Zastanawiałam się ostatnio nad pojęciem stylu w odniesieniu do wyglądu i może nie mam zbyt odkrywczych wniosków, ale udało mi się wyłuskać najważniejszą w moim odczuciu rzecz.

Posiadanie stylu to zupełnie co innego niż umiejętność stylizacji. Kompletnie, myślę nawet, że obie cechy mogą się wykluczać i nadmierne stylizowanie się psuje styl. Dlaczego? Już tłumaczę. Wydaje mi się, że mam dość dobre wyczucie, potrafię łączyć kolory, orientuję się w trendach i mając do dyspozycji asortyment sklepu bez problemu stworzyłabym na poczekaniu gotowe zestawy. Ładne (choć to obiektywne), modne i przyjemne dla oka. Czy to oznacza, że mam styl? Zupełnie nie.

Można to odnieść do obecnych idolek, które często mają nieograniczone środki i dostęp do najlepszych kolekcji. Modelki, aktorki, influencerki, noszą to, co jest modne, kreują trendy, które później kopiują młode dziewczyny, ale poza tym, że ciekawie łączą ubrania i dodatki można uznać je za stylowe? Hmm.

Styl to zespół cech, które można uznać za charakterystyczne, więc tym samym inne należałby odrzucić i tu tkwi cała metoda. Posiadanie stylu to sztuka odrzucania wszystkiego co nie mieści się w jego ramach. Nie kupowanie, podążanie za modą i ciągłe zmiany, a rezygnacja i konsekwencja przy jednoczesnym zachowaniu swobody i naturalności.

Całokształt – ubiór, makijaż, fryzura, sposób bycia, aura, którą roztaczamy, to wszystko musi być spójne. Można sobie wymyślić jakiś styl, ale jeśli nie będziemy w nim szczere, to zabraknie jednak tego pierwiastka, który sprawia, że odbieramy kogoś jako osobę stylową.

Brzmi banalnie, jednak bezmyślny konsumpcjonizm jest dużo łatwiejszy niż świadoma rezygnacja i wcale nie tak łatwo podać przykłady takich osób spośród tych, które obecnie są na topie. Oczywiście nie ma nic złego w braku stylu i nie każdy musi się nad tym pochylać, ale odróżnienie posiadania stylu od stylizowania się wydaje mi się istotne.

Nie wrzucę tu swoich zdjęć, bo na swój wizerunek ciągle pracuję, ale jedną z moich ikon jest Carolyn Bassette Kennedy. Imponuje mi skromność, umiar i powielanie tych samych elementów, pomimo posiadania wystarczających możliwości, aby zaszaleć z wyglądem. To jest właśnie klasa i styl. Chętnie poznam Wasze inspiracje i powody dla których wybrałyście je spośród innych, a może wcale nie się nie zgadzacie i inaczej rozumiecie pojęcie osoby stylowej?

P.S. Meghan Markle dość często inspiruje się Carolyn (albo Dianą) i mimo, że wygląda w porządku, to nie jest dla niej naturalne i brakuje luzu, co wg mnie to wyklucza możliwość zostania ikoną – mam nadzieję,  że to rozjaśni mój punkt widzenia.