Łożko w salonie

Czy Wasze mieszkania są praktycznie i wygodne? Ja dopiero niedawno doszłam do wniosku, że komfort życia nie zależy od jego wielkości czy posiadanych środków, należy tylko optymalnie wykorzystać to, co się posiada i nie przejmować utartymi schematami. Proste.

Od zawsze spaliśmy na rozkładanej kanapie. Nie mamy sypialni i wydawało się, że dopóki nie przeprowadzimy się do innego lokum, to nie ma szans na komfortowe łóżko. Myliłam się. O ile wygospodarowanie miejsca na całkiem przyzwoitych rozmiarów miejsce do spania nie było takie trudne, to chyba gorzej było z opuszczeniem szufladki, że musi być to osobne pomieszczenie. No bo jak to, pościel na wierzchu, w salonie, a jak przyjdą goście?

Prawda jest jednak taka, że zdecydowanie częściej my, jako domownicy, korzystamy z mieszkania i urządzanie go pod kogoś z zewnątrz wydaje mi się teraz absurdem. Mamy o tyle szczęścia, że po otwarciu przestrzeni kuchenno-jadalnej  powstało przyjemne pomieszczenie i bez problemu można wypić kawę przy stole, ale nawet gdyby tak nie było, to nie wyobrażam już sobie codziennej walki z sofą.

Teraz jest nam duuużo wygodniej i wcale nie uważam, żeby odbiło się to na estetyce pomieszczenia. Przeciwnie, obie strefy ze sobą korelują i jest ładnie, tyle że nie według przyjętego schematu. Celowo zdecydowałam się na jak najprostszą ramę, za to z dużą skrzynią, która stworzyła dodatkowe miejsce do przechowywania. Muszę tylko pamiętać, aby poszewki nie były kolorystycznie oderwane od reszty, ale nie jest to kłopotliwe, bo już od dawna rzeczy do domu kupuję według systemu, że wszystko ma ze sobą współgrać. Tym sposobem meble i dodatki mogą migrować, nie ma zgrzytu i nic się nie marnuje.


Początkowo myśleliśmy, żeby oddzielić obie strefy ażurową półką, ale póki co uznaliśmy, że niepotrzebnie podzieliłaby ona przestrzeń. Teraz, nawet jak chłopcy podrosną, mamy tyle miejsca, że można prażyć popcorn i po królewsku oglądać seriale.