Dynia

Włączyli w końcu centralne ogrzewanie i mieszkanie po którym hulał wiatr, staje się przytulnym gniazdkiem. Dogrzewam też po swojemu i powoli gromadzę rzeczy, które sprawią, że wnętrze będzie miało jakiś charakter. Jakiś to słowo klucz, bo jest dużo ładnych miejsc/kompozycji/przedmiotów za to kompletnie bez wyrazu, nudnych i poprawnych. Nie chcę się jednak zagracić, a potem upychać bibelotów w szufladach, więc na razie z umiarem. W związku z tym jeszcze nie jest kompletnie, ale za to żaden z elementów mi nie przeszkadza, tylko cieszy oko.

Nad komodą, która aż prosi się o wystrojenie zawisł kartonowy jeleń, o którym już wspominałam. Mimo nietrwałego materiału z jakiego jest wykonany wcale nie wygląda byle jak i lubię ten trójwymiarowy efekt. Gałąź leży, wszędzie pasuje, ale to na pewno jeszcze nie jej ostateczna rola. Jednak bohaterkami wpisu są dynie, które z warzywa przemieniły się w dyskretne jesienne dekoracje. Brakuje jeszcze lustra, to mnie kusi i pewnie ze mną wygra, reszta raczej będzie zmieniała się sezonowo. Jeszcze jakby w totka wygrać trochę, to by było fantastycznie.

IMG_3453 IMG_3451 IMG_3446 IMG_3438 IMG_3443

jelonek – westwing (już niedostępny, ale warto śledzić, bo część rzeczy się powtarza) / dynie – dyniowe love / roślinka z obi, białe świeczki z rossmana