Pomyślicie, że pomyliłam datę w tytule, bo kto by tam wracał 20 lat wstecz skoro czeka na nas tyle nowości, ale nie ma tu błędu. Nie byłam jeszcze nastolatką, gdy Hermes prezentował tę kolekcję. Pewnie wtedy uznałabym ją za szalenie nudną, ale dziś się zachwycam. Nie tylko ubraniami, bo prostota zawsze się obroni i takie połączenia można uznać za klasyczne i ponadczasowe, ale spójrzcie na modelki i sposób prezentacji. Teraz bijemy brawo, gdy sporadycznie gdzieś pojawi się kobieta z siwymi włosami albo rozmiarze większym niż 34. Jakie to nowatorskie i odważne. Wydaje się, że wtedy to była norma. Normalność była normą, a nie czymś, co trzeba przywracać i przypominać, że ciało nie wygląda tak jak na zdjęciach w internecie. Piersi miękko układają się pod tkaninami, twarze bez botoksu i pełnych ust, różne sylwetki, naturalne włosy. Dziś tak wyglądające kobiety często uznawane są za zaniedbane, a medycyna estetyczna traktowana na równi z wieczornym wklepywaniem kremu. Zdarza się, że sama wpadam w tę pułapkę i zastanawiam czy nie powinnam czegoś poprawić, wyrównać, ujędrnić, wygładzić. Dochodzimy do punktu, gdzie bycie sobą staje się brawurą, nie sądzicie, że coś tu ewidentnie poszło w złą stronę?

Całość tutaj.