faktycznie wyszła straszna lipa. Kilku komentarzy i tak już nie publikowałam, bo nie ma co ciągnąć. Mam nauczkę na przyszłość ;) Sorry!
  • Beata

    Bardzo ciekawy wpis :)
    Cóż jeśli chodzi o charakterystyczne cechy naszego stylu to ja ich nie widzę ubieramy się raczej poprawnie, nie mniej jednak na ulicach Warszawy widać pełno świetnie wyglądających dziewczyn i (Co uwielbiam) starszych Pań – w typie zadbanych intelektualistek, naturalnych i z wyczuciem.Mysle ze ogólnie kobiety w Polsce dają radę i mają dużo wdzięku I to jest chyba klucz do stylu.Co do Staśkow i Żanet to cóż na całym świecie są i u nas jak najbardziej też o to nie zależnie od stanu portfela.To co czasem w Anglii można zobaczyć to jest aż pochodzące pod karykaturę człowieka np.jesli chodzi o makijaż, tu jednak tak nie przesadzamy. Śmie twierdzić ze jesteśmy dość naturalne;)
    Mnie akurat pozytywnie zaskoczyła okładka bo spodziewałam się wystudiowanego glamu i gonitwą za zachodem,plus za odwagę.
    Ps.świetny blog: )
    • Soie

      Mieszkałam w Anglii i faktycznie dziewczyny są tam bardziej wulgarne. Przeglądałam ostatnio zdjęcia, które robione są mieszkańcom Warszawy i absolutnie nie ma się czego wstydzić. Kiedyś odwiedzałam skandynawską stronę w tym stylu i spokojnie można byłoby je tam umieścić.
      Mnie pod tym kątem też pozytywnie, bo absolutnie nie jestem za dużym retuszem itd., ale jestem rozczarowana graniem tanią sensacją. A już w środku Rubik na ziemniakach i ubłoconych butach, rety. Rozumiem, że moda oddaje też w jakiś sposób kondycje społeczeństwa czy nastroje polityczne, ale przedstawianie Polek w ten sposób mi się nie podoba. Tym bardziej, że to też jest wpisywanie się w trend, o którym pisałam – robienie mody z biedy. Czekam na kolejne wydanie.
      Jasne, że to nie tylko po pieniądze chodzi, po prostu nikt nas nie nauczył i ja jako osoba wychowana w latach 90tych też dobrym gustem nie grzeszyłam. Chociaż może teraz wstydliwe zdjęcia okazałyby się hitem ;)
      Bardzo dziękuję :)
  • Beata

    Tu masz rację,a to jest poprostu swietny ruch marketingowy nie oszukujmy się zdecydowanwj większości nie stać na płaszcze od Céline a Vogue był kiedyś produktem super luksusowym, i w pewien sposób dalej jest.To przypadkowe zdjęcie mówi że moda i sztuka jest i tu ,nawet pośród smogu i błota:p chcieli wejść na rynek z buta i udało się, w Warszawie w centrum jako akcję promocyjną zrobili takie małe stoiska całe czarne sprzedające kawe i Vogue i wracając z pracy w godzinach szczytu widziałam kolejki kobiet! Moda jest bardzo powiązana z socjologia z mentalnością z wychowaniem może to będzie jakiś przełomowy moment, bo magazynów modowych to sorry ale raczej nie mamy.Zobaczymy co będzie dalej.Dziel się swoimi przemyśleniami bo masz bardzo fajny dystans, a każdy pretekst do rozmowy o modzie sztuce dizajnie jest dobry.
    Usciski:)
    • Soie

      Jasne, ja to wszystko rozumiem. Tylko Polska to nie tylko Warszawa, ja patrzę na to z innej perspektywy. W mniejszych miastach naprawdę widać biedę i nie jest to kwestia wyboru, tylko kwestia braku podparcia ze strony rodziny i bliskich, braku szerszej perspektywy i świadomości, że można by inaczej. Dlatego mnie takie obrazy smucą, tak jak przykro mi jest, gdy wychodzę na ulicę, gdzie mnóstwo wyniszczonych przez życie alkoholików i robienie kasy na czyimś nieszczęściu nigdy nie zdobędzie mojego poparcia. O okładkę Vogue chodzi mi tutaj najmniej.
      Dobrego dnia! :)
  • Beata

    Co do tych burackich komentarzy to Magda ogromna klasa! Mi sie wiele cisnie na usta, ale to nie miejsce na to a i nie warto bo chyba każda normalną osoba,posiadająca elemantarny szacunek do drugiego czlowieka widzi z jakim typem osób ( lub jednej osoby ) mamy do czynienia :)
  • J

