We ar so.

Nie było dawno nic o rodzimych projektantach, ale im dłużej w tym siedzę, tym mniej mnie zachwyca. Kiedyś co chwilę coś sprawiało uczucie ‚muszętomieć’, ale i szafa mi się w międzyczasie poszerzyła i dużo już mam, no i wymagania wzrosły i niewiele mnie chwyta za serce (i portfel). W zamyśle chciałam zrobić wpis o sukienkach, bo by się przydała ładna sukienka na świąteczny okres, ale przejrzałam 10 stron na shwrm.pl i zrezygnowałam.

O marce Wearso  czytałam już jakiś czas temu, ale nie znalazłam wtedy sklepu internetowego, nie wiem czy nie było czy za słabo szukałam. Ale teraz jest! I mogłabym się tam ubrać od stóp do głów od poniedziałku do niedzieli. Też jest bawełna (ale organiczna), też proste sukienki i nawet dres, jednak nie w takiej pretensjonalnej formie z jaką się polska moda często się kojarzy. Nowa kolekcja to w ogóle bajka, bo jest czarno, najczarniej, plus wiązania i golfy, wszystko co lubię. Poprzednie modele też niczemu nie ustępują i za nieduże pieniądze można coś fajnego jeszcze wyhaczyć. Jakość przetestowana przez moją mamę, ja się ciągle nie mogę zdecydować na tylko jedną rzecz ;)  A Wam coś wpadło w oko?

1662268_887297911282522_6166594414965696671_n 10516864_888272094518437_2843846480708991739_n 1526707_888972504448396_4806772251690714829_n 10402490_888275847851395_803681879860213407_n 10636266_888281734517473_592549478076298273_n 970698_888278714517775_6281721678204258399_n WM03-2