Zapraszam do stołu!

Nie o samym stole dzisiaj będzie, bo stół stary – też z resztą malowany, ale o witrynie, która koło niego stanęła. Pierwotnie w ogóle nie było jej planach, jadalnia nie jest duża i nie chciałam jej zagracać. Jednak jak zaczęłam się rozpakowywać, to okazało się, że szafki kuchenne nie są w stanie wszystkiego pomieścić i trzeba coś wykombinować. Mam trochę szczęście, bo przy pierwszej wizycie w lokalnym graciaku wpadły mi w oko dwa słupki, tylko jak zwykle kolor nie ten. Forma jednak na tyle mi odpowiadała, że następnego dnia wróciłam i stanęła czekając na malowanie.

IMG_3471

Jak malować, pisałam już w TYM wpisie, więc nie będę się powtarzać. Jak poprzedni mebel to była bułka z masłem, tak tu poświęciłam kilkanaście godzin plus czas na schnięcie i szczerze miałam już dość. Myślę jednak, że było warto i nawet za grube dolce nie znalazłabym lepiej pasującej szafki na naczynia. Ta ma świetny rozkład, to co trzeba jest schowane, a przeszklona góra i odkryte półki nadają jej lekkości.

IMG_3805

IMG_3811 IMG_3808 IMG_3806 IMG_3818

Przybliżony koszt:

• mebel – 220zł

• farby – ok.150zł

• uchwyty  – 115zł (tu)

Razem: 485zł

Plus mnóstwo czasu, więc wysokie ceny w przypadku rękodzieła są jak najbardziej uzasadnione.

Apteczka, pojemniki i bieżnik – westwing, filcowy koszyk – home&you