    Nie przejmuj się INTELEKTUALYSTKAMI z „merytorycznymi” uwagami i rób swoje. Ktoś ewidentnie ma problemy sam ze sobą… Jak mi się coś nie podoba to wyłączam stronę i szukam czegoś, co mnie zainteresuje. Łatwo krytykować i się wymądrzać jak się jest schowanym za monitorem. Blokowanie to chyba jedyne wyjście, bo takie komentarze wkurzają nie tylko Ciebie, ale też Twoje stałe czytelniczki, na przykład mnie :).
  • Emilia

    Pierwszy raz pozwalam sobie na komentarz na Twoim blogu. Generalnie bardzo go lubię, a w dłuższych tekstach widać pewną niespójność. Nie obrażałabym się na czytelniczki, ktróre sugerują doczytanie. Jest killka świetnych książka o modzie PRL-u np. To nie są moje wielbłądy, polecam też katalog wystawy Modna i już!. Generalnie nie porywała bym się na Twoim miejscu na pisanie o modzie minionej nie zapoznając się w ogóle z już istniejącymi publikacjami i opracowaniami. Poslka moda PRL była wyjątkowa dlatego, że była modą permanentnego niedoboru i Polki szyły np. z jedwabnych wojskowych spadochronów albo zasłon. Francuzki czy Angielki nie musiały tego robić. Podczas gdy w Polsce większość kobiet znała podstawy krawiectwa i dziergania zachodnie kobiety już tego nie musiały.
    Odnośnie Żanet i Stanisławów to wychodzi straszny klasizm z ciebie. O modzie na postsowieckie barachło genialny wpis zrobil Michał Zaczyński pt. Stara bieda i jakoś nikogo nie wyszydzał. Najsmutniejsze jest to, że zamiast napisać przepraszam brniesz w to komentarzem, że nie miałaś zamiaru nikogo obrażać jednocześnie konotując imiona Stanisław z alkoholizmem, a Żanety z badziewiem. Bardzo Ci kibicuję i jeżeli chcesz pisać dłuższe teksty to jednak to naprawdę przeczytanie paru książek tylko pomoże. To, że czytelniczki Cie nie zrozumiały to raczej nie ich wina, a braku sprecyzowania swoich myśli i złego ich ujęcia.
    • Soie

      Wielka szkoda, że zdecydowałaś się na pierwszy komentarz akurat wtedy, gdy możesz mi coś wytknąć. Miałam go nie publikować, ale jest ładnie napisany i kulturalny, więc niech będzie. Ale serio nie chce mi się już tłumaczyć, bo sama piszesz o niedoborach, a właśnie o tym jest pierwszy podpunkt i naprawdę wiem z czego to wynika. Wiem też, że każdy jest mądry będąc na czyimś miejscu, ale nie mam 13 lat, żeby ktoś mi miał mówić jak i o czym mam pisać, bo to jednak nie jest portal z artykułami tworzonymi przez dziennikarzy, a prywatny blog i uważam, że mogę sobie czasem pozwolić na skróty myślowe. W stosunku do treści zamieszczanych w internecie u mnie akurat złośliwości nie ma wiele, ale że do tego można się przyczepić, to czemu by nie. Janusz i Grażyna byliby okej czy pozwiemy PWN: http://bit.ly/2HolCRr ? Proszę nie bądźcie pretensjonalne.
  • edysia

    Jeansy z Pewex-u za dolary, dobra jakość, chodzili w nich kilka lat. Hofland dobra odzież. Matka bluzki i spódnice, spodnie kilka lat nosiła, dobry materiał i szycie, ja w jej ciuchy bluzki z lat 60-70 i sukienki ubierałam się gdy dorasałam w 90-tych. Miałam z Prus Niemiec super dwurzędową na guziki sukienkię róż pudrowy, biały kołnierzyk okrągły, bez rękawa, z paskiem, do kolan, fason dopasowany, dobry materiał mocny z bawełną polies, o ładna, teraz takich nie szyją. Buty skóra teraz są tylko farbką pomalowane za 250 zł, a dawniej były moczone olejem w Ameryce z tysiąc dolców kosztują to na Polskie za 3 tysiące złoty – takie buty nosili kilka lat. Kup buty skóra Lasocki za 300 zł, Ecco 500 zł to pochodzisz z dwa lata, w innych za 100zł tylko kilka miesięcy, taka jest różnica.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.