Co nowego / domowe różności

Dużo kupuję przez internet. Gdybym miała liczyć tylko na lokalnych przedsiębiorców, to moje mieszkanie wyglądałoby teraz zupełnie inaczej. Nie wiem jak Wy, ale często jak jestem w sklepie i nie do końca wiem czego konkretnie szukam, to łapię się za to co jest, a później nie do końca jestem zadowolona, bo nie odpowiada w 100% moim oczekiwaniom. A tak wieczorem, z herbatką, popatrzę, porównam, a potem poczekam, bo również ten moment oczekiwania na przesyłkę należy do przyjemnych.

Czasami zdarzają się rozczarowania, jak np. w przypadku ‚betonowej’ lampy, którą pokazywałam z tym wpisie, która nijak nadawała się do ulokowania w mieszkaniu i w praktyce była kartonowym kubikiem, do samodzielnego sklejenia (takim jakie stosuje się na witrynach w sklepach), na sznurku, bez żadnego wykończenia. Także nie polecam, bo chociaż jestem jak najbardziej za innowacyjnymi rozwiązaniami, to jednak zbytnia surowość. Kolejne światełka natomiast okazały się strzałem w dziesiątkę. Druciana lampa marki House Doctor (dostępna tu) tworzy świetny wzór na suficie, jest prosta, ale efektowna i zwracająca uwagę. Brakuje mi jeszcze do niej dużej żarówki, którą z resztą też muszę zamówić, bo nie ma gdzie kupić. Na olx.pl udało mi się znaleźć lampy Muuto, w sumie dwie w cenie jednej, a na dodatek bardzo blisko mnie, więc miły pan dostarczył mi je osobiście. To coraz częściej spotykane rozwiązanie i w wielu wnętrzach stosuje się żarówki na kablu nawet jako główne źródło oświetlenia. Mimo dość wysokiej ceny za tak banalny pomysł, tylko ten produkt jest taki, że nie ma się do czego przyczepić i nie ma jak dla mnie konkurencji. Jedna zawisła nad kanapą (wieczorami zmieniającą się w łóżko), a druga zagości w jadalni, jak się tylko delikwentka skończy urządzać.

IMG_3531 IMG_3539

Od Westwing to już jestem chyba uzależniona, bo codziennie rano sprawdzam nowości i pech (lub nie) sprawia, że wiele rzeczy bardzo mi odpowiada. Jedynym minusem jest długi czas oczekiwania na zamówienie – w zamian za konkurencyjne ceny, z drugiej strony czasem przydaje się niespodzianka, gdy przychodzi coś, o zakupie czego, niekoniecznie już pamiętamy. Zaopatrzyłam się ostatnio w apteczkę, biorąc pod uwagę sezon grypowy nieco umili jesienne chorowanie, mięciutki koc w kolorze brudnego różu, który pięknie gra z szarościami i metalowe pojemniki, które ułatwią przechowywanie w kuchni. Jeszcze na kilka drobiazgów czekam, jeszcze pewnie coś zamówię, bo zawsze to co przychodzi, idealnie zgadza się z tym, co widać na stronie. Czasami zaglądam też na strony typu mojekupony, żeby sobie o jakimś sklepie przypomnieć, jakiś nowy odkryć i chociażby załapać na darmową wysyłkę. Wujek google również często pomaga i stara się znaleźć, to co autor miał na myśli, a w moim przypadku nie zawsze jest to łatwe ;)

Jeśli macie jakieś ulubione miejsca w sieci na domowe zakupy, dajcie znać, chętnie się zapoznam!

IMG_3533 IMG_3523 IMG_3529