DZIECKO

Sweet dreams baby

Mnogość dostępnych obecnie artykułów dla dzieci może zawrócić w głowie. To potężny biznes i dopóki same nie sprawdzimy, to nie wiadomo czy wszystko trzeba mieć czy to tylko wykreowana potrzeba. Fakt posiadania już jednego dziecka daje mi pewną przewagę, ale w dalszym ciągu nie jestem pozbawiona wątpliwości i odkładam zakupy na ostatnią chwilę, dopóki nie będę przekonana do wyboru. Na pewno jest tu wiele doświadczonych mam, więc w kilku wpisach zajmę się w końcu wyprawką dla dziecka i liczę na to, że upewnicie mnie w decyzjach :)

Niewątpliwie istotną sprawą jest wybranie łóżka, noworodek przesypia większą część doby, więc warto aby i jemu i nam było wygodnie. Mamy proste szczebelkowe łóżeczko po Antku, ale nie będę go używać od samego początku. Przede wszystkim jest za duże, nie tylko zajmuje dużo przestrzeni, ale nie daje poczucia bezpieczeństwa maluchowi. Nie ma też opcji bujania – które ma i zwolenników i przeciwników, ale mi kosz mojżeszowy bardzo ułatwił życie i używaliśmy go dość długo. Dlatego też pierwszą myślą było zakupienie wiklinowego kosza na kółkach.

szare-gwiazdki-wiklinowy-kosz-mojzesza-opc-przewijak

Ten znalazłam tutaj.

Jest mobilny, więc może stać koło naszego łóżka w nocy, a w dzień pojechać ze mną do kuchni czy na balkon. Nie będzie także problemu z ukołysaniem malucha w cięższych momentach, a podczas ząbkowania czy kolki na pewno takie będą i będziecie marzyć, aby choć na chwilę zamknąć oko. Wygląda również bardzo dobrze i spokojnie może stanąć w salonie. Przed kliknięciem kup teraz chciałam jeszcze zorientować się w aktualnościach i trafiłam na hamaki, które zupełnie zamieszały.

adb49f6dd6beb71f279c6dfa765520a1

Do kupienia tutaj. W pierwszej chwili uznałam, że to niepotrzebny wynalazek, ale teraz jednak bardziej niż do zakupu kosza skłaniam się w stronę hamaka. Pomijając już nawet fakt, że cudnie wygląda i mam słabość to naturalnych rzeczy, to okazuje się, że sjesta ma całkiem sporo zalet. Jest miękki, zatem dopasowuje się do kształtu niemowlęcia i plecki są naturalnie wygięte, tak jak podczas przebywania w brzuchu mamy. Delikatne kołysanie ułatwia zasypianie i jest pomocne przy kolkach, a dodatkowo jest lekki i składany, więc można go bez problemu przewozić. Na pewno podczas ciepłych miesięcy nie będziemy siedzieć w mieszkaniu, tylko jak najczęściej korzystać z ładnej pogody, a hamak ustawiony w cieniu w ogrodzie na pewno sprawdzi się lepiej niż ciężki zabudowany wózek (właśnie, wózek to dopiero zagadka – do rozważenia w kolejnym wpisie:)) Bardzo chciałabym też używać chusty i tak sobie domniemywam, że obie rzeczy zapewniają podobne warunki, co ułatwi mi sprawę. Cenowo wychodzi podobnie, bo do hamaka należy dokupić jeszcze materac.

Kosz czy hamak – jak uważacie?

 

34 komentarze

  • Cae7um

    Kosz, jest bardziej uniwersalny.
    Hamak zrobisz z chusty w razie potrzeby i w hamaku nie widzę jakoś spania na brzuchu.
  • N.

    Myślę, że koszyk, bo daje dziecku większe poczucie bezpieczeństwa, a przy hamaku bałabym się, że dziecko mi się przekręci i wypadnie :(
    • Soie

      Też od razu o tym pomyślałam, ale przecież nie można sprzedawać produktu, który stwarza jakiekolwiek niebezpieczeństwo i to chyba tylko nasza wyobraźnia ;)
    • Miauczyslava

      Hamak ma na dole „ogranicznik” który nie pozwala za bardzo go rozbujać – to ta mała sprzączka, która widać pod tyłkiem dziecka. Również brzegi są wzmacniane i sam hamak jest dość glęboki, więc dziecko musiłaby się nieźle namęczyć by się wydostać – poważnie poza możliwościami noworodka. Mnie osobiście jako zapalonemu minimaliście hamak zdecydowanie bardziej się podoba, jednak myślę, że koszyk dzięki kółkom pozwala na względnie bezbolesne przekazanie usypiania dziecka ojcu poprzez „przejechanie” łóżkiem na drugą stronę łóżka ;-)
      • Soie

        Mnie ten hamak zainteresował ze względu na to, że rodzę latem – w domu szkoda spędzać czas, a na długie wyprawy z takim maleństwem się nie szykujemy. Zostaje ogród u rodziców i takie łóżeczko na pewno bardzo by się tam przydało. Haaa, ja śpię od ściany :D
  • Agata

    Troche napisze nie w tym temacie, ale odnosnie wozka. Tak, to dopiero ciezki wybor! Znalazlam sobie piekny w internecie, a na zywo okazalo sie, ze jest kompletnie nieprzystosowany do polskich realiow Za to zakochal sie w Anex Baby. W zyciu bym nawet na niego nie spojrzala, bo wydawal mi sie wielki, ciezki i brzydki, ale najnowszy model Cross wyglada naprawde dobrze! Okazalo sie, ze jest lekki, zwrotny, zgrabny i naprawde fajny. Do tego nasz rodzimy i cena nawet do przezycia.
    • Soie

      No i dobrze, bo wybór wózka to jest dopiero zagadka. Powiem Ci, że ten wygląda naprawdę ładnie i bardzo mnie zachęciłaś :D Nawet torba na dole fajnie rozwiązana, a nie taka siatka jak wszędzie. Do tej pory rozważałam Mutsy Igo i Joolz Day, ale kosztują kupę kasy i szkoda mi tyle wydać. Tylko zastanawia mnie ta eko skóra na zewnątrz – nie jest taka chamska? Na zdjęciu wygląda zacnie, ale nie wiem jak na żywo.
      • Agata

        Ja go jeszcze nie widzialam na zywo. Facet w sklepie kazal mi przyjechac za miesiac, bo wtedy bedzie go mial. W sklepach internetowych widzialam, ze juz jest. Dokladnie te same wozki mi sie podobaly Joolz niestety ponad mozliwosci, a wlasnie Mutsy facet mi odradzil i chyba mial racje, bo ma mala gondole, bardzo mala bude, nie ma amortyzatorow i wjechac nim na kraweznik to byloby cos On moze sie nadaje do duzych miast, ale w malych przy chodnikach zrobionych jako tako bylby chyba slaby. No w kazdym razie rozmyslilam sie.
        • Soie

          No właśnie też miałam wątpliwości co do Mutsy i jego stabilności, ale walorów estetycznych nie można mu odmówić ;) Za tę cenę jednak szkoda byłoby się rozczarować. Bardzo trafiłaś z tym Anexem, nie będzie wpisu o wózkach, zamówię i zobaczę :D Zawsze można odesłać, jak się okaże tandetny, a nic w tym przedziale cenowym tak mi się nie podobało. Dzięki!
  • e.

    jeśli chodzi o wózki, to powiem szczerze, że nie jestem w stanie zrozumieć, czym kierują się ludzie kupując nowe wózki za kupę kasy, a przy tym nabywając używane foteliki do samochodu na aukcjach, allegro i innych portalach. Przecież to właśnie od tych drugich zależy bezpośrednio bezpieczeństwo szkraba, a przy takich z aukcji to nie wiadomo, ani ile to ma lat (producenci większości mówią jasno o 100% wytrzymałości materiału przez pierwsze 5 lat) ani czy nie uczestniczyło w jakiejś kolizji (a może mieć poluzowane te wszystkie zaczepy i zabezpieczenia) itd
    Nigdy nie kupiłam nowego wózka, same używki po kilkaset złotych. Pierwszy fotelik samochodowy miałam szczeście przejąć (razem z paragonem zakupu) po bliskiej rodzinie, natomiast po drugi fotelik (ten od 9 kg) jeździłam 4 razy chyba, każdy, który uważałam za sensowny przymierzałam i do dziecka i samochodu, i koniec końcow wydałam na niego 1700 pln (i nie żałuję).
    • Soie

      Wózek kupuje się dla siebie, a fotelik trzeba, myślę że dlatego. Ja, wstyd się przyznać, nie mam nawet prawa jazdy i zupełnie się nie znam na fotelikach, ale też mamy ze sprawdzonych źródeł i nie przyszło mi do głowy, żeby szukać na aukcjach. Będziemy musieli wymienić niebawem fotelik dla Antka, na pewno bliżej się przyjrzę tematowi.
      • e.

        brak prawka to żaden wstyd ;) a przedziwna logika przy nabywaniu fotelika jest – jak zauważyłam – niezależna od ilości posiadanych samochodów i prawa jazdy. Jeśli chodzi o foteliki to polecam stronkę http://fotelik.info/ .
        Kosz Mojżesza – jako dodatkowe spanko – też chcę nabyć dla mojego malucha dokładnie z tego samego względu, co Ty (czyli głównie balkonowego).
        ps. czy będziesz robić jakiś wpis o dzieciowych „must have’ach”? (czyli akcesorjach bardzo przydatnych jak się ma malutkie dziecko – u mnie na miejscu pierwszy ex aequo przewijak i niania elektroniczna) :)
        • Soie

          Coś tam na pewno jeszcze się pojawi, ale nie jestem gadżeciarą i nie mam wielu potrzeb. Przewijak może kupię, ale jakiś najprostszy – przy Antku nie miałam, niani tym bardziej, bo maluch i tak będzie cały czas blisko mnie :)
    • Justyna

      Cześć. Apropos wózka, ja też jestem tematem dość zainteresowana. Przy poprzednim dziecku, przerobiłam 3 wózki: polski Deltim (gondola była genialna, ale spacerówka tragedia, więc po pół roku sprzedałam), Graco Quattro Deluxe (świetne rozwiązanie na miejskie drogi, ale koła niepompowane, więc lasy niekoniecznie, mimo to posłużyła mi do dwóch lat zanim sprzedałam, parasolkę chyba BabyDreams , ale solidnie wykonaną i dość wygodną. W ubiegłym tygodniu byłam w Koszalinie obejrzeć, przetestować i ogólnie porównać Anex Sport z kilkoma innymi modelami. Moim targetem był zdecydowanie duży wózek, a to ze względu na wysoki wzrost mój i męża. Nie chciałam też wydać majątku na wózek, którym pojeżdżę max dwa lata – wiadomo potem maluch chce bardziej sam, lub za rączkę, więc druga ręka zajęta i dobra, lekka parasolka jest na wagę złota. Koleżanka oferowała mi wcześniej swój Mutsy 4rider, ale właśnie ze względu na nisko osadzoną i stosunkowo niewielką gondolę (moje plecy! :-(), niezbyt wysoką rączkę, i niezadowalającą osłonę przed wiatrem (a u nas wieje, oj wieje) model odpadł w przedbiegach. Tak więc sprawdzając lekkość prowadzenia (m.in. podbijanie pod chodnik), amortyzację, łatwość w składaniu, osłonę przed wiatrem, jakość materiału, czy też lekkość samej gondoli (nawet z wkładem 9kg) wybór padł na właśnie na Anex Sport – kolor SP13 (czarny jak węgiel). Tej eko skóry nie ma w tym modelu wiele, ale nawet w innej kolorystyce w dotyku i wizualnie nie jest, że tak powiem nachalna. Do tego na miejscu dobrałam fotelik maxi cosi i bazę 2wayfix. Wózka spodziewam się na przełomie czerwca/ lipca. Trochę się rozpisałam jak na pierwszy wpis, ale może dodatkowa opinia komuś się przyda. Pozdrawiam
  • Jot.

    Hamak to fajny gadżet, ale generalnie kosz lepiej się sprawdzi imho. Poza tym macie kota, więc bałabym się, że mógłby mieć lepszy dostęp do dziecka w hamaku ;)
    • Soie

      Właśnie, sam hamak to za mało, więc chyba sobie poszukam na olx – bawełnianą część i tak się pierze, więc nie ma problemu, żeby był używany, a jako główne spanie zakupię kosz :)
    • Miauczyslava

      co do kotów – nie ma łóżeczka które zmniejszy dostęp dla poważnie zainteresowanego zwierza. Z moim kotem to przynajmniej tak działa, że jak nie widzi co kwili to wskoczy sprawdzić. Jak widzi to tylko obwącha i pójdzie dalej, więc taki hamak pewniej by nawet lepiej działał. A dołączyć do hamaka wiszącą zabawkę i jeszcze masz „huśtacza” :-) Ale zgodzę się, to raczej gadżet niż pełnowymiarowe łóżeczko.
      • Soie

        W pierwszej ciąży bałam się czy kot nie będzie stwarzał niebezpieczeństwa i dużo osób wręcz sugerowało, że należałoby się go pozbyć – na pewno w nocy rzuci się małemu na szyję :D A nie ruszył Antka ani razu i nie było ani jednej sytuacji gdzie mogłabym być na niego zła, mimo, że na mnie się lubił się czasem wyżyć. Dlatego teraz pod tym kątem się nie zastanawiałam, bo koty są mądrzejsze niż nam się wydaje :)
    • Justyna

      Natomiast jeśli chodzi o pytanie czy kosz czy hamak, chyba wybrałabym kosz. W lato postawisz w ogródku wózek z moskitierą i też będzie ok, a w hamaku moskitiera chyba nie przejdzie. Pomysł z koszem mi się spodobał i chyba sobie zakupię na okres „przedłóżeczkowy”.
      • Soie

        Tak też wybrałam. Kosz to dodatkowy wydatek, ale z dzieckiem się niestety nie da kupić nic raz a dobrze, dopóki nie przestanie rosnąć :) Wniosek z tego, że droższe wcale nie znaczy lepsze, a pod względem wyglądu Anex też w niczym nie ustępuje Mutsy. Ja w końcu zrezygnowałam z wózka wielofunkcyjnego, bo mam po Antku stelaż do Xlandera i dokupiłam tylko gondolę, a później zainwestuje w jakiś zgrabny wózek typowo spacerowy. Bardzo dziękuję za opinię, niestety o Anexach za wiele w sieci nie ma, a może ktoś dzięki niej będzie zadowolony z wyboru :) Pozdrowienia! Liczę na kolejne wpisy, merytoryczny głos bardzo pożądany.
        • Justyna

          I podjęłaś chyba najlepszą decyzję. Wózek będzie jakby nowy, ale model już sprawdzony. Gondola to tylko jakieś 6msc, a potem i tak prym wiedzie spacerówka a tu jest już naprawdę w czym wybierać.
  • Kasia

    Wg mnie i kosz i hamak mało praktyczne… :)
    Mamy filozofię domową, że wpuszczamy do środka niezbędne minimum rzeczy :) Na naszego Antka, czekało szczebelkowe łóżeczko. Na początku robiłam mu „gniazdko” z koca. Nie mamy samochodu, ale często jeździmy i kupiłam fotelik samochodowy dla malucha z opcją bujaczka. Był ze mną wszędzie w domu :)
    Co do wózka, przetestowałam kilka, łącznie z 3 kołowym + koszmarki koleżanek… Najlepszy wg mnie (i koleżanek:) był mój Xlander xa.
    Jest ładny, ma pojemny kosz, solidny. Ma pompowane duże koła, małe z przodu są zwrotne z opcją blokowania – dzięki temu jest bardzo zwrotny. Wózek jest krótki, przednia oś jest węższa i łatwo się dzięki temu wszędzie wjeżdża. Nadaje się na trasę i do lasu.
    Kupiłam używany z gondolą (służył kilku dzieciom), a po nas poszedł dalej w świat ciągle w dobrym stanie.
    Jedyna wada, to upierdliwe rozkładanie oparcia – na zacisk typu motylek.. może w nowych modelach poprawili.
    • Soie

      Wszystko zależy od potrzeb, ja jednak chciałabym, żeby było też ładnie ;) Fotelik samochodowy bardzo by mnie wkurzał w domu. Też miałam Xlandera, w sumie mam jeszcze nawet spacerówkę, ale trzeba byłoby dokupić gondolę, wymienić opony i jeszcze kilka usterek, więc wolę dołożyć i mieć nową całość. Byłam z niego zadowolona, ale nie podoba mi się na tyle, żebym miała jeszcze raz kupić.
  • Kasia

    Z innej beczki.. czy avarkas 39 są jeszcze dostępne w sklepie?? Im dłużej się przyglądam , tym większej nabieram na nie ochoty :)
    • Soie

      A nie wiem w jakim, bo ogólnie w sieci to chyba jeszcze są :) Ja sobie jednak wymieniłam na większe, bo mój rozmiar był na styk, a latem niewygodnie w takich – Ponsy z Nomady są nieco dłuższe niż te.
  • Paulina

    Przedmówczyni widzę, że napisały już wszystko to, czym i ja chciałam się podzielić :) Stawiałabym zdecydowanie na koszyk – bardziej uniwersalny, stabilniejszy – to raz. A dwa: ja na przykład mam pieska, który wybitnie lubi się wtulać w szyję i nie ryzykowałabym przy malutkim dziecku. Hamak znajduje się jednak nisko i trochę strach, że taki psiak czy kociak postanowi się poprzytulać :) Niemniej jednak hamak też fajna sprawa – o ile jest w mieszkaniu miejsce i fundusze się znajdą i na to, to czemu nie ;)

    p.s. jak to dobrze wiedzieć, że nie tylko ja nie mam prawka :P

  • Mara

    Apropo koszyków jak i otulaków do łóżeczek szczebelkowych !!!! Otóż dowiedziałam sie , że takie cuda sa wycofane ze sprzedaży np. W Holandii i w Norwegii . Na serio przyczynia sie to do śmierci łóżeczkowej !!!! Byłam w szoku bo moze kosza nie ma każdy ale otulak już pewnie tak !!!! To samo z małymi kołderkami , w tych krajach nie kupisz . Dzieci śpią w śpiworkach albo w zawiniątkach !
    • Soie

      A czemu kosz miałby się przyczyniać do śmierci łóżeczkowej? Na pewno na początku nie może być w takiej wersji jak na zdjęciu – żadnych kołder, poduszek i luźnych okryć, ale sam w sobie raczej nie stanowi większego zagrożenia poprzez mniejsza powierzchnię niż łóżko szczebelkowe. Jednak hamak pod tym względem jest wg mnie najbezpieczniejszy, bo nie ma opcji, żeby dziecko się przekręciło.
  • Weronika

    Co do wozka, to ja zaczelam od bugaboo i b go lubie, ale teraz na etapie spacerowki typu parasolka odkrylam greentoma i jestem
    Zakochana. Wiem ze greentom ma opcje gondoli i spacerowki kubelkowej w jednym zestawie. Nie znam ceny calosci bo mam tylko parasolke ale oprocz tego ze lubie ten design to jeszcxe to wozek calkowicie z recyclingu
  • Justyna

    U mnie z kolei pojawiło się dzisiaj pytanie: rożek czy tzw. „otulacz”, a może i to i to. W sumie funkcja bardzo podobna, tyle że komfort dziecka wg producentów i jak się okazuje ‚śniadaniowych ekspertów’ większy, tzn. maluch się nie przegrzewa, swobodnie porusza nóżkami itp. Jest tego cała masa. Wcześniej myślałam o różku, sprawdził się przy pierwszym dziecku. Teraz już trochę zgłupiałam. Bo otulacz niby pomaga w kolkach – mała nie miała, ale teraz wolę być przygotowana. Z Motherhood mam już kojec/rogal dla mam (ten sam wzór, co Twój rożek) i ogólnie jestem raczej zadowolona. Jedynie tkanina mogłaby być trochę lepsza, bo jednak przy conocnym użytkowaniu materiał trochę się kulkuje. Zastanawiam się, czy dokupić w/w. Doradzisz coś?
    • Soie

      Też używałam tylko rożka i na razie nie kupuję nic ponad to. Do ciasnego owinięcia może posłużyć jeszcze duża pieluszka – dostałam od mamy taką 120×120 z Pink no More i to na pewno bardziej uniwersalna rzecz, bo i jako kocyk i osłona do wózka się sprawdzi. Wczoraj w tv właśnie też widziałam śpiworek, ale luźniejszy niż woombie, no i oczywiście się zaczęłam zastanawiać :D Może się jednak okazać, że maluch nie będzie potrzebował i zbędny wydatek. Internet czynny całą dobę, więc myślę, że nie ma co szaleć i można kliknąć już z dzieckiem w domu.
  • Justyna

    Może i racja. W razie czego zawsze mogę domówić. Swoją drogą, gdy z każdej strony jestem bombardowana newsami o przypadłościach wieku niemowlęcego i cudownym remedium w postaci gadżetów, czuję, że powoli zaczynam tracić zdrowy rozsądek.
    • Soie

      Pewnie, zachowaj spokój ;) Ja też miałam niedawno taką fazę, zanim jeszcze skompletowałam niezbędnik, że wszystko muszę mieć i zanim się bejbi pojawi należy zebrać pełny ekwipunek. Przeszło, a dodatkowe rzeczy typu śliniak czy zawieszka do smoczka zażyczyłam sobie od najbliższej rodziny i wszyscy są zadowoleni :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.