Think pink / kitchen makeover

Zabieram Was dziś do bardzo ważnego miejsca w każdym domu – do kuchni. Nasza nie była zła, całkiem nowe meble, wymienione płytki, jednak zupełnie nie moja estetyka i kolory. Remont odkładaliśmy, bo legendy głoszą, że to i drogie i pracochłonne, a mi też ciężko było wyobrazić sobie kucie ścian i kupno nowych mebli, skoro obecne nie były zniszczone.

IMG_8602

Jak wiecie dużo robię sama, największą frajdą jest odkrywać potencjał zupełnie przeciętnych rzeczy, ale co innego malowanie szafy, a co innego zupełna metamorfoza kuchni. Do zmian skłoniła mnie koleżanka, która też miała już dość gotowania w otoczeniu nielubianych barw i oddała mi puszkę szarej farby do mebli. Po przemalowaniu było o niebo lepiej, ale efekt nie był zadowalający, bo ciągle pozostawały beżowe kafelki, które nijak pasowały do szarości. Pogrzebałam trochę w necie i okazało się, że je również można odświeżyć. Dzięki Waszym poradom zrobiły się śnieżnobiałe, a całe wnętrze nabrało innego charakteru.

IMG_0580

Dopełnieniem jest różowa lodówka, która wyszła zupełnie spontanicznie. Nie chciałam już tak całkiem dziadować i chociaż ją kupić nową, ale jak zwykle oczekiwania i rzeczywistość nie zupełnie się pokryły. W pierwszej wersji mała być najprostsza czarna matowa. Byłam przekonana, że w sklepie dostanę pełną paletę do wyboru, a okazało się, że takich lodówek nie ma. Czarne są i owszem, ale błyszczą, a nie potrzebowałam dodatkowego lustra, na którym będzie widać każdy palec. Jak już mogłam poszaleć i zaopatrzyć się w dowolny kolor farby padło na róż, który pięknie komponuje się z szarością, a do tego sama się buzia cieszy, jak się wchodzi rano do takiej kuchni. Moja lodówka była biała, ale na pewno podniszczona srebrna również się ucieszy z nowej powłoki.

IMG_0542 IMG_0589 IMG_0591

abażur, wazon, maselniczka – westwing / uchwyty świnki – opa&company / pojemniki – home&you

Do pełni szczęścia brakuje jeszcze kamiennych blatów i betonowej podłogi, ale i tak uważam, że efekt jest świetny.

Zanim przygotowałam wpis oczywiście przetestowałam wszystkie malowane powierzchnie, żeby nikogo nie rozczarować. Na pewno nie jest to rozwiązanie na wieczność i trzeba się liczyć z tym, że nie szorujemy ich codziennie druciakiem, ale przy normalnym użytkowaniu jest super. Sporo gotuję, więc pojawiają się zachlapania od tłuszczu itd. – wszystko zmywa się bez problemu.

Mam nadzieję, że ktoś poczuje się zainspirowany i podejmie wiosenne wyzwanie, aby upiększyć swoje otoczenie. Zatem podam Wam przepis i materiały, jakich potrzebujecie, aby cieszyć się efektem.

IMG_0574

Najlepiej wszystkie powierzchnie potraktować podkładem, wtedy nie trzeba używać papieru ściernego i mamy pewność, że farby będą trzymały się jak należy. Używałam Fluggera – Interior Fix Primer – pół puszki 0,75l wystarczyło na całe kafelki i lodówkę. Najwygodniej maluje się wałkiem typu flock, nie zostawia smug, a samo malowanie zajmuję chwilę i nie sprawia żadnego problemu.

Meble – Tikkurila Everal Aqua Semi Matt – puszka 0,9l wystarczyła z nawiązką na podwójne malowanie wszystkich szafek i blatu. Farby tej marki są o tyle fajne, że wybieramy produkt, jakiego potrzebujemy, a kolor uzyskujemy przez dodanie barwnika, zatem mamy do wyboru baaardzo dużą paletę. Nie użyłam podkładu, póki co jest okej, ale gdybym miała malować jeszcze raz, na pewno dla bezpieczeństwa bym je zagruntowała.

Płytki – podkład Flugger plus farba Dekso 25 – tu również na położenie podwójnej warstwy wystarczyło małe opakowanie 0,75l

Lodówka – podkład Flugger plus farba tablicowa Tikkurila – 1/3 puszki 0,9l

Wszystkie materiały do koszt ok. 300zł. Serio, za kilka stówek można przeprowadzić całkowitą metamorfozę kuchni. Oczywiście zakładając, że macie sprawne sprzęty itd. Jeżeli tak, to do dzieła i koniecznie pochwalcie się przebiegiem prac w komentarzach :) Jeżeli będę mogła jakoś pomóc, to również dajcie znać, chętnie rozwieję wątpliwości